IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

55 Stron V  « < 9 10 11 12 13 > »   
Reply to this topicStart new topic
> Co o gotowaniu i jedzeniu wiedzieć warto, czyli niezbędnik kuchenny
seniorka
post 1 Jan 2010, 13:17
Post #201


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Petersburg


Lubię czytać i pisać o miejscach, które znam i którymi jestem zauroczona. Tak jest z Petersburgiem,. Nawet w szarych czasach realnego socjalizmu wyróżniał się architekturą, rozmachem szerokich arterii miejskich – i pomyśleć, że Piotr I budował to w XVIII wieku. W miesięczniku „Sól i Pieprz” znalazłam artykuł o Petersburgu, który właśnie w tym miejscu chcę zamieścić. Taka podróż kulinarna. Ale najpierw o samym mieście.

Sankt Petersburg, miasto położone nad Newą, ma wiele nazw. Jego mieszkańcy mówią o nim pieszczotliwie „Piter”, za granicą nazywają je „miastem białych nocy” albo „Wenecją Północy”. Piotr I wybudował nową stolicę według zachodnich wzorców, czyniąc z niej rosyjskie okno na Europę.

Rozciągający się na ponad 100 wyspach Sankt Petersburg do dziś zaliczany jest do najpiękniejszych miast Europy. Metropolię przecinają odnogi rzeki Newy, a nad kanałami wodnymi unosi się ponad 300 mostów. Na malowniczej ulicy Newski Prospekt ożywa przeszłość. Okazałe pałace ze złoconymi kopułami zapierają dech. (…) Niezapomnianym przeżyciem są trwające od połowy czerwca do połowy lipca białe noce. Pod wieczór miasto spowija dziwna niebieskawa poświata, nadając mu mistyczny wygląd.

W przeciwieństwie do architektury kuchnia rosyjska bazuje na prostych wiejskich potrawach. Tradycyjne dania, znane również poza granicami Rosji, to barszcz oraz szczi – zupa z kiszonej kapusty. Powodzeniem cieszy się także soljanka, pożywna gęsta potrawa z ziemniakami i kiszonymi ogórkami oraz mięsem lub rybą. Warte spróbowania są też miejscowe pierożki (pielmieni) i różnego rodzaju pierogi, faszerowane między innymi mielonym mięsem, kiszoną kapustą lub ziemniakami, a także bliny oraz słynny rosyjski kawior.

Polecamy doskonały rosyjski barszcz oraz wypróbowane soljanki starodawną oraz rybną

Żródło: miesięcznik „Sól i Pieprz”







Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 2 Jan 2010, 11:56
Post #202


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Jak jemy podaną szynkę?



Grubo pokrojoną zwykłą szynkę jemy za pomocą noża i widelca krojąc ją na odpowiednie kęsy.

Cieniutko pokrojone jak „papierek” szynki włoskie i hiszpańskie jemy tylko palcami podnosząc je do góry i wpuszczając do ust.

Jeżeli do szynki otrzymujemy specjalne długie i grube paluszki (tzw. grissini) kręcimy nimi owijając wokół nich plastry szynki (tak, że powstaną ruloniki) i gryziemy je aż zjemy wszystko.

Szynkę w cieście jemy nożem i widelcem. Ciasto możemy jeść palcami (albo odkładać na bok).


Źródło: www.savoir-vivre.com.pl




Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 3 Jan 2010, 11:37
Post #203


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Badania warte toastu
Dobra wiadomość dla smakoszy: kieliszek wina jest przyjazny nie tylko dla duszy, ale i dla serca.

O tym, że wino przedłuża życie wiedzieli już starożytni. Święty Paweł radził Tymoteuszowi: „Nie pij więcej wody, ale niewielkie ilości wina…” Na naukowe dowody amatorzy wina musieli jednak jeszcze poczekać.

Przełomowe badania rozpoczęto dopiero w 1978 roku. Wykazały one, że w krajach o silnie rozwiniętej tradycji picia szklaneczki wina do posiłku zawały serca zdarzają się rzadziej. Określono to mianem „francuskiego paradoksu”.

Potem nadszedł rok 1995, kiedy badacze duńscy zdecydowali się ogłosić kontrowersyjne nowiny. Stwierdzili, że regularne picie wina chroni od zawału serca i innych chorób. Duńczycy prześledzili życie 13 000 mieszkańców Kopenhagi na przestrzeni 12 lat i wykazali, że osoby pijące wino są o 60% mniej podatne na zawał serca i udar mózgu, a w 50% na inne grożne dolegliwości. Potem przyszły inne komunikaty z badań, precyzyjniej wyjaśniające mechanizm działania wina i innych trunków.


Jak działa alkohol w dawkach umiarkowanych?
  • Podobnie jak aspiryna, zmniejsza zdolność płytek krwi do aglutynacji (zlepiania się) i poprzez hamowanie produkcji tromboksanu zapobiega formowaniu się niebezpiecznych skrzepów. Badania dowiodły, że połączone działanie alkoholu i aspiryny jest dużo bardziej efektywne niż ochrona, jaką mogą zapewnić tylko łykanie pastylek lub tylko picie wina.
  • Być może najcenniejszą substancją zawartą w czerwonym winie jest resweratrol, utrudniający właśnie sklejanie się płytek krwi. W białym jest go znacznie mniej, ponieważ przy jego produkcji we wczesnym stadium usuwa się skórkę winogron (zawierającą ten naturalny środek przeciwgrzybiczny). Inną ważną substancją , hamującą agregację płytek krwi, jest kwercytyna, spełniająca ważną rolę w walce z wirusami.
  • Czerwone wino skuteczniej niż inne alkohole zwalcza szkodliwe substancje dzięki flawonoidom. Te przeciwutleniacze zapobiegają osadzaniu się tłuszczu na ścianach arterii, „polując” na wolne rodniki.
  • Wino poprawia reologiczne właściwości krwi, czyli jej przepływ w naczyniach krwionośnych.
  • Kontrolowane ilości alkoholu podnoszą nastrój i w ten sposób łagodzą stresy, które są istotnym czynnikiem zawału serca i wielu chorób.
  • Trudno ustalić „terapeutyczną „ dawkę alkoholu, ale przyjmuje się, że korzystna dla zdrowia ilość nie przekracza 270 ml piwa, 100 – 200 ml wina lub 30 ml napojów spirytusowych wypijanych w ciągu dnia.
  • Wino nie jest lekiem i osoby, które go nie lubią nie powinny zmuszać się do wychylania każdego dnia szklaneczki Cabernet Sauvignon czy Burgunda. W wielu owocach i warzywach są równie cenne substancje, chroniące naczynia krwionośne przed miażdżycą.
Żródło:”Smaki i aromaty”.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 4 Jan 2010, 09:25
Post #204


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Jabłkowe rozkosze


To nie kucharz wymyślił jabłko niezgody. Dla kucharza ten kruchy i soczysty owoc jest kwintesencją harmonii smaku. Wystarczy pomyśleć o chrupiącej kaczce i gęsi, pieczeni wieprzowej, wszystkich racuszkach i naleśnikach, królewskich szarlotkach, cydrze, calvadosie, a nawet o śledziach w śmietanie, które podane bez jabłek obrażają podniebienie smakosza.

