Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Karp faszerowany po żydowsku*
cincin.cc - witaj w krainie inspiracji smaku > Przepisy > Frakcja pływająca
Stron: 1, 2
BeataSz
Ten przepis jest w mojej rodzinie od czasów okupacji, kiedy to pewna Żydówka mieszkająca w gettcie sąsiadującym z domem mojej babci podała go jej. Babcia od tamtej pory, po niewielkich modyfikacjach, robiła go na każdą wigilię. Potem moja mama przejęła pałeczkę. Ja nie wyobrażam sobie wieczerzy bez tej potrawy. Jest dość trudna w wykonaniu, pracochłonna . Ciekawe czy znajdzie się ochotnik, żeby się z tym pobawić?? U mnie w domu robimy z 3-4 karpi, mogą być większe i wtedy można kawałek od głowy nadciąć, aby było łatwiej wypatroszyć i zużyć ten nadcięty kawałek do smażenia a resztę nieuszkodzoną pokroić na krążki. Chodzi o to, aby krążki nie były zbyt duże.

Na 5-6 krążków:
1 karp ok.1 kg
1 jajko na twardo
1 surowe jajko
1 średnia cebula
1 czubata łyżka masła
na jeden krążek dajemy: szczyptę soli, szczyptę pieprzu, 1 łyżkę bułki tartej(słodkiej), 1/4-1/2 łyżeczki cukru

Na wywar:
marchew
pietruszka
seler
2-3 ziarna ziela angieskiego
listek laurowy
sól, pieprz
głowy rybie i ości

Rybę wypatroszyć przez głowę, nie przecinając brzucha. Z wnętrzności oddzielić tłuszcz, mlecz, wątróbkę( uwaga na żółć!, jeśli uszkodzimy woreczek, wszystko zgorzknieje i nie będzie się do niczego nadawało)
Wypatroszoną rybę, pokroić na krążki szerokości ok. 1,5 cm. Ostrym nożykiem odzielić mięso od skórek, a potem od ości. Ości i głowy zachować na wywar.
Mięso i podroby rybie zemleć w maszynce wraz z cebulą i jajkiem na twardo najlepiej 2-3 razy, dokładnie wymieszać z pozostałymi składnikami i przyprawami. Dobrze wyrobioną masą napelniać skórki i zwilżonymi dłońmi formować jak kotlety.
Ugotować wywar.W szerokim, płaskim naczyniu( w dnie od prodziża na przykład) na wywarze gotować nafaszerowane krążki ryby ok 30-45 minut na bardzo małym ogniu( ma pykać tylko, jak rosół), delikatnie obracając na drugą stronę. Po ugotowaniu ułożyć na półmisku, udekorować plasterkami marchewki, cytryny i czegoś zielonego i zalać galaretą zrobioną z wywaru i żelatyny ( można sklarować białkiem, ale ja wolę nie klarowaną). Podawać z chrzanem.

Może jak się dorobię aparatu, to sfotografuję wszystko od początku do końca.
BeataSz
Nadeszła pora na fotki, trochę późno ale tak wyszło...

1. tak powinny wyglądać skórki przygotowane do nadziania:



Tak wygląda farsz w misce ( trochę mało apetyczny <!--emoid:mrgreen:--><!--endemo--> ):


Tu już trochę nafaszerowanych:



Tu już w talerzyku zalane galaretą:

tinca
Beatko, a nie prościej nadziać skórę z całej ryby, przyrządić i potem pokroić? Z doswiadczenia wiem że skórowanie całej ryby jest znacznie prostrze. To taka drobna uwaga techniczna, a przepis wydaje się być ZNAKOMITY.
BeataSz
Nie wiem czy prościej, bo nigdy tak nie robiłam, kiedyś spróbuję, dzięki za radę. Ale taki sposób jak mój, to kwestia tradycji rodzinnej taki rytuał
tinca
icon_smile.gif
BeataSz
dziś zrobiłam namiastkę karpia faszerowanego icon_wink.gif
Użyłam filetów z pangi i zrobiłam "gałki" w galarecie:
Wzięłam:
80 dag mrożonych filetów z pangi ( po rozmrożeniu i odciśnięciu wody już nie ważyłam)
2 raczej niewielkie cebule
1 jajko na twardo
1 jajko surowe
4 pełne łyżki bułki tartej ( najlepiej gdyby to była słodka bułka)
1 łyżka masła
1 łyżeczka cukru ( albo więcej, ryba ma być więcej niż słodkawa, mniej niż słodka icon_wink.gif)
sól, pieprz (dostosować do swojego smaku)
Rybę, cebulę i jajko zemleć w maszynce( ja przekręcałam 2 razy), dodać pozostałe składniki, dobrze wyrobić.

Zwilżonymi rękami formowałam kotlety i gotowałam w wywarze, jak w pierwszym poście.
Oczywiście moje dziś użyte ryby nie miały głów ani ości icon_mrgreen.gif więc wywar był tylko warzywny ( no może dodałam trochę dla smaku resztek wyjętych z maszynki icon_wink.gif )
Kotlety można podać na ciepło z jakimś sosem ( np. cytrynowym, chrzanowym ?)
U mnie na zimno, w galarecie z wywaru:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Kliknij, aby zobaczyć załącznik

a tu jeszcze bez galarety jedno:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Doruśka
u mnie sie takie gałki z karpia gotuje w wywarze cebulowym z kręgosłupem, głową, i te gałki zalewa sie przetartym przez sito wywarem z tą cebulą, podajemy na zimno, Beato aj zrobię w tym roku wg Twojego sposobu.
Doruśka
Tylko co znaczy wypatroszyc przez głowę? przez usta, czy odciąć łeb?
BeataSz
icon_lol.gif nie da się przez usta icon_lol.gif
trzeba odciąć łeb i przez tę dziurę delikatnie wyciągnąć wnętrzności (nie byłoby to trudne gdyby nie trzeba było uważać na żółć...) ja ostatnio nie mogę dać sobie rady, ręce mi zgrubiały czy co?? więc po odcięciu głowy przecinam od spodu, przy "gardle" kawałek taki ok 3 cm( potem zużywam ten kawałek do smażenia), wtedy otwór robi się większy i flaki dają się lepiej wyjąć. Potem w tych flakach ostrożnie szukam woreczka żółciowego i go usuwam( bo jak pęknie, to kaplica-wszystko gorzkie się robi!!). Potem już spokojnie oddzielam od części niejadalnych tłuszcz, wątróbkę, ew. ikrę/mlecz i zachowuję w miseczce do farszu.
Jak będę w tym roku na Wigilię robić to pstryknę jeszcze kilka zdjęć, głównie z etapów patroszenia karpia, żeby było jasne. Wcześniejsze zdjęcia mi się zgubiły, zostały tylko te 4 w pierwszym poście, które mój brat na szczęście miał na swojej stronie wędkarskiej icon_wink.gif
BeataSz
Właśnie zjadłam. Wolę karpia, może dlatego, że to smak tradycji, ale z pangi też było lecker.gif Następnym razem ( jeśli też będę robić z innej ryby niż karp) spróbuję dodać wątróbki rybnej (z puszki) bo mi trochę brakowało tego smaku z rybich podrobów, nie wiem co z tego wyjdzie, ale spróbuję.

Jeszcze wstawię zdjęcie tuż przed zjedzeniem, z chrzanem:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Joanna
Śliczne. mniam.gif
Może spróbuj dodatkowo doprawić masę rybną chrzanem, jak w tym przepisie:
http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=17528
Mnie bardzo odpowiada takie połączenie. icon_smile.gif
BeataSz
spróbuję kiedyś zrobić wg tego Twojego przepisu Joanno, pewnie też będzie mi smakowało ( uwielbiam ryby).
Wiem też na pewno, że tego oryginalnego przepisu na karpia nie zmienię jakimkolwiek innym dodatkiem nigdy w życiu! Ale robiąc z innych ryb takie gałki jak dziś, czy roladę jak Twoja, z pewnością dodam chrzan do środka, żeby zobaczyć jak wyjdzie.
Joanna
No właśnie inne ryby niż karp miałam na myśli. A zwłaszcza karp po żydowsku. icon_smile.gif


Nawiasem mówiąc podziwiam karpiowy oryginał.
Takie faszerowanie musi być dość trudne.
Pewnie poszłabym na skróty i zrobiła gałki. icon_smile.gif
Sinistra
Beatko, zrobiłaś gefilte fisch. Wygląda to znakomicie!

