Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Co o gotowaniu i jedzeniu wiedzieć warto
cincin.cc - witaj w krainie inspiracji smaku > Przepisy > Kuchenne ABC
Stron: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22
seniorka
SPIS TREŚCI

BAKALIE
Daktyle
Figi
Suszone figi
Migdały
Orzechy - popularny przysmak
Orzech kokosowy
Orzeszki pistacjowe
Orzech włoski
Co jeszcze o orzechach wiedzieć warto...
Suszone owoce
Rodzynki
Orzechy nerkowca

DESERY
Carski kaprys
Charlotte
Creme brulee
Creme caramel

GRZYBY
Grzyby
Pieczarki
Grzybobranie
Kurki
Truflowa intensywność
Na grzyby

KASZA, RYŻ
Przygotowanie kaszy i ryżu do zapiekania
O gotowaniu kasz i ryżu - qd
Jak ugotować kaszę jaglaną
Kasze do sałatek
Kasze
Kuskus
Ryż
Powtórka z ryżu


MAKARON, KLUSKI
Makarony
Jak kupować, przechowywać i gotować makaron
Sekrety gotowania makaronu
Sałatki makaronowe
Gnocchi
Pasta, czyli kluski

OMLETY, SUFLETY, NALEŚNIKI, PIEROGI
Najsłynniejszy omlet świata i lekcja smażenia omletów
Jak usmażyć dobry omlet?
Naleśniki
Wszystkie pierogi świata
Sufletologia
Bliny
Bliny do powtórki

OWOCE
Owoce - jak je jeść i podawać
Agrest
Awokado
Awokado
Banany
Brzoskwinie
Do czego dobra jest cytryna
Czereśnie
Grejpfrut
Gruszka
Gruszki
Jabłka
Jabłkowe rozkosze
Jagody
Kiwi
Dietetyczna kariera kiwi
Maliny
Maliny - smaczne i zdrowe
Melony
Melony
Wszystkie melony oraz arbuzy, duże i małe
Jak podać melon i arbuz na stół
Pigwa
Pomarańcze
Porzeczki
Poziomki
Śliwki
Inne pomysły na truskawki
Winogrona
Wiśnie
Żurawina amerykańska
Kasztany
Liczi
Co jeszcze o owocach wiedzieć warto...
Ananas
Malinowe historie
Opowieści kulinarne - gruszka
Kumkwaty
Limonka
5 porad wokół kiwi

WARZYWA
Co o warzywach wiedzieć warto - część pierwsza
Co o warzywach wiedzieć warto - część druga

Jak gotować warzywa
Bakłażany
Dobre pytania dotyczace bakłazanów.
Bób
Brokuły - ziekona apteka
Buraki
Cebula
Cebula - na zdrowie
Rady dotyczące cebuli
Chrzan
Cukinia
Kabaczek
Cykoria
Rady dotyczące cykorii
Czosnek
Czosnek niedżwiedzi
Dyskusja na temat czosnku niedżwiedziego
Dynia
Fasolka szparagowa
Fenkuł - koper włoski
Fenkuł - koper włoski
Kalafior dobrze podany
Kalarepa
Kalarepa do powtórki
Kapusta
Kapusta
Kapusta
Kukurydza
Świeże kolby kukurydzy
Marchew
Ogórek
Ogórki
Papryka
Powtórka z papryki
Kariera papryki węgierskiej
Pomidory - soczysta czerwień lata
Jak co roku - pomidory
Rzodkiewka
Sałata i kapusta
Sałaty
Zalety sałaty
Selery
Co jeszcze o selerze wiedzieć warto...
Warto polubić strączkowe
Szczaw - zielone liście
Szparagi
Dobre rady do szpinaku
Szpinak, szczaw, rabarbar
Ziemniaki - zawsze modne
Młode ziemniaki
Ziemniaczany przysmak
Warzywa egzotyczne: Nie znacie? - no to poczytajcie
Pietruszka
Ciecierzyca
Pory
Soja
Pieczarki
Surówki
Bób tonka
O faszerowaniu warzyw
Warzywne trio
Pochodzenie papryki
Pieczona papryka
Szalotka
Bukiet sałat
Prawdziwy kolor marchewki
Nowalijki