Dobrze podane. Jabłka znakomicie harmonizują z kaszanką. Zwykle kładzie się je na talerzu oddzielnie, pokrojone w ćwiartki, usmażone na maśle i oprószone majerankiem. To samo danie, bardzo dzisiaj modne, bo z wiejskim rodowodem – można podać w sposób tak efektowny, że od razu przenosi się w rejony prawdziwej sztuki kulinarnej. Będą to na przykład jabłka Agaty, albo jabłka z niespodzianką, a na słodko jabłka w cieście.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 5 Jan 2010, 09:12
Post #205


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Ziemniaczany przysmak



Chrupiące placki w złotym kolorze


  • Ziemniaki umyć, obrać, drobno lub grubo zetrzeć na tarce. Ciasto będzie bardziej zwięzłe, jeśli odciśniemy masę, a następnie dodamy do niej wytrąconą z płynu skrobię.
  • W zależności od przepisu, do masy ziemniaczanej dodać posiekana cebulę, jaja, mąkę i przyprawy, dokładnie wymieszać. Na dużej patelni rozgrzać tłuszcz.
  • Łyżką nabierać porcje ciasta, nakładać na patelnię, lekko spłaszczyć. Placki smażyć na małym ogniu około 3 minuty z każdej strony, odstawić do ciepłego piekarnika.

Warto wiedzieć
    • Im drobniej się zetrze ziemniaki, tym rzadsze będzie ciasto i placki delikatniejsze, a im grubiej, tym placki będą miały bardziej niejednorodną strukturę.
    • Masa ziemniaczana z dodatkiem kwaśnej śmietany lub ubitej piany z białek będzie lżejsza i bardziej puszysta. Do masy można też dodać paski warzyw, grzyby, kminek, boczek, zioła.
    • Ciasto na placki nie może długo stać, gdyż szybko ciemnieje i traci witaminę C.
    • Placki ziemniaczane należy smażyć na dużej ilości dobrze rozgrzanego oleju.
Żródło:”Sól i Pieprz”

Polecam Rosti oraz Bliny ziemniaczane wg Neli Rubinstein. Te ostatnie szczególnie godne polecenia, bez drożdży i mąki, wychodzą znakomite.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
.agatka.
post 5 Jan 2010, 09:37
Post #206


kucharz 3 gwiazdek
*************

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 14.687
Dołączył: 7-November 08
Skąd: Civitas Kielcensis
Użytkownik nr: 12.156



CYTAT(seniorka @ 5 Jan 2010, 09:12 ) *
[*]Ciasto na placki nie może długo stać, gdyż szybko ciemnieje i traci witaminę C.


Dodam, że po odciśnięciu wody z ziemniaków, można dodać 2-3 łyżki mleka. Wtedy ciasto tak szybko nie ciemnieje. Nie zapobiegnie to ciemnieniu w ogóle, ale ciasto trochę dłużej postoi bez uszczerbku dla urody późniejszych placków. daumen.gif
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 5 Jan 2010, 13:23
Post #207


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Serdecznie dziękuję za to uzupełniające wyjaśnienie. Jest bardzo pomocne.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 6 Jan 2010, 09:55
Post #208


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Zimowe sałatki


Sałatki pełnią istotną rolę w zimowym menu, dostarczając energii i niezbędnych witamin.

  • Ważne, by składniki sałatki były świeże i dobrej jakości – od tego zależy smak, wygląd i wartość dania. Warzywa powinny być jędrne, bez plam i uszkodzeń.
  • By dłużej utrzymać świeżość delikatnej sałaty, należy ją po przyniesieniu do domu opłukać zimną wodą, otrząsnąć i włożyć do plastikowej torby. Górną krawędż torby zawinąć i związać rogi. Włożyć do dolnej szuflady lodówki. Tak przechowana sałata będzie świeża przez 4 dni, zaś natka pietruszki sześć dni.
  • Aby odświeżyć lekko przywiędłą sałatę, należy zanurzyć ją w lodowatej wodzie i starannie osuszyć.
  • Wszystkie warzywa do sałatek po umyciu trzeba dobrze osączyć. W ten sposób zapobiega się nadmiernemu rozwodnieniu sosu.
  • Sos winegret najlepiej sporządzać z oliwy z oliwek albo oleju słonecznikowego, kukurydzianego lub sojowego.
  • Liście sałaty i innych warzyw liściastych powinny być wymieszane z sosem tuż przed podaniem, by nie straciły kruchości.
Żródło: miesięcznik „Sól i Pieprz”

Doradzał pan Paweł Anders
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 7 Jan 2010, 09:18
Post #209


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Pieczarki
Mają subtelny smak i lekko korzenny aromat. Kaprysy mody sprawiły, że dzisiaj uchodzą za „wielkopańskość u schyłku”. Ale nie warto tym się przejmować.

Choć pieczarkom nie przypisuje się własności leczniczych, jakie np. posiadają grzyby sshiitake , to jednak mają więcej wartości odżywczych niż się powszechnie sadzi. Młode, hodowane w zdrowym środowisku, są bardzo dobrym żródłem potasu, wyśmienitym kwasu pantotenowego (jedna z witamin B , ważna dla procesów metabolizmu), niezłym niacyny (obniża poziom cholesterolu) i ryboflawiny, niezbędnej do produkcji przeciwciał. Ponieważ grzyby mają skłonność do gromadzenia ciężkich metali toksycznych, takich jak kadm czy ołów, należy unikać zbierania polnych pieczarek na polnych łąkach. 100g pieczarek – jedzonych na surowo lub tylko gotowanych – to zaledwie 35 kcal.


Delikatny smak, kremowa barwa
*Kupuj jędrne, suche, czyste i nie uszkodzone pieczarki. Unikaj zwiędłych z dużymi, otwartymi kapeluszami. Najlepsze mają grube trzonki i kuliste kapelusze, których brzegi są podwinięte i połączone z korzonkami białą błonką.