Twój przepis pokazuje jak doszło do tego, że ta potrawa zyskała taką a nie inną formę. Pierwotnie gefilte fisch, czyli faszerowaną rybę, robiło się ściągając skórę z całej ryby. Z mięsa przygotowywano farsz, którym nadziewano tę skórę w jednym w kawałku. Tu przepis mówi już o uproszczonej wersji- ryba jest w "plasterkach". Imho tak własnie przebiegała ewolucja: cała ryba- dzwonka- gałki.

Same gałki mogą być gotowane albo smażone. Podane w galarecie albo bez.
BeataSz
CYTAT(BeataSz @ 20 Nov 2008, 18:59 ) *
Jak będę w tym roku na Wigilię robić to pstryknę jeszcze kilka zdjęć, głównie z etapów patroszenia karpia, żeby było jasne. Wcześniejsze zdjęcia mi się zgubiły, zostały tylko te 4 w pierwszym poście, które mój brat na szczęście miał na swojej stronie wędkarskiej icon_wink.gif


słowo się rzekło icon_mrgreen.gif ( chociaż ta fotorelacja pewnie tylko zniechęci a nie zachęci, ale co mi tam icon_wink.gif )

Dziś zabiłam, niestety sama, wypatroszyłam i przygotowałam do faszerowania ( i do smażenia część kawałków) 5 karpi. W międzyczasie robiłam zdjęcia, ale że sama byłam więc te zdjęcia niektóre niezbyt dobrej jakości, ale nie miałam już możliwości poprawiać:

Scen z zabijania nie fotografowałam icon_wink.gif

Po odcięciu głowy:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

kawałek od głowy nacinam od spodu, żeby było wygodniej patroszyć:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Aby wyciągnąć wnętrzności dobrze jest przekłuć pęcherz pławny wtedy zmniejszy się ich objętość i będzie więcej miejsca na włożenie ręki, dobrze jest palcami od środka oddzielić błonkę między trzewiami a rybą.
Po wyciągnięciu wszystkiego w jednej całości dobrze jest oddzielić częsci niejadalne-czyli jelito ciągnąc właśnie za to jelito:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Cały czas mieć na uwadze woreczek żółciowy, bo jak pęknie, to wszystko do kosza. U mnie w tym roku wszystko przebiegło pomyślnie. A woreczek żółciowy po oddzieleniu od reszty wygląda tak:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Jak ktoś się nie chce w to babrać, no to może ostatecznie wyrzucić wszystko ale dobrze jest zachować chociaż mlecz lub ikrę.
Mlecz wygląda tak ( to ciemne z lewej to wątróbka):
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Jeszcze tylko rzut oka na całość-całkiem z lewej żółć do wyrzucenia a dalej wątróbka, mlecz i inne części z jamy brzusznej icon_biggrin.gif
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

A tu już wszystkie podroby w woreczku, widać ikrę ( w jednym się trafiła, w pozostałych był mlecz( no i dobrze, wolę jak jest mlecz):

Kliknij, aby zobaczyć załącznik
BeataSz
Tamto wyżej to najgorsza robota, teraz przyjemniejsze:

Tę część z nadciętym brzuchem biorę do smażenia, resztę kroję już na kawałki ok 1,5 cm szer.
Ponieważ miałam 5 ryb a zwykle robię ok. 15 krążków faszerowanych z każdej ryby wycinałam po 3 wąskie kawałki, reszta pójdzie do smażenia:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Teraz kawałki przeznaczone do smażenia ( w tym ogony) oddzielnie pakuję i chowam do zamrażarki.
Następnie oddzielam mięso od skórek:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