SAŁATKI

Jesienne sałatki
Zimowe sałatki
Na deser - sałatki owocowe
Sałatki rybne
Sałatki ziemniaczane
Sałatki z mięsem

ZIOŁA I PRZYPRAWY
Magia ziół - część pierwsza
Magia ziół - część druga
Przyprawy do sałatek
Korzenne smakołyki
Bazylia
Chili
Curry
Jak curry zdobywało świat
Gałka muszkatołowa - kiedy i z czym?
Gożdziki
Imbir
Koper ogrodowy
Liść laurowy
Masale i curry
Powtórka z masali i curry
Mięta
Pieprz
Szałwia
Szczypiorek
Wanilia
Ziele angielskie
Cynamon
Majeranek
Zioła w kuchni
Szałwia - do powtórki
Rozmaryn
Anyż gwiazdkowaty
Szafran
Zielony ogródek

MIĘSO, PRZETWORY MIĘSNE
Ogólne uwagi o mięsie i wędlinach
Mięsne abc: od antrykotu do porterhouse
Przechowywanie mięsa i wędlin
Pieczenie mięs
Tajemnice mięs doskonałych
Porady kulinarne na temat drobiu
Jak się smaży chrupiące sznycle?
Baranina, jagnięcina
Burgery
Cielęcina
Dziczyzna
Gołąbkowe ABC
Gulasze i ragout
Mielone
Ogólne uwagi o drobiu
Indyk
Indyk na Święto Dziękczynienia
Jagnięcina
Kaczka, gęś
O kaczce
Gęś
Kleftiko
Królik
Kurczak
Pasztety
Pasztety raz jeszcze
Sekrety soczystej pieczeni
Rady eksperta w sprawie pieczeni
Wieprzowina
Wołowina
Argentyńska wołowina
Tournedos Rossini
Zrazy
5 tajników udanego smażenia
O wieprzowinie raz jeszcze
Wątróbka

RYBY I OWOCE MORZA
Co o rybach wiedzieć warto
O rybach
[url=Owoce morza
Ryby - czyli jak przyjmować dary wód
Udany połów
O filetowaniu ryb
Krewetki
Tuńczyk
Krewetkowy biznes
Sushi
Anchois
Ostrygi
Śledż

PRZETWORY
Co warto wiedzieć o przetworach
O konfiturach - rady eksperta
Spiżarnia smakosza - przetwory owocowe
Spiżarnia smakosza
ABC marynowania w occie
Kiszonki
Przetwory raz jeszcze
Przetworów ciąg dalszy
Słońce w puszce
Przetwory - uzupełnienie

SERY
Sery francuskie
Deska serów i chrupiące ruloniki
Polskie sery tradycyjne - kilka smakowitych przykładów
Ser i makaron
Włoskie sery do sałatek
Niebieskie sery
Camembert
Fondue
Parmigiano-Reggiano
Klasztorne sery
Mozzarella
Sery kozie
Włoskie sery

OLEJ, MASŁO, MARGARYNA
Oleje
"Oleje świata"
Oleje - ciąg dalszy
Oliwki i oliwa
Oliwa z oliwek
Masło czy margaryna - czym smarować?
Masło maślane
Smalec gęsi
Masło i inne tłuszcze
seniorka
OCET
Ocet owocowy według starej receptury
Magiczny jabłkowy ocet
Niezastąpiony ocet
Magiczna kropla octu
Ocet balsamiczny

NAPOJE
Czas herbaty
Herbata
Akcesoria herbaciane
Herbata Yerba Mate
Syta
Napoje mleczne
Jogurt
Magia kawy
Szlachetna arabica
Na małą czarną do Wiednia
Napoje
Najlepsza z herbat
Mała czarna po włosku