  • Wprawdzie pieczarki chłoną mniej wody niż leśne grzyby, ale i tak należy unikać zbyt intensywnego płukania. Czyste egzemplarze wystarczy przetrzeć ściereczką lub małą szczotką i odciąć koniec trzonka.
  • Z młodych nie zdejmuje się skórki, ale bardziej dojrzałe są pokryte łuską, która jest niezbyt smaczna i trzeba ja zdjąć za pomocą małego nożyka. Zawsze zdejmowanie skórki zaczynamy od brzegu kapelusza.
  • Pieczarki można kroić w plasterki lub ćwiartki, ale o wiele efektowniej wyglądają w potrawie, gdy potnie się ich główki „w czosnek”.
  • Ważna jest umiejętność wyczucia czasu podczas smażenia. Powinno wyparować z nich trochę wody, ale nie można dopuścić, by na patelni pozostały wysuszone, sczerniałe i pozbawione delikatnego smaku grzyby.
  • Bardzo młode jada się na surowo jako delikatny dodatek do wielu sałatek. Ich smażenie czy zapiekanie to kwestia kilku minut. Do smażenia bezapelacyjnie najlepsze jest sklarowane masło.
  • Pieczarki nie lubią zbyt intensywnego przyprawiania. Ich smak podnosi tymianek, gałka muszkatołowa, zawsze czosnek i cebula, a także natka pietruszki lub szczypiorek. Często skrapia się je cytryną, by nie ciemniały podczas smażenia czy duszenia.
  • Smażone krótko na maśle i delikatnie przyprawione małe pieczarki to elegancki garnitur do drobiu, pieczonej cielęciny i ryb z rusztu.
Żrodło:”Smaki i aromaty”

Polecam na przekąskę lub przystawkę pieczarki z farszem z sera i pomidorów

Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 8 Jan 2010, 12:15
Post #210


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Grejpfrut




Grejpfrut jako owoc leczniczy nie ma żadnych tradycji. Dopiero w ciągu ostatnich kilku lat wszedł przebojem na rynek naturalnych parafarmaceutyków.

Drzewo grejpfruta odkryto prawdopodobnie dopiero w XVIII wieku na Antylach. Stamtąd w latach dwudziestych XIX wieku przewieziono na Florydę, gdzie rozpoczęła się uprawa na masową skalę. Botanicy do tej pory spierają się, czy ten duży cytrus jest rośliną naturalną, czy też efektem krzyżówek pompeli (pomarańczy olbrzymiej z gorzkim miąższem), dokonanej ręką nieznanego ogrodnika. Nazwa grejpfrut została po raz pierwszy użyta dopiero w 1814 roku i oznacza „winne grono”. 100 gramów owocu (bez skórki) to zaledwie 72 kcal.

Historia odkrycia walorów leczniczych grejpfruta rozpoczęła się dopiero w 1976 roku, kiedy to immunolog , dr Jacob Harich z Florydy zauważył, że pestki owocu wyrzucone na pryzmę kompostu nie gniją przez długie miesiące. Z ciekawości zaczął badać pestki w laboratorium i stwierdził, że zawierają silne związki hamujące rozwój wielu grzybów i bakterii. Po doświadczeniach przeprowadzonych na drobiu, rybach i warzywach, okazało się, że jest doskonałym środkiem konserwującym żywność. Póżniej przeprowadzono dziesiątki badań, także w Instytucie Pasteura i dzisiaj ekstrakt z grejpfruta jest bezpiecznym specyfikiem stosowanym pomocniczo w leczeniu infekcji wirusowych, grzybic, chorób jelitowych wywołanych przez bakterie.

  • Co takiego cudownego znajduje się w pestkach grejpfruta? To przede wszystkim glikozydy i flawonoidy. Związki te wspólnymi siłami bardzo skutecznie hamują wzrost wirusów, bakterii i grzybów. Maja działanie podobne do antybiotyków, ale w żadnym wypadku ich nie zastępują. Zresztą wiedza na ten temat jest jeszcze bardzo skromna.
  • Sok działa w sposób zbliżony do ekstraktu z pestek, jednak mniej intensywnie. Jeśli chcemy pomóc sobie podczas jesiennych infekcji, zjadajmy jeden owoc dziennie.
  • W miąższu grejpfruta wyczuwamy wyrażnie smak goryczki. To naringina, pobudzający produkcję śliny i kwasów trawiennych flawonoid. Ponieważ przyspiesza przemianę materii, przypisuje się grejpfrutom działanie odchudzające.
  • Wiele badań wykazało, że pektyny zawarte w białych błonkach i miąższu grejpfruta hamują rozwój zmian miażdżycowych. By serce odniosło korzyści, jedzmy miąższ grejpfruta razem z białymi przegrodami – lecznicze pektyny znajdują się w ściankach komórek owoców.
  • Świeżo wyciśnięty sok to wspaniały środek kosmetyczny. 50 ml destylowanej wody mieszamy z łyżką stołową soku i tak przygotowanym naturalnym tonikiem przemywamy twarz. Ten zabieg odświeża, lekko zakwasza, oczyszcza , łagodzi satny zapalne skóry. Również skórka owocu zawiera wiele cennych składników, głownie olejki eteryczne. Przy przeziębieniach, katarach i bólach gardła można wdychać olejki, uciskając palcami pociętą na kawałki skórkę grejpfruta.
  • Od wczesnych lat dziewięćdziesiątych trwają badania właściwości przeciwnowotworowych składników naszej diety. Wprawdzie nadal trudno o obiektywne określenie jakościowego i ilościowego potencjału przeciwrakowego roślinnych związków, to jednak badacze układaja listy „najlepszej piętnastki”. Znajduje się na niej aurapten, antykarcenogen, który blokuje faze inicjacji raka. Doskonałym żrodłem tej aktywnej substancji są wszystkie owoce cytrusowe, ale najlepszym grejpfrut. Czerwone odmiany zawierają jeszcze niezwykle cenny likopen, który nadaje czerwona barwę pomidorom i jest uważany za jeden z silniejszych przeciwutleniaczy i stymulatorów odporności.
Żrodło:”Smaki i aromaty”
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 9 Jan 2010, 10:25
Post #211


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Ryż


W krajach azjatyckich ryż jada się na okrągło przez cały dzień, pod różnymi, nieraz bardzo smakowitymi postaciami. Aby spróbować tych specjałów nie trzeba wybierać się w daleką podróż. W naszych sklepach można już kupić wiele znakomitych gatunków ryżu. Oprócz białych, dostępne są różne rodzaje ryżu niepolerowanego, np. brązowy ryż basmati, czarny ryż tajski i chiński, czerwony ryż tajski. Powszechnie dostępny jest także ryz dziki ( w każdym razie nie ten z supermarketów).