BeataSz
kurczę, nie mieści się w jednym poście...
więc c.d.:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Gotowe-w miseczce skórki obok mięso jeszcze z ośćmi:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

teraz oddzielam mięso od ości, łatwo idzie:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

po chwili gotowe :
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

szybko poszło wszystko:
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

i popakowane, oznaczone oddzielnie ości, mięso, skórki, podroby ( w zamrażarce są też łby, na których będzie gotowany wywar wraz z ośćmi):
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

następne zdjęcia, z faszerowania skórek mogą być dopiero 23.12 icon_wink.gif
asika
bozesz juz bym jadla!!
Beata - jestes mistrz swiata wiesz?!!!
BeataSz
w patroszeniu? icon_mrgreen.gif uwielbiam to! icon_biggrin.gif
jaxja
Czy przez takie odkrojenie da się usunąc wszystkie ości? Zawsze miałam wrażenie, że one występują w całym karpiu, a z tego wynika, że tylko na jego wewnętrznej stronie.
BeataSz
jakieś tam drobiazgi może i są, ale to jest tak dobrze zmielone, ze jeszcze nigdy w życiu żadnej ości w farszu nie wyczułam
roggie
jestem pełna podziwu dla Ciebie Beata! a karp musi być przedni.
jaxja
Ja też podziwiam, a odkrajanie ości na pewno wypróbuję. Obym tylko umiała to zrobić.
Doruśka
Dziękuje Beatko!
BeataSz
cała przyjemność po mojej stronie icon_biggrin.gif
Joanna
Beato, jesteś bez wątpienia mistrzynią faszerowania, więć pozwolę sobie zadać Ci pytanie, które mnie nurtuje od dawna. Otóż wyczytałam jakiś czas temu, że przed wykorzystaniem rybich łbów do wywaru trzeba z nich usunąć skrzela. Robisz taki zabieg? Jestem właśnie na etapie preparowania pięknego szczupaka i po raz kolejny sobie zadaję pytanie, czy to jest naprawdę konieczne i dlaczego.... gruebel_2.gif
BeataSz
Wszędzie o tym czytam-o usuwaniu skrzeli i oczu-ja tego nie robię nigdy (chyba raz oczy usunęłam,bo moja córka chciała zajrzeć jak są w środku zbudowane-ale tylko dlatego icon_wink.gif ) ale nie wiem dlaczego "trzeba" to usuwać, podobno że gorzkie? Ja żadnej goryczy nie czuję a robię tak jak kiedyś moja babcia, moja mama.
Joanna
Dzięki za odpowiedź. W tym roku spróbuję ze skrzelami i porównam smaki. icon_smile.gif
Doruśka
WALCZĘ !!! icon_smile.gif)
BeataSz
Trzymam kciuki!
preike
Dziewczyny, no dobrze - mam karpie podzielone w lodówce - w woreczkach. I co dalej. Kiedy to robić - na ile wcześniej? jak rozmrazasz? To znaczy na ile wczesniej? jak sie robie galarete? To znaczy ile zelatyny? Co to znaczy klarowac białkiem? JESTEM nowicjuszem totalnym icon_smile.gif NA forum też icon_smile.gif
BeataSz
Preike, serio? pierwszy post i od razu moja ryba??? A Ty jesteś chłopcem czy dziewczynką-bo nie wiem jak się do Ciebie zwracać?

Rybę trzeba zalać galaretą na dzień przed Wigilią, żeby się dobrze zsiadała-w tym roku Wigilia przypada w środę, więc rybę będziemy robić we wtorek, w zw. z tym w poniedziałek wieczorem wyciągnę z zamrażarki wszystkie rzeczy-do rana się powinny rozmrozić.