NAPOJE ALKOHOLOWE
Łyk wina
Wino - jakie do czego?
Wino i potrawy
Szkoła wina
Miody pitne
Aperitif
Beaujolais
Cordon bleu
Cydr i calvados
Gin
Nalewki
Piwo
Kiedy kobiety warzyły piwo
Porto
Porto
Rum - tropikalny alkohol z trzciny cukrowej
Różowe wino - chłodne, lekkie, pachnące truskawkami
Różowe wino
Szampan
Jak właściwie otworzyć szampana?
Tequila
Tokaj Asú
Winiak (brandy)
Whisky
Co smakosze zawdzięczają kucharzom w habitach
Bonum vinum
Piwo? Dla umartwienia
Ach! Chartreuse...
Martini
Historia toastu
Likier Cointreau
Wina Bordeaux
Malaga
Z winnic słonecznej Italii
Sherry

WYPIEKI
O ciastach ogólnie - część pierwsza
O ciastach ogólnie - część druga
Żeby ciasto się udało
Pieczenie w folii i papierze
Apple pie - amerykańska szarlotka
Babki ucierane
Babka Savarin
Baby i wypieki drożdżowe
Baby do powtórki
Bajgle
Bataty
Tajemnice udanego biszkoptu
Chleb
Jak upiec puszysty, lekki biszkopt?
Sposoby na puszyste ciasto drożdżowe
Jak zrobić dobre ciasto
Faworki
Mazurki
Ptysie
Rogale świętomarcińskie
Serniki
Szarlotka zawsze dobra
Torty
Słodkie duety
Ciasto półfrancuskie do jesiennej herbatki
Sekrety ciasta ptysiowego
Tort Sachera
Torty mistrzów
Tortille
Tarte Tatin
Słodki akcent i sztuka smażenia
Mniszeczki, precle i pierniki
Historia chleba

ZAPIEKANKI
Międzynarodowe zapiekanie
Zapiekanki makaronowe
Zapiekanki słodkie
Zapiekanki - rady eksperta
Zapiekanki ziemniaczane
Zapiekanki jarskie
Zapiekanki rybne
Zapiekanki mięsne

ZUPY
Zupy
Jak ugotować dobrą zupę
Zagęszczamy zupę
Barszcze
Żur i barszcz biały
Minestra
Bollito misto

POLSKIE SMAKI
Kuchnia warszawska
Smak jesieni
Kuchnia śląska
Kuchnia kaszubska
Kuchnia wielkopolska

SMAKI ŚWIATA
Wiedeńskie? Angielskie? (śniadania)
Angielskie śniadanie
Alpy Lombardzkie
Aromat Wysp Kanaryjskich
Madera - wyspa wawrzynów
Petersburg
Złota Praga
Słodkie życie nad Sekwaną
Smaki Kanady
Kreta
Kuba
Lizbona
Portugalia
Prowansja
Nowa Zelandia
Tajlandia
Turcja
Węgry
Europejska stolica karnawału
Kulinarne kresy
Tadżin - smakowity dar Maghrebu
Vol au vent
Włoski słowniczek kulinarny - część pierwsza
Włoski słowniczek kulinarny - część druga
Aromaty włoskiej kuchni
Belgia
Kuchnia chińska
Kuchnia francuska
Kuchnia grecka
Smaki świata

GOTUJ SAMCZNIE I ZDROWO
Odchudzanie smakosza
Z wodą zdrowiej
10 sposobów usuwania tłuszczu
Dieta dla kierowców
Dieta dobra dla serca
Zielone zdrowie na talerzu
Zachowaj witaminy
Harmonia na talerzu
W dobrej formie na wiosnę

PRZYJĘCIA DUŻE I MAŁE
Jak dobrze zorganizować przyjęcie typu barbecue
Z notesu szefa bankietów
Przyjęcie bufetowe
Badania warte toastu
Jadłospis i przebieg uroczystego obiadu
Słynne uczty
Co na kulig?
Biały lunch
Elegancki obiad
Nakrycie stołu
Proszony obiad
Nakrycie stołu
Przepis na udane spotkanie z gośćmi w kuchni
Improwizowane przyjęcie ze spiżarni smakosza
Grillowanie
Rady eksperta - o grillowaniu
Idealne przyjęcie - część pierwsza
Idealne przyjęcie - część druga