Podstawowym kryterium podziału ryżu jest jednak długość ziarna. Wyróżnia się więc ryż długo-, średnio- i krótkoziarnisty. Z długością ziarna wiążą się także właściwości chemiczne ryżu. Najogólniej biorąc, ryż o długich ziarnach zawiera więcej amylozy i po ugotowaniu jest sypki. Gatunki o krótkich ziarnach mają więcej amylopektyny – i po ugotowaniu są bardziej klejące.

Ryż średnio- i krótkoziarnisty jest zazwyczaj intensywnie biały, a po ugotowaniu błyszczący i kleisty. Z kolei ryż długoziarnisty ma bardziej przezroczyste ziarna, a po ugotowaniu jest matowy, puszysty i bardzo powiększa objętość. Taki ryż gotuje się dłużej , gdyż potrzebuje wyższej temperatury, żeby amyloza zmieniła strukturę z krystalicznej na płynną.

Właśnie po to, aby ciepło szybciej dotarło do wnętrza ziarna, ryż długoziarnisty często się moczy przed gotowaniem w wodzie. Sprawia to, że ryż jest mniej kruchy i nie łamie się podczas gotowania. Tradycyjnie moczy się w wodzie także ryż japoński i kleisty ryż tajski, dzięki czemu ryż staje się bardziej miękki i gotuje się bardziej równomiernie.

Napis „parboiled” na opakowaniu oznacza, że ryż był poddany obróbce termicznej przed polerowaniem. Technika ta pozwala zachować więcej składników odżywczych i znana jest od ponad dwóch tysięcy lat. Ryż parboiled gotuje się nieco dłużej niż zwykły ryż, ale znacznie łatwiej ugotować go na sypko. Ryż tego typu ma żółto-brązowy kolor, a po ugotowaniu staje się biały.

Z kolei ryż niepolerowany – brązowy, czarny i czerwony – zachowuje ciemny kolor także po ugotowaniu (chociaż np. tajski ryż czarny staje się ciemnopurpurowy).

Powszechnie uważa się, że ryż niepolerowany jest zdrowszy od białego. I rzeczywiście, ryż niepolerowany zawiera więcej wapnia, żelaza, witamin z grupy B i białka niż biały ryż, ale zawiera tez więcej błonnika, co oznacza, że jest znacznie ciężej strawny, a część składników odżywczych nie jest przez organizm wchłaniana.


Jak gotować ryż
Można to robić na trzy sposoby:

  • Metodą absorpcji, która polega na zalaniu ryżu odpowiednią ilością wody i gotowaniu, aż cały płyn zostanie wchłonięty. Gotowanie tą metoda jest o wiele prostsze, gdy dysponujemy specjalnym elektrycznym urządzeniem do gotowania ryżu. Całkiem nieżle spisują się jednak zwykłe garnki z grubym dnem i szczelną pokrywką. Tę metodę łączy się czasem z wcześniejszym osmażaniem ryżu w tłuszczu (często z dodatkiem cebuli, czosnku, imbiru, itp.) Zamiast wody można użyć bulionu z kostki lub domowego wywaru z mięsa albo warzyw.
  • Metoda „makaronową”, czyli w dużej ilości wody.
  • Na parze. Do gotowania ryżu na parze najlepszy jest specjalny tajski koszyk bambusowy, ale można go zastąpić chińskim (który należy koniecznie wyłożyć bawełnianą ściereczką). Można także użyć zwykłego sitka.
Żródło: miesięcznik „Kuchnia”

Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 10 Jan 2010, 10:19
Post #212


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Risotto


Żle ugotowane przypomina zupę, ale kiedy przyrządza się je zgodnie z regułami sztuki, pozwała zakochać się we włoskiej kuchni. Wystarczy zapamiętać kilka prostych zasad przyrządzania risotta ze „Smaków i aromatów”, a potem już można wypróbowywać codziennie inny wariant.

  • Zagotuj w garnku bulion. Trzymaj na maleńkim ogniu – musi być ciągle bardzo gorący.
  • Podgrzej na patelni oliwę lub masło, podsmaż na tłuszczu posiekaną cebulę. Możesz dodać jeszcze czosnek, paprykę, jeśli chcesz urozmaicić recepturę.
  • Wsyp na patelnię (z cebulą) suchy ryż. Smaż tak długo, aż wchłonie cały tłuszcz. I nie zapominaj o ciągłym mieszaniu – to najważniejsza rada, jakiej udzieli ci każdy włoski kucharz.
  • Teraz dopiero wlej wino (jeśli jest w przepisie) i pierwszą porcję gorącego bulionu. Żelazna zasada: bulion wlewa się na raty, a kolejną porcję dopiero wtedy, gdy pierwszą wchłoną ziarenka ryżu. Być może nie wykorzystasz całego bulionu, to zależy od gatunku ryżu.
  • Patelni czy rondla nie przykrywamy! Bulion powinien nie tylko wsiąkać w ryż, ale i parować. Jeśli jednak stracisz cierpliwość (ryż nawet po 20 minutach będzie ciągle twardy), możesz popełnić małą herezję i przykryć patelnię lub rondel. Po 5 minutach risotto będzie gotowe.
  • Na końcu wsyp np. podsmażone grzyby i ser, który „zwiąże” potrawę i nada jej odpowiednią kremową konsystencję. Do grzybowego risotta dodaje się na końcu kilka łyżek kremowej śmietanki
  • Przygotowanie risotta zajmuje około 20 – 25 minut. To naprawdę wyborna, lekka potrawa dla wszystkich, którzy nie lubią spędzać w kuchni połowy dnia.
Kremowe i al’dente - z notesu kucharza