Jeśli chodzi o galaretę, to polecam postępować tak jak w "Kuchni Polskiej":
Ugotowany wywar z warzyw, łbów, ości i przypraw na którym gotowane były też krążki ryby z farszem należy przecedzić. Żelatynę rozpuścić w ok. 1 szklance wywaru ( ilość żelatyny zależy od ilości i rodzaju użytych ryb, karpie mają dość sporo substancji kleistych i jeśli dużo łbów ugotujemy, można obejść się zupełnie bez żelatyny, ale ja jednak daję) Myślę, że najlepiej przyrządzić ją zgodnie z opisem na opakowaniu, no może dać trochę więcej płynu niż podano na opakowaniu.
Klarowanie-ja do tej ryby wolę galaretę nieklarowaną, chyba przez sentyment-mama nie klarowała nigdy. We wspomnianej "kuchni Polskiej" jest dobry opis:
Należy do przestudzonego wywaru rybnego dodać trochę octu (1-2 łyżki), lekko ubite białko i rozpuszczoną żelatynę. Wszystko razem ubić rózgą albo po prostu energicznie wymieszać i podgrzewać stopniowo aż do zagotowania. Następnie odstawić-kiedy czysta galareta zacznie oddzielać się od szumowin przecedzić całość przez gęste sito, gazę czy jakieś płótno. I tyle. Ja nie jestem specjalistką w klarowaniu.
BeataSz
I znów nie mam wszystkich zdjęć, zapomniałam zrobić relacji z gotowania... ale z napełniania skórek mam :
Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Kliknij, aby zobaczyć załącznik

Kliknij, aby zobaczyć załącznik
BeataSz
no i jeszcze ostatnie "wygładzanie" już na deseczce:

Kliknij, aby zobaczyć załącznik

i tak jedna po drugiej, aż się nazbiera 15 sztuk icon_biggrin.gif

Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Doruśka
Beato, karp jest rewelacyjny!!!!!

bardzo nam smakował. na pewno powtórzę, zostały mi jeszcze dwa kawałki, ale już sie chyba nie nadają co?
BeataSz
Bardzo się cieszę, że smakował, bo przyznam że trochę się obawiałam, nie wszystkim smakuje słodkawa ryba. A może farsz zrobiłaś po swojemu? No a jak Ci poszło patroszenie i nadziewanie skórek?

Jeśli chodzi o nadawanie się do jedzenia po tygodniu, to powiem Ci, że zawsze przetrzymuję kilka kawałków na Sylwestra i Nowy Rok. Tym razem 5 porcji czeka na balkonie, są lekko zamrożone( wiadomo, że lekki mrozek był)W Sylwestra przyniosę do domu, samo pomalutku się rozmrozi i będzie super ( nie raz tak już robiłam). Bywało też, że przetrzymywałam po prostu w lodówce, ale różnie się zachowywała ryba, często była OK ale zdarzało się, że się niestety nie nadawała do jedzenia. Tak, że spróbuj jak ma nie zamieniony smak to się nada.

Kiedyś też odświeżałam ją rozpuszczając galaretę i zagotowywałam razem z rybą, potem odstawiałam do ponownego zastygnięcia.
kornasia
Beatko, wlasnie sie gotuje, ale w formie galek, bo tak zawsze dziadkowie robili, wiec i ja icon_biggrin.gif
Doruśka
u mnie juz tradycyjnie był karp Beaty, pycha!!, a gałki robię trochę inaczej, tez były icon_smile.gif
Iva
przymierzam się do zrobienia go w tym roku fiesgrins.gif
BeataSz
no i jak Iva, na przymierzaniu się skończyło? icon_wink.gif