ŚWIĘTA
Brytyjskie Boże Narodzenie
Stół wigilijny
Co o świętach Bożego Narodzenia wiedzieć warto...
Święta
Tłusty czwartek
Walentynki
Ostatki
Popielec
Wielkanoc
Historia świątecznego jajka
Czekoladowe jajka Lany poniedziałek
Barbórka
Świąteczne abecadło
Co o jajkach wiedzieć warto

DOBRE RADY
Dobre rady
Pożyteczne rady - część pierwsza
Pożyteczne rady - część druga
Rady eksperta
Sposób na puszysty krem
Kuchenny poradnik
Praktyczne rady i pomysły
Tricki mistrzów
7 zasad czytania etykiet
Sposoby na upał
Reguły doskonałego smażenia owoców w cieście
Ubijanie śmietany
Jak oszczędnie gotować?
Przez żołądek do serca
Jak nie utrudniać sobie życia?
Z notesu kucharza
Trochę porad o jajkach
Rady dotyczące cebuli
Gruszki i jabłka - rady eksperta
Nie trać głowy, zdążysz!
Ratowanie zepsutych potraw
Rady eksperta na temat groszku
Warto wiedzieć, że...
Pomidory - rady eksperta
Rady dotyczace przypraw
Rady eksperta - cukinia
Rozmaitości - dobre rady - część pierwsza
Rozmaitości - dobre rady - część druga
Rady eksperta - kalafiory i brokuły
Rozmaitości - czy wiesz, że...
Sezonowy kalendarz warzyw i owoców

SAVOIR - VIVRE
Czy wręczać wino domowej roboty?
Jak jemy podaną szynkę?
Jak wznosić toast?
Jak posadzić gości przy stole
Jak należy jeść
Lekcja jedzenia ryb
Savoir-vivre przy spożywaniu posiłków
Sztuka podawania chleba
Powrót małego kartonika
Jak zachować się podczas wizyty
Przedstaw się - kto, komu i jak

CIEKAWOSTKI
Kuchnia mistrza Salvadora
Ciekawostki o poranku
Piąta Ćwiartka
Najsłynniejsze przepisy

RÓŻNOŚCI
Auszpiki
Chrupiące potrawy. Pyszne ale...
Krótka historia chrupania
Czekolada
Kakao
Damascenki
Foie gras
Geniusz Ganache
Kanapki i tartinki
Karmel
Kiełki
Kuchnia w sądzie
Kuchenka mikrofalowa
Leczo
Lód
Marcepan
Miód
Musli na śniadanie
Pod beszamelem
Sorbety
Risotto
Sezam
Sposoby na jajka
Syrop klonowy
Teflon
Włoskie bezy
Quinoa
Duet egzotyczny
Cukier
Smaki życia
Sosy
Nabiał
Wytrawne lody i sorbety
Mleko i produkty mleczne w codziennej diecie
Historia pizzy w pigułce
Kawior
Żywność ekologiczna
Żywność modyfikowana genetycznie
Serwis
Śmietana
Gotowanie
Gotowania ciąg dalszy...
Chemiczne ulepszacze żywności - co o nich wiemy
Smażenie, duszenie, grillowanie
To, co w grudniu dla nas najlepsze i co powinniśmy jeść
seniorka
Jak dobrze zorganizować przyjęcie typu barbecue