  • We Włoszech risotto jest zawsze all’onda (jak fala), czyli całkiem kremowe, gdyż okrągły ryż wchłonął mnóstwo esencjonalnego bulionu. Ale równocześnie same ziarenka są oddzielone, lekko twarde i jędrne. Słowem, al’dente, jak dobrze ugotowany makaron.
  • Nie z każdego ryżu można ugotować wyborne risotto. Dla smakoszy do ideału zbliża się odmiana vialone nano, uprawiana w okolicach niewielkiego miasteczka Isola della Scala. Ten ryż gotuje się równomiernie, co jest bardzo ważne dla ostatecznego efektu. Na początek wystarczy jednak kupić importowany do Polski Riso Gallo-arborio, z dużymi, okrągłymi ziarenkami. Zasadniczo nie używa się do risotto, skądinąd znakomitych, długoziarnistych odmian ryżu.
  • Risotto podaje się we Włoszech jako pierwsze danie, ale można je jeść jako danie główne. Odmian jest bardzo dużo, ponieważ do risotta można dodawać nieskończoną ilość różnych składników: wędzonki, gotowane i smażone mięso, drób, grzyby, owoce morza, niemal wszystkie warzywa, i w końcu sery, które nadają mu ową kremową, czy jak niektórzy mówią „jedwabistą” konsystencję.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 11 Jan 2010, 09:49
Post #213


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Angielskie śniadanie


Wprawdzie Anglicy nie zapisali się złotymi zgłoskami w kulinarnej historii świata, wynależli jednak English Breakfast – poranny posiłek, który nawet ponurakom wybornie poprawia nastrój. Pożywne angielskie śniadanie pojawiło się w brytyjskim jadłospisie w pierwszych latach XIX wieku. Amatorami tej nowinki byli (i pozostali) przede wszystkim mężczyżni. Niechętny stosunek dam do angielskiego śniadania łatwo wytłumaczyć fatalnym wpływem tego posiłku na zawsze modna talię osy. Słynna pani Simpson, dla której Edward VIII zrzekł się w 1936 roku brytyjskiego tronu, zwykła była mawiać, że kobieta nigdy nie może być ani zbyt szczupła, ani zbyt bogata. Cudownie wiotka Wallis Simpson w życiu nie tknęła angielskiego śniadania.


Rogalik, czy kiełbaska?
Podczas gdy Continental Breakfast (czytaj cudzoziemskie śniadanie) to kawa i mizerny rogalik, dzień uczciwego Anglika powinien rozpocząć się od kiełbasek na gorąco, jajek na bekonie, smażonych pomidorów i pieczarek, gorących tostów ze słonym masłem i gorzkim dżemem pomarańczowym Orange Marmalade oraz porannej gazety. W londyńskich klubach dla dżentelmenów zastawa śniadaniowa obejmuje specjalną podpórkę do ułożenia w odpowiedniej pozycji niezbędnego „Timesa”. Ów solidny posiłek należy spożywać w solennym milczeniu, medytując nad smakiem bekonu tudzież arcyciekawą sytuacją na rynku papierów wartościowych.

Ulubiony dżem Brytyjczyków – Orange Marmalade – w niczym nie przypomina słodkich dżemów pomarańczowych popularnych „na kontynencie”. Nie jest to również rodzaj galaretowatej marmolady, bo klasyczny Orange Marmalade zawiera grubo krojoną skórkę pomarańczową. Istnieje kilka rodzajów Orange Marmalade. Dżem o ciemnobursztynowym kolorze przygotowywany jest z brązowym cukrem muscavado, ostrzejszy smak powoduje dodatek świeżego imbiru. Dżemy z drobno krojoną skórką noszą nazwę ogólną fine cut. Królowa natomiast jada na śniadanie dżem z dużymi kawałkami skórki – coarse cut.

Żródło: miesięcznik „Kuchnia”

Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 12 Jan 2010, 08:47
Post #214


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Jak oszczędnie gotować?


Dzisiejszy wpis będzie zbiorem porad związanych z jedzeniem i przygotowywaniem posiłków w domu.

Znajdź blisko swojego miejsca zamieszkania tani sklep spożywczy. Na przykład Lidl lub Biedronkę. W tych sklepach za produkty całkiem dobrej jakości płaci się o wiele mniejsze pieniądze niż w innych marketach.

Planuj posiłki na cały tydzień. Dzięki temu wiesz, jakie produkty musisz zakupić, więc oszczędzisz czas na zakupach, ale także możesz w jedno popołudnie od razu przygotować jedzenie na cały tydzień, a wygenerowany wolny czas wykorzystać wedle upodobań

Jeżeli znajdziesz w swoim ulubionym sklepie promocję na makaron lub ryż – zakup większą ilość tych produktów. Stanowią fundament wielu tanich, banalnych w przygotowaniu oraz smacznych potraw, a do tego można je dość długo przechowywać.

Przeglądaj sklepowe ulotki. Wielu ludzi uważa ulotki za najgorsze zło… i mają rację. Nikt nie lubi, gdy mu je zostawiają na wycieraczce czy wytkają w skrzynkę na listy. Ulotki mają jednak tę doskonałą zaletę, że z wyprzedzeniem przedstawiają co będzie w promocji. Dzięki temu można świetnie zaplanować posiłki na najbliższy okres lub uzupełnić zapasy.

Gotuj na zapas. Ugotowanie większej ilości potrawy zajmie minimalnie dłużej, niż zwykle, ale za to pozwoli oszczędzić o wiele więcej czasu na gotowaniu w ciągu kolejnych dni.

Jedz więcej zup. Są to naprawdę tanie, łatwe w przygotowaniu i pożywne dania. Oczywiście, nie można jeść samych zup, ale przy każdym obiedzie zupa czyni go tańszym. A jeśli będzie to zupa z mięsną „wkładką”, to po niej wystarczy tylko deser.

Nie marnuj jedzenia. Zostało trochę makaronu, ryżu lub ziemniaków z wczoraj? Ryż można dodać do mleka i zrobić zupę mleczną. Ziemniaki można pokroić w plasterki, dodać cebulkę, wbić dwa jajka i podsmażyć na patelni. Do makaronu można ugotować sos, dodać trochę mielonego mięsa i już mamy coś a’la spaghetti. Opcji jest masa, więc pomyśl, jak możesz wykorzystać resztki. Czasem można użyć resztek z jednego dania do zrobienia zupełnie nowej potrawy! Ogranicza Cię tylko kreatywność… i znajomość książki kucharskiej.

Poszukaj przepisów na tanie potrawy. W sieci jest masa stron i blogów z różnorakimi przepisami na smaczne potrawy.

Maksymalnie wykorzystuj zamrażarkę. 90% jedzenia, które przygotujesz na zapas, możesz bez obaw przechowywać w zamrażarce. Można w nich przechowywać nawet zupy. Kupione podczas promocji produkty także znajdą tam swoje miejsce.

Wypróbuj sklepowe marki produktów, które kupujesz. Często są one nie gorszej jakości od tych markowych, a są zauważalnie tańsze. Poza tym, na półkach hipermarketu często znajdziesz produkty tej samej firmy w różnych opakowaniach: oryginalnym i z marką sklepową. Zatem po co przepłacać?