U mnie w tym roku udała się wyjątkowo, 6 porcji zamroziłam z całym półmiskiem wraz z galaretą- będzie na Sylwestra lecker.gif
Doruśka
Beatko, a mi pierwszy raz sie nie udał! rozpadł się, na szaroburą paćkę w czasie gotowania.
w poprzednich latach nei dodawałam bułki i masła, w tym dodałam. cos zchrzaniłam, musze jeszcze raz zrobić. bo mi brakowało...
BeataSz
oj, to przykre icon_frown.gif ale trochę dziwi mnie, że poprzednio bułki nie dodawałaś i było ok, a teraz ( rozumiem, że po dodaniu) się rozpadło, ja stawiałabym raczej na odwrotną sytuację...
U nas też raz się rozpływała podczas gotowania, musiałyśmy przerabiać dodając więcej bułki właśnie bo sam farsz był bardzo rzadki i nawet trudno się skórki nadziewało.
Ale myślę, że to dlatego, że dawałam więcej podrobów ( bo również z karpi przeznaczonych na smażenie) a samego mięsa było mniej.
W tym roku nic nie "przedobrzałam" i wyszła super, ale dodaję wszystko dokładnie tak jak w przepisie, nawet sól sypię na te tzw. szczypty icon_wink.gif ( w tym roku 14 szczypt było, bo 14 skórek miałam icon_mrgreen.gif)

Dobrze chociaż, że wcześniej Ci wychodziło i byłaś zadowolona, bo mogłabyś się zrazić na zawsze... icon_frown.gif

P.S. Przypomniało mi się, że w ubiegłym roku chciałam zrobić na swoje urodziny w lutym takie gałki jak pokazywałam z jakiejść morskiej ryby, no i też nie wyszło, próba przerobienia też się nie powiodła, bo kiedy w końcu udało mi się uzyskać odpowiednią konsystencję tak, żeby się nie rozpadały podczas gotowania, to w smaku zrobiły się niezjadliwe i wszystko poszło na śmietnik-tak więc nie wiem od czego to zależy, czyżby od samej ryby?? gruebel_2.gif Najgorsze jest to, że człowiek się napracuje przy tym przygotowywaniu, a później klapa icon_frown.gif
BeataSz
A jeszcze powiedz mi proszę, bo mnie to intryguje, dlaczego nie dodawałaś wcześniej bułki i masła? ( masło to ok, rozumiem, ale bułka?-ona przecież dodaje pulchności i zespala całość dodatkowo)

P.S.
Akurat jest u mnie mama i jej opowiedziałam o Twojej klęsce, też się zmartwiła icon_frown.gif
bo muszę tu dodać, że w całej naszej kilkudziesięcioletniej przygodzie z tym karpiem, tylko raz miałyśmy porażkę, o której już wspomniałam.

Natomiast do niewątpliwych sukcesów mojej mamy w tej dziedzinie należy przygotowanie 300 porcji na wesele kuzynki!!! Właśnie mi przypomniała jak liczyła: 300 szczypt soli, 300 szczypt pieprzu, 300 łyżek bułki... icon_mrgreen.gif ryba wyszła doskonale, wszyscy goście byli zachwyceni. Swoją drogą ja sobie nie wyobrażam takiej hurtowej roboty...icon_eek.gif
Doruśka
Beatko, może nastał włąsnie ten dzień Jedynej porażki icon_smile.gif)

miałam w planie 4 krążki, więc sie duzo nei zmarnowało icon_smile.gif

nie dawałam bułki i masła, bo miał być MM ;) w tym roku postanowiłam odpuścić MM na święta icon_smile.gif)
jak tylko upoluję karpia to zrobię icon_smile.gif

BeataSz
przeglądając stare zdjęcia znalazłam jeszcze karpia ( gefilte fish ) w takim kształcie icon_wink.gif

Kliknij, aby zobaczyć załącznik


dla bratanka niejadka miał być ( ale i tak nie zjadł z tego co pamiętam icon_rolleyes.gif)
BeataSz
dzisiaj robiłam na spotkanie z kuchnią żydowską, jeszcze jest bez galarety i innych dekoracji, bo muszę to przetransportować dość daleko, na miejscu dokończę.
Ale jest wyborna, jedną porcję już zjadłam na obiad icon_wink.gif