Główna zasada przyjęcia typu barbecue: wszystko przygotuj wcześniej i kupuj produkty wysokiej jakości. Gorszego gatunku mięso nie upiecze się na ruszcie.
Wkładaj mięso do marynaty wieczorem, trzymane w niej przez kilkanaście godzin będzie bardziej soczyste i aromatyczne. Doprawianie w ostatniej chwili nic nie da..
Pamiętaj, żeby rozpalić grill w odpowiednim czasie, czyli przynajmniej 45 minut wcześniej. Na świeżym ogniu wszystko się przypali. . Jeśli chcesz obniżyć temperaturę żarzącego się węgla (pod koniec pieczenia), spryskaj go wodą.
Potrawy będą upieczone równomiernie i nie przypalone, gdy węgiel rozpali się do czerwoności i pokryje białym popiołem. Jeśli żar jest zbyt duży, rozgarnij węgiel, jeśli zbyt mały – zgarnij.
Drewniane szpikulce należy moczyć w wodzie przynajmniej przez 20 minut.
Ruszt ustawia się około 15 cm nad węglami. Powinien rozgrzewać się przez 2 – 3 minuty, zanim ułożysz na nim mięso. Chleb i owoce piecze się na ruszcie ustawionym 30 cm nad ogniem.
Aby zapobiec przypalaniu potraw (i tworzeniu rakotwórczych substancji na powierzchni mięsa), należy je często obracać.
Barbecue lubi pewien bałagan i możliwość komponowania potraw już na talerzu. Przygotuj dużo dodatków: miski z sałatą, pokrojonymi pomidorami, ogórkami, piklami. Nie zapomnij o sosach, przyprawach, musztardzie, keczupie i w końcu o piwie, sokach i prostym młodym winie.


Jak podać melon i arbuz na stół


Od pewnego czasu zaczęłam kupować miesięcznik „Moje gotowanie”. Oprócz przepisów zawiera on sporo porad , które ułatwiają przygotowanie i podawanie potraw . To mi bardzo odpowiada. Poprzednie dwie porady pochodziły ze „Smaków i aromatów”, a dzisiaj o tym, co możemy zrobić z arbuza i melona z „Mojego gotowania”. Ponieważ jest sezon na te owoce, sadzę, że może się to przydać niejednej pani domu. Ale najpierw trochę wiadomości o tych przysmakach..

Arbuz i melon to kuzyni należący do jednej rodziny – dyniowatych. Pochodzą jednak z odległych stron świata: arbuz z tropikalnej Afryki, melon zaś najprawdopodobniej z Azji. Najchętniej i najczęściej zajadamy się tymi owocami po prostu pociętymi w niewielkie łódeczki. Jednak oba są wdzięcznym „tworzywem” w rękach nawet początkującego kucharza. Melon wystarczy przekroić i nieco wydrążyć usuwając pestki, po czym wypełnić słodkim czerwonym winem, a najlepiej i najbardziej klasycznie – portugalskim porto. Pocięty w kostkę arbuz doda uroku każdej sałatce owocowej albo z liści świeżego szpinaku i fety. Ponieważ ani arbuzy, ani melony po zerwaniu nie dojrzewają, należy wybierać owoce dobrze, równomiernie wybarwione, wydzielające słodki zapach od strony łodygi, a po przeciwnej stronie miękkie. Możesz je przechowywać w temperaturze pokojowej przez 1 – 2 tygodnie. Gdy owoc jest już napoczęty, należy owinąć go przezroczystą folią, przechowywać w lodowce i zużyć najdalej w ciągu kilku dni. A czy wiesz jak je podać na stół?

  • Przetnij melon na pół i usuń pestki. Potnij na kliny, obierz ze skórki. Przygotowane łódeczki podawaj na półmisku posypane sproszkowanym imbirem jako przekąskę albo do lodów lub serów. Można tez owinąć plasterkiem szynki parmeńskiej i spiąć wykałaczką. Wyborna przystawka.
  • Specjalną łyżeczką wytnij melonowe i arbuzowe kuleczki i dodawaj do owocowych i pikantnych sałatek lub używaj do garnirowania potraw.
  • Przetarte owoce wyśmienicie nadają się do przygotowywania sorbetów.
Melon i arbuz to para, której smak doskonale komponuje się z owocami morza i mięsem. Ważne dla osób dbających o linię: arbuz, choć bardzo słodki, jest niskokaloryczny.
izunia2007
Fajny temat icon_smile.gif Musze poszukac cos ciekawego w moich ksiazkach i notatkach icon_smile.gif
seniorka
Bardzo się cieszę, że Cię zainteresował ten temat. Zapraszam serdecznie i czekam na posty. Pozdrowienia wink.gif
seniorka

Pomidory – soczysta czerwień lata


Dzisiejsze rady pochodzą od pani Agnieszki Fedorczyk z „Mojego gotowania”.