Jedz mniej na mieście. Niestety nie jest to dobre ani dla zdrowia, ani dla kieszeni.

Nie chodż na zakupy głodny. Wtedy kupujesz więcej.

Przed zakupami zrób listę zakupów. I ściśle się jej trzymaj.

Możesz zabrać ze sobą przepis na danie, które masz ugotować, wykreślając z niego przedtem to, co już jest w domu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 13 Jan 2010, 01:58
Post #215


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Aperitif


Modny dzisiaj zwyczaj podawania drinków przed proszonym obiadem czy kolacją wywodzi się ze starożytnego Rzymu – informują nas „Smak i aromaty”.

Aperite to po łacinie „otwierać” i w istocie aperitif jest obiecującym wstępem do głównego posiłku, zapowiedzią czekających nas przyjemności. Zaproszeni goście, po ceremoniach powitania, nie siadają od razu do nakrytego stołu, ale najpierw wypijają drinka, rozmawiają ze sobą i poznają się wzajemnie. To ważne i potrzebne, ale aperitif spełnia znacznie bardziej praktyczna rolę. Sącząc Kirk royal czy Campari dajemy szansę spóżniającym się na dotarcie na przyjęcie, zanim podadzą gorącą zupę. Gospodarze nie muszą nerwowo spoglądać na zegarek , ani tłumaczyć, że gość honorowy utknął w ulicznym korku. Jest miło, wszyscy czują się zadbani, pan domu proponuje kolejno zjawiającym się drinki, a pani domu zapala w jadalni świece. Aperitif, jeśli to tylko możliwe, podaje się w salonie, holu czy nawet gabinecie. Prawdziwa premiera pięknie nakrytego stołu powinna być niespodzianką, odbędzie się za chwilę.

Nigdy nie należy przedłużać tego miłego wstępu, zwłaszcza, że z reguły odbywa się na stojąco. Aperitif przed obiadem czy kolacją trwa około 20 – 25 minut, nawet gdyby nie było kompletu gości, ponieważ pozostali mogliby się poczuć dotknięci i uznać, że są lekceważeni. Oczywiście, przy zażyłych stosunkach te reguły nie muszą być przestrzegane, ale tak czy inaczej, nie spędza się godziny przy koktajlach. Chodzi przecież o to, by odpowiednio dobrane alkohole – pite z umiarem – pobudzały apetyt i dawały przedsmak czekających nas przyjemności.

Co podaje się jako aperitif? Wytrawne, niezbyt mocne, zachęcające do jedzenia trunki. A więc:

  • zawsze szampana i wina musujące
  • specjalne koktajle na bazie wermutu, campari-bitter, ginu, whisky, wódki
  • aperitify anyżkowe, baza jest Pernod, Ricard, pastis
  • soki warzywne i owocowe
  • bardzo modne białe, zdecydowanie wytrawne wina
Do jedzenia niemal nic: orzeszki, migdały, słone ciasteczka, oliwki. Przy większej liczbie gości, kiedy przygotowywanie i miksowanie trzydziestu drinków zajęłoby gospodarzowi pół wieczoru, koktajle podaje się już gotowe, ustawione na tacach. Sok i wodę mineralną w dzbankach, lód ze szczypcami w szklanym naczyniu.. Oczywiście, w barku stoi jakiś alkohol i zaprzyjażnieni goście mogą sami – zachęceni przez pana domu – przyrządzać sobie ulubione koktajle.

Aperitif bywa także specjalnego rodzaju bardzo niezobowiązującym przyjęciem (tzw, spotkaniem „jednego drinka”) dla dużej liczby gości. Jest wygodnym zakończeniem jakiejś uroczystości – nawet ślubu (gdy chcemy zaprosić wszystkich, którzy przyszli do kościoła), ale przede wszystkim wernisażu, konferencji prasowej, jubileuszu.

W czasie letniej kanikuły lub przy pewnej zażyłości, możemy pozwolić sobie na zaproszenie znajomych wyłącznie na aperitif. To świetny i niezobowiązujący sposób na podtrzymanie miłych stosunków z sąsiadami na letnisku czy kolegami z pracy. Ale wówczas należy przygotować mały bufet z prostymi przekąskami. Odpowiednie będą mini-pizze, babeczki nadziewane pikantnym farszem, pieczone pierożki, krakersy, surowe warzywa i dipy, słone ciasteczka, deska serów. Zawsze mile widziane są tartinki, czyli mikroskopijne kanapki i owoce. Nie podaje się talerzyków, wystarczą serwetki. Aperitif może się odbyć – w przeciwieństwie do koktail-party – przed południem. Z zasady jest przyjęciem mniej zobowiązującym. Słowem – minimum wysiłku, maksimum swobody.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 14 Jan 2010, 11:17
Post #216


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Jak wznosić toast?





Wznoszenie toastów to sztuka, rządząca się swoimi prawami. Pierwszy toast to przywilej gospodarza, który wygłasza go zwykle przed pierwszym daniem, najlepiej podczas aperitifu. Daje to gospodarzom możliwość podziękowania gościom za przybycie i powiedzenie kilku słów z jakiej okazji zostało zorganizowane spotkanie. Jeżeli któryś z gości pragnie wznieść toast, powinien wcześniej zgłosić to panu domu. Ten wówczas tak pokieruje przyjęciem, żeby w przerwie pomiędzy poszczególnymi daniami znalazła się chwila na zapowiedziany toast.

Przed rozpoczęciem toastu należy krótko zastukać w swój kieliszek, w celu zwrócenia ogólnej uwagi. Następnie przemawiający wstaje i wygłasza krótką mowę, która może być dowcipna i okraszona anegdotami. Wskazane jest żeby nawiązywała do okazji z jakiej odbywa się przyjęcie. Dobrze wychowany człowiek w takim momencie podziękuje również za zaproszenie i nie będzie nadużywał cierpliwości współbiesiadników.

Źródło: „Wielkiej Księgi savoir-vivre"
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 15 Jan 2010, 11:23
Post #217


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Czas herbaty


Czytam piękny, nastrojowy artykuł pani Anny Barańskiej w „Smakach i aromatach” i tak bardzo chcę przekazać Wam chociaż trochę tego urokliwego spokoju , w który wprowadza nas autorka. Tekst dotyczy odświętnych podwieczorków, a ja uważam, że każde zaproszenie na podwieczorek, niezależnie od daty, przypomina dawne, spokojne czasy dworków i salonów, i dlatego jest tak bardzo stylowe.