Kliknij, aby zobaczyć załącznik
Andrzej N
Przepis na karpia po zydowsku prawie dokladny. nie rozumiem co tam robi seler? I uzywam po jednym kilogramie pietruszki, marchwi i cebuli do wywaru.
jezeli chodzi o dzwonka to wykraiwuje tylko pledwiczki a nie zostawiam tylko same skorki. Nigdy nie potrzebowalem zelatyny - galareta robi sie za twarda. Moja babka tez twierdzila ze karpia trzeba skrobac na zywca i minimalnie plukac. Podobno to powoduje lepszy smak i galarete. Ten przepis ma z 200 lat na pewno.
Andrzej N
Zapomnialem tez o tym, ze uzywamy troszke oleju - 2-3 lyzeczki i lyzeczke proszku do pieczenia - to robi ze farsz jest pulchny. Dodatkowa wskazowka - surowy farsz musi byc wystarczajaco slony i pieprzny a pod koniec gotowania dzwonek w wywarze wywar za slony, za pieprzny i slodkawy (cukier na koncu do smaku) bo ta potrawe sie je na zimno i wszystkie smaki sie oslabiaja. Notorycznie gdz mam okazje byc poczestowanym karpiem po zydowsku to galaretka i farsz sa mdle a maja byc lekko pikantne.
BeataSz
CYTAT(Andrzej N @ 11 Aug 2012, 22:37 ) *
Przepis na karpia po zydowsku prawie dokladny. nie rozumiem co tam robi seler? I uzywam po jednym kilogramie pietruszki, marchwi i cebuli do wywaru.
jezeli chodzi o dzwonka to wykraiwuje tylko pledwiczki a nie zostawiam tylko same skorki. Nigdy nie potrzebowalem zelatyny - galareta robi sie za twarda. Moja babka tez twierdzila ze karpia trzeba skrobac na zywca i minimalnie plukac. Podobno to powoduje lepszy smak i galarete. Ten przepis ma z 200 lat na pewno.


a ja nie rozumiem, co znaczy "prawie dokładny" oraz "co tam robi seler". W moim wywarze seler po prostu jest i daje smak.

Ja lubię jak farsz jest w samych skórkach, tak było u mnie zawsze i tak będzie nadal. Co nie znaczy, że Ty nie możesz robić po swojemu icon_wink.gif
A co do galarety, to rzeczywiście może być bez żelatyny, zwłaszcza jak jest sporo łbów, ja jednak daję trochę dla pewności ( bo zdarzyło mi się parę razy, że się nie zsiadała należycie.).

CYTAT(Andrzej N @ 11 Aug 2012, 22:48 ) *
zapomniale tez o tym ze uzywamy troszke oleju - 2-3 lyzeczki i lyzeczke proszku do pieczenia - to robi ze farsz jest pulchny. dodatkowa wskazowka - surowy farsz musi wystarczajaco slony i pieprzny a pod koniec gotowania dzwonek w wywarze wywar za slony, za pieprzny i slodkawy (cukier na koncu do smaku) bo ta potrawe sie je na zimno i wszystkie smaki sie oslabiaja. Notorycznie gdzy mam okazje byc poczestowanym karpiem po zydowsku to galaretka i farsz sa mdle a maja byc lekko pikantne.


Ja nie potrzebuję używać proszku do pieczenia ani oleju, mój farsz, jak dla mnie jest wystarczająco pulchny ( czasem aż za bardzo icon_wink.gif ), ale dziękuję za uwagi, może ktoś zechce spróbować.

PS
I nie zawsze gefilte fish je się na zimno icon_wink.gif można podać gałki na ciepło (gotowane lub smażone).
Iva
CYTAT(BeataSz @ 30 Dec 2011, 00:08 ) *
no i jak Iva, na przymierzaniu się skończyło? icon_wink.gif

niestety tak icon_redface.gif nie wyrobiłam się czasowo
ale dzisiaj maż mi kupi karpie i jutro będę robić i mrozić.
3 szt zamówiłam, bo nas mało jest, ale mam nadzieję, że i Ola zje, bo ryby nie je, a kotlety rybne już tak icon_smile.gif Ale Oli bez skóry zrobię fiesgrins.gif
a usmażyć też można, prawda? i jeść na ciepło ?
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.