Pulchny, jaskrawoczerwony pomidor ma cienką, lśniącą skórkę i miąższ z dużą zawartością wody. I wcale nie jest warzywem, tak jak powszechnie się sądzi, lecz owocem, jagodą. Chociaż dostępny jest przez cały rok, to szczyt sezonu przypada na schyłek lata. Zbierane w tym czasie pomidory są najsmaczniejsze, najbardziej aromatyczne – warto więc jeść do syta na surowo, pieczone, smażone, gotowane oraz robić z nich przetwory. Konserwowane w puszkach lub słoikach pomidory, a także suszone na słońcu niemal nie tracą wartości odżywczych. Kupując, wybieramy pomidory kształtne, jednolicie ubarwione, jędrne i ciężkie. Te lekkie i rozdęte mają zwykle kiepską konsystencję i niedobry smak. Nie przechowujemy ich w lodówce, lecz trzymamy w temperaturze pokojowej. Najlepiej w torebce papierowej albo szufladzie, poza bezpośrednim operowaniem słońca, po to, by nie zakłócać ich naturalnego procesu dojrzewania.

seniorka

Maliny – smaczne i zdrowe


Piękniejsze i smaczniejsze od tabletek aspiryny, mają jej wszystkie zadziwiające właściwości lecznicze. Ale są jeszcze inne powody, by jeść maliny. Poznamy je na podstawie artykułu pani Anny Barańskiej za „Smaków i aromatów”.

Do momentu poznania chińskiej herbaty, północ Europy rozkoszowała się w zimowe wieczory malinowym naparem, doceniając jego subtelny smak, niezwykły aromat i tajemniczą moc rozgrzewania organizmu. Pierwszy syrop sporządzono w klasztornych aptekach około XVI wieku i aplikowano jako środek odżywczy, ogólnie wzmacniający przy przeziębieniach. Uważni medycy dostrzegli, że napar malinowy wywołuje najpierw poty, a potem zbawienne obniżenie temperatury ciała.. To było ważne odkrycie w czasach, kiedy poza kosztowną chininą i grożną dla żołądka korą wierzby nie dysponowano innymi specyfikami na gorączkę. Zanim wyprodukowano pierwsze tabletki aspiryny (1899 rok), w każdej domowej apteczce stały malinowe mikstury na katar, kaszel, grypę i łamanie w kościach. Z czasem zbadano skład chemiczny malin, jednego z najstarszych krzewów owocowych i intuicyjna wiedza zielarzy znalazła naukowe potwierdzenie Co więcej, okazało się, że maliny są łagodnym, pozbawionym skutków ubocznych środkiem, który może z powodzeniem konkurować z pigułkami najnowszej generacji.

  • Sok z malin i napar z suszu ma terapeutyczne działanie w chorobach przeziębieniowych, ponieważ zawiera znaczne ilości kwasu salicylowego, głównego składnika aspiryny. Prawdopodobnie ważne są i inne substancje aktywne, dotąd nie zbadane, które również łagodzą skutki infekcji górnych dróg oddechowych.
  • Sok malinowy jest niezastąpiony w leczeniu dzieci i osób w starszym wieku, którym aspiryna często szkodzi. Wielu internistów woli podawać – zwłaszcza przy nadkwaśności i chorobie wrzodowej żołądka – naturalne środki napotne, które leczą infekcje i skutecznie obniżają gorączkę.
  • Uważa się, że witamina C zmniejsza objawy przeziębienia o 23 procent. Świeże maliny i liście krzewu mają jej sporo, ale do zimowego naparu z malin trzeba dodać sok grejpfrutowy lub cytrynowy. Ten zabieg ma szczególnie dobroczynne działanie w pierwszym stadium infekcji.
  • Bardzo dobrym sposobem na zahamowanie infekcji jest płukanie gardła octem malinowym. Otrzymuje się go , zalewając 50 dkg malin (świeżych lub w zimie mrożonych) ½ litra octu jabłkowego. Po 2 tygodniach specyfik jest gotowy Może być również używany do przyprawiania sałat, marynowania mięs, a zwłaszcza drobiu i cielęciny.
  • W tybetańskim lecznictwie napar i odwar z liści jest powszechnie stosowanym środkiem przy leczeniu neurastenii i ostrych, przewlekłych infekcji bakteryjnych. Zwolennicy medycyny niekonwencjonalnej uważają, że sok z malin oczyszcza z toksyn system trawienny.
seniorka