Herbata nie znosi gwaru, ruchu i zamieszania. Do stołu siada kilka osób i oddaje się czystej przyjemności rozmawiania. Herbata i słodycze, to miły, choć konieczny dodatek. Proponuje się gościom dwa lub trzy gatunki herbaty – aromatyczną i łagodną (np. Junan, Cejlon) oraz mocną i cierpką (np. Darjeeling), a dla amatorów herbat szczególnie wonnych – Earl Grey. Tajemnica tej ostatniej okazała się bardzo prosta – do dobrej czarnej herbaty dodaje się olejek ze skórki bergamotki i tak uzyskuje się aromatyczny napar.

Ludzie Wschodu twierdzą, że filiżanka herbaty, to filiżanka człowieczeństwa, „nieśmiała próba osiągnięcia czegoś znośnego w naszym nieznośnym życiu”. Dla Brytyjczyków, zagorzałych wyznawców mocnego naparu, herbata jest napojem idealnym. Nie ma w sobie arogancji wina, zadufania kawy, czy efektownej niewinności kakao.

Znawcy twierdzą, że nie ma jedynego sposobu na przyrządzenie idealnej herbaty. Każde zaparzenie naparu z delikatnych listków ma swój indywidualny charakter, specyficzne koligacje z wodą i temperaturą. Herbaty chińskie różnią się smakiem od cejlońskich czy indyjskich. Te ostatnie mają ostrzejszy smak i dają szybciej intensywny napar. Zwłaszcza cejlońskie cechuje wyrazisty aromat i przyjemny cierpki smak. Mówi się, że herbaty chińskie odznaczają się miękkością i aksamitnością – czas potrzebny na wydobycie ich smaku i aromatu jest nieco dłuższy. Najdroższa herbata, Darjeeling, rośnie na południowych stokach Himalajów, ojczyzny kilku najlepszych herbat świata.

Każda z odmian herbaty – czarna, czerwona, zielona – może być sprzedawana jako herbata sypka, prasowana, granulowana, zawijane do torebek, a nawet w postaci płynnego lub sproszkowanego ekstraktu. Najszlachetniejsza jest herbata sypka i taką zaparza się na podwieczorek.


Przepis na dobrą herbatę
Ktoś powiedział ze smutkiem: ”Istnieją trzy rzeczy najbardziej godne pożałowania; deprawowanie cudownej młodości przez fałszywe wychowanie, profanowanie pięknych obrazów przez podziw ignorantów i marnowanie dobrej herbaty przez złe jej przyrządzenie”.


Klasyczny angielski przepis umieszczony na opakowaniach firmowych herbat brzmi: „Rozgrzej dzbanek. Wsyp po jednej łyżeczce herbaty na osobę i jedną łyżeczkę „for the pot” (dla dzbanka). Zagotuj świeżą wodę i zalej nią natychmiast herbatę. Jeśli odczekasz 5 minut, odczujesz szczególny charakter i aromat wybornej herbaty”. Czy to wystarczy? Jest jeszcze kilka szczegółów wartych zapamiętania.
  • Połowa sukcesu to dobra woda. Chlorowana zabija aromat najszlachetniejszych odmian.
  • Im drobniejsza herbata, tym krótszy czas zaparzania. Grube, liściaste zaparzamy nawet przez 6 – 7 minut. W Indiach zaparzają Darjeeling przez 8 minut i biorą półtorej łyżeczki na filiżankę, to daje wspaniały napój.
  • Gdy pojawi się piana, herbata jest naprawdę dobrze zaparzona. W żadnym wypadku nie należy tej piany zdejmować, ale wymieszać łyżeczką, by piana przeszła do naparu.
  • Mocy herbaty nie mierzy się intensywnością barwy. To, czy herbata jest mocna czy nie, poznaje się po kożuszku, który powstaje na dobrze zaparzonym napoju. No i oczywiście po trzecim łyku. Dobra herbata rozjaśnia umysł i wprawia w dobry nastrój.
Do herbaty na podwieczorek podajemy coś słodkiego. Wybór był dość duży, zdecydowałam się na drobne ciasteczka migdałki i placek z orzechami pekan, który można zrobić z orzechami włoskimi, chyba że uda się komuś kupić orzechy pekan.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 16 Jan 2010, 09:48
Post #218


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Karmel


Zwykłe białe kryształki, banał. Ale gdy podgrzać cukier do odpowiedniej temperatury, zmieni smak, kolor i stanie się plastycznym tworzywem. Karmelem.

  • Aby powstał karmel, trzeba podgrzać cukier do temperatury mniej więcej 155 st. Najlepiej sprawdzić to kulinarnym termometrem (do kupienia w specjalistycznym sklepie ze sprzętem gastronomicznym). Do cukru dodaje się odrobinę wody, która w trakcie gotowania wyparuje, ale też sprawi, że na samym początku cukier się rozpuści i nie zacznie przypalać.
  • W temperaturze 180 st. karmel jest przezroczysty, w temperaturze o dziesięć stopni wyższej zaczyna przechodzić w kolor słomkowy, potem mahoniowy aż do brunatnego. Ma postać szklistą, łamliwą, zmienia się tylko barwa. W temperaturze 160 st. karmel można farbować barwnikami spożywczymi, a następnie wykonywać zeń barwne dekoracje, np. wlewając do metalowych foremek w kształcie kwiatków (również do kupienia w specjalistycznych sklepach gastronomicznych).
  • W bezbarwnym karmelu zamaczamy owoce, orzechy, jadalne kasztany – uzyskują dzięki temu przezroczystą cukrową glazurę. Gdy karmel nieco ostygnie i nabierze konsystencji miodu (gorący jest rzadki), można z niego wykonać dekoracyjną kratkę. Wystarczy – zanurzając widelec w karmelu – „ namalować” ją na papierze lub macie silikatowej, a kiedy wyschnie – oderwać ją, podważając szerokim nożem. Taka krata jest apetyczną dekoracją deserów. Jeśli ugotujemy karmel z cukru i mleka ( w proporcji 1: 1), a gdy zgęstnieje, dodamy masło – otrzymamy kruche cukierki podobne do krówek.
  • Ciemnym, mocno spalonym karmelem można aromatyzować i barwić sosy, wypieki, piwo. Można go także dodawać do duszonych mięs, najlepiej czerwonych i do dziczyzny. Do palonego karmelu dodajemy odrobinę wody, schładzamy i wlewamy do ciasta. Stanie się ciemne i wyraziste w smaku.
Żródło miesięcznik Kuchnia”

Doradzał pan Grzegorz Walicki, szef cukiernik hotelu Bristol
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 17 Jan 2010, 10:40
Post #219


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Szkoła wina


Od wortalu Koneserzy. pl otrzymałam list z załącznikiem niespodzianką, którą warto obejrzeć. List przytoczę w całości.