Kalafior dobrze podany


Kiedy jest naprawdę dorodny, urodą może konkurować z kwiatami. Długo uprawiany dla ozdobienia rabatek, w końcu trafił na stoły w wersji á la polonaise, czyli polany przyrumienioną na maśle bułką. Dzisiaj podaje się kalafiory z większą finezją. Według „Smaków i aromatów” kilka rad, jak postępować z kalafiorem, żeby był dobrze przyrządzony.

  • Kupuj kalafiory o białej lub kremowej barwie i bardzo ściśle przylegających do siebie różyczkach. Przejrzałe są niesmaczne i tracą wiele cennych składników odżywczych. Wielkość nie jest gwarancją dobrej jakości.
  • Jeśli chcesz zachować śnieżną biel kalafiora, wlej do wody małą łyżeczkę soku cytrynowego lub octu winnego. Zawsze gotuj w dużym garnku i w dużej ilości wody.
  • Nie pozwól, by kalafior moczył się w ledwie „mrugającym” wrzątku – będzie miękki, a na talerzu rozsypie się jak ryż. Gotuj na dość dużym ogniu, bez pokrywki, by ulotniły się nieprzyjemne opary związków siarki. Przykry zapach łagodzi dodanie skórki z cytryny lub chleba.
  • W nowoczesnej kuchni niemal wszystkie warzywa podaje się trochę niedogotowane. Dotyczy to szczególnie kalafiora – zbyt miękki jest zawsze nieapetyczny. 15 – 20 minut to górna granica gotowania całego, a jeśli jest podzielony na cząstki, wystarczy 10 – 12 minut.
  • Kalafior po polsku, to kalafior polany tartą bułką przyrumienioną na maśle. Jest smaczny, ale warto wypróbować wersję z sosem cytrynowym. Na łyżce masła podsmaża się małą cebulę, a następnie wlewa sok wyciśnięty z cytryny, zdejmuje z ognia i uciera ze świeżym masłem (około 5 dkg).
  • Można też podać z sosem Mornay, zapiekany z serami, sosem beszamelowym, w sałatkach itp.






.agatka.
Dziękuję Seniorko za wykład na temat kalafiora icon_smile.gif Uszczęśliwiłaś mnie ogromnie icon_smile.gif
seniorka
Bardzo się cieszę agatko. Właśnie robię zapas "dobrych rad" na najróżniejsze tematy, nawet te mające związek z jedzeniem i zdrowiem. Przyznam, że niektóre mnie samą zaskakują, a dla odprężenia będą kulinarne wycieczki w egzotyczne miejsca. Zapraszam do czytania, a jeśli ktoś chciałby wziąć udział w tym niezbędniku, będzie mile widziany.
kermidt
A ja ostatnio podawalam melony w galaretce.
Bardzo ladnie wygladaja roznokolorowe kulki. Galaretke robilam w ladnej, prostokatnej formie - jak na pasztet. Po wyjeciu ladnie stoi.
seniorka
Na pewno taka galaretka jest nie tylko dekoracyjna, ale też i bardzo smaczna. Jeszcze jeden pomysł na podanie melonow na stół.
seniorka

Mięta


Hojnie obdarza nas wigorem swojego aromatu. W przemyśle spożywczym jest po prostu niezastąpiona. Stanowi bazę rozmaitych likierów, kordiałów, karmelków i gumy do żucia. Nadaje odświeżający zapach i smak koktajlom, konfiturom (np. z jabłek), sałatkom z owoców i sorbetom (cytrynowy zawsze dekoruje się listkami świeżej mięty). Suszona stosowana jest do wyrobu herbat i naparów.

Jej mocny, czysty aromat współgra ze znacznie większą liczbą smaków niż nam się wydaje. Trzeba choć raz spróbować jej z takimi warzywami jak zielony groszek, fasolka szparagowa, bób, cukinia czy marchewka, doprawić nią letnie sałatki z pomidorami i ogórkami – rezultat jest zaskakujący!

Połączenie z jagnięciną i kaczką to klasyka w tradycji anglosaskiej, gdzie mięty używa się do przygotowania sosu na bazie octu i cukru. Na Bliskim Wschodzie dodaje świeżości klopsikom i szaszłykom. Wspaniale nadaje się również do zup warzywnych, sałatek ryżowych, omletów i jogurtu. Kiedyś w polskiej kuchni znany był przepis na przyprawione miętą pierogi z białym serem – bardzo lekko osłodzone i mocno przyprawione pieprzem. Wyborne! Wielu znakomitych kucharzy podaje do gotowanej lub smażonej ryby prosty sos z masła, soku cytrynowego i posiekanej mięty. Cukiernicy uważają, że jest szalenie wyrafinowaną ozdobą lodów i wszelkiego rodzaju piankowych deserów.

Występuje aż w 40 odmianach. Cenią ją zielarze, bowiem ułatwia trawienie. Dobra zielona herbata z dodatkiem świeżej lub suszonej mięty ma wręcz zbawienny wpływ na nasze żołądki. Jest także miejscowym środkiem znieczulającym, szczególnie w postaci olejku. Obecność mentolu powoduje w kontakcie ze skórą wrażenie zimna, a wiadomo, że zimno koi ból.

Mimo że rośnie dziko w bardzo wielu miejscach, warto hodować ją na parapecie w doniczce.

Bo zawsze wtedy można szybko zrobić do razowego chleba lub na przystawkę pyszny sos jogurtowy

Żródło:”Smaki i aromaty”

kermidt
Tak, byla tez tam mieta icon_lol.gif
Kilka listkow. Nawet jak sie nie lubi i nie zje ozywia wyglad deserow.

http://www.kraftcanada.com/en/recipes/refr...ight-94082.aspx
seniorka

Spiżarnia smakosza – przetwory owocowe


Zapraszają nas do niej „Smaki i aromaty”. Oczywiście chodzi o przetwory owocowe, jak powidła, galaretki czy dżemy. Nie muszą być słodkie jak ulepek, ani smażone przez trzy dni. Mogą pachnieć latem i świeżymi owocami. Zajrzyjmy do notesu kucharza i poznajmy kilka złotych reguł zapewniających powodzenie przy przygotowywaniu przetworów.

*Kupuj tylko bardzo świeże, nie przejrzałe owoce, a potem jeszcze z całą starannością przebieraj je w domu. Wyrzucaj nie tylko nadgniłe, ale także wszystkie pogniecione, uszkodzone owoce.

  • Zbyt dojrzałe owoce mają mało pektyn i trzeba długo smażyć powidła lub gotować sok na galaretkę, by osiągnąć właściwą konsystencję przetworów. Dobrym rozwiązaniem jest mieszanie aromatycznych, dojrzałych owoców z lekko twardymi.
  • Wszystko, czego używasz do mieszania i smażenia, musi być idealnie czyste, a owoce kilkakrotnie wypłukane. Krótko gotowane – a więc zachowujące witaminę C i inne składniki odżywcze – przechowają się w chłodnym i ciemnym miejscu przez całą zimę.
  • Używaj emaliowanych garnków i kupuj nowe pokrywki do słoików, kosztują niewiele. Zrezygnuj z cukrów żelujących i syntetycznych pektyn – wprawdzie dżemy i galaretki przygotowuje się z nich szybko, ale mają obcy, landrynkowy posmak.






seniorka
Odchudzanie smakosza


Pyszne i nie tuczy? Tak właśnie dzieje się