Szanowni Państwo,



mam przyjemność zaprosić do obejrzenia pierwszych filmów z cyklu „Szkoła Kultury Wina”, które od wczoraj prezentujemy w wortalu Koneserzy.pl.



Przedstawiamy Państwu praktyczne lekcje w wersji filmowej, w których m.in. zdradzamy, jak przystąpić do degustacji wina i wybrać dobry korkociąg oraz czego możemy dowiedzieć się o trunku, oglądając korek, którym był on zamknięty.



Pokazujemy również, jak w odpowiedni sposób, elegancko oraz bez wysiłku otworzyć butelkę z winem. Odpowiadamy także na pytania, czy sposób trzymania kieliszka oraz kręcenie nim mogą mieć wpływ na ocenę aromatu trunku, a także co oznaczają pojęcia tzw. pierwszego i drugiego nosa.

Filmy o winie możecie Państwo obejrzeć, otwierając poniższy link:

http://www.koneserzy.pl/index.php?option=c...7&Itemid=40 ) lub wejść na stronę główną www.koneserzy.pl i kliknąć w baner 'Szkoła Kultury Wina'.



Zapraszam



Elżbieta Żurek

Redaktor Naczelna

www.koneserzy.pl



Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 18 Jan 2010, 10:44
Post #220


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341




Banany


Jeszcze sto lat temu egzotyczne i bardzo drogie, dzisiaj banany są najczęściej jadanym owocem na świecie – informuje nas pani Anna Barańska ze „Smaków i aromatów”.

Być może pierwszym, wielkim smakoszem bananów był Aleksander Wielki, który podczas wyprawy do Pendżabu w 327 roku p.n.e. odkrył zupełnie nieznane owoce w kształcie księżyca. Wiemy, że zajadał się nimi. Póżniej karawany musiały je przywozić z Indii zamożnym rzymskim patrycjuszom, skoro Pliniusz pisze o bananach jako o „pożywieniu mędrców”.. Mimo tak znakomitej opinii, przez długie stulecia znano je tylko z opisów i legend. Około 670 roku Arabowie sprowadzili sadzonki bananów na Bliski Wschód, skąd powoli zaczęły rozprzestrzeniać się w Afryce i na Wyspach Kanaryjskich. Były do tego stopnia cenne, że załogi portugalskich i hiszpańskich statków zabierały je w epoce wielkich odkryć geograficznych do Nowego Świata, gdzie znajdowały właściwy do uprawy klimat i glebę.

Choć w tropikalnych lasach dojrzewały setki tysięcy ton bananów, jeszcze w połowie XIX stulecia te mączyste i słodkie owoce niezwykle rzadko pojawiały się na europejskich stołach. Po prostu nie było odpowiedniego transportu do ich przywiezienia. Dopiero kiedy pojawiły się szybkie frachtowce, wyposażone w chłodnie, rozpoczęto złotą epokę bananów. Dzisiaj dostarcza się je do sklepów w ciągu 24 dni od chwili zerwania z drzewa.

Bananowce, uprawiane od 10 – 15 tysięcy lat, są jedną z najstarszych i najważniejszych roślin jadalnych tropików. Niewiele trzeba, by powstał gaj bananowy. Z silnie rozgałęzionych kłączy wyrastają co roku krótkie łodygi, na których w zawrotnym tempie rozwijają się olbrzymie liście. Po 9 miesiącach bananowce osiągają swoją gigantyczną wielkość – mogą mieć nawet 10 metrów wysokości, a średnica korony dochodzi do 7 metrów. Owoce rosną początkowo od dołu, ale stopniowo pokonują grawitację ziemską i mimo ciężaru kiści odwracają się do góry, naprzeciw słońcu. Wkrótce po zbiorach te olbrzymie byliny zaczynają usychać, ale zanim to się stanie, wypuszczają młode pędy. Mimo rocznego cyklu życia, mogą się w ten sposób odradzać i owocować przez 60. a nawet więcej lat. Z jednego hektara zbiera się przeciętnie 30 ton owoców.

Spośród 300 odmian bananów tylko kilka trafia na światowe rynki. Na europejskich stołach najczęściej spotyka się odmianą Cavendish, uprawianą od 1855 roku na Thaiti, a dzisiaj także w Afryce Zachodniej, Kolumbii i Ameryce Środkowej. Plantatorzy eksportują także banany figowe, nie przekraczające 10 cm długości i frecinette, krótkie, aromatyczne i bardzo dekoracyjne.

Banany są nie tylko smaczne, ale także pełne cenionych przez lekarzy fitochemikaliów. Zawierają składniki, które neutralizują szkodliwe działanie czynników uszkadzających błonę śluzową żołądka i wykazują podobne działanie jak popularne leki przeciwwrzodowe, ale bez skutków ubocznych. Dzięki wysokiej zawartości pektyn, obniżają poziom cholesterolu we krwi. Jednak największe zainteresowanie badaczy budzi odkryta w bananach dopamina, ważny składnik tkanki mózgowej i jako lek stosowana w terapii choroby Parkinsona.

W kremowym miąższu kryją się i inne skarby natury: serotonina, noradrenalina – substancje poprawiające sprawność intelektualną i łagodzącą napięcia emocjonalne. Bardzo kaloryczne ( w 100g 90 kcal), bogate w węglowodany, są dobrym żródłem energii. Zawarte w nich sole mineralne, a zwłaszcza potas, wzmacniają system nerwowy i kostny.

Ale uwaga! Tylko dojrzałe banany są lekkostrawne. Niedojrzałe zawierają skrobię, która nie jest trawiona. Dopiero proces dojrzewania powoduje jej zamianę w cukry, które są szybko wchłaniane do krwi. Z tego powodu wielu sportowców, zwłaszcza tenisistów i biegaczy, często jada banany przed zawodami. W Stanach Zjednoczonych dzieci cierpiące na biegunkę przestawia się na dietę BRAT – banany, ryż, przecier jabłkowy i suchary.

Dla tych, którzy nie są na diecie polecam wyborny tort bananowy

Go to the top of the page
 
+Quote Post

55 Stron V  « < 9 10 11 12 13 > » 
Reply to this topicStart new topic

 



Wersja Lo-Fi Datenschutzerklärung |  Impressum |  Aktualny czas: 19th August 2019 - 00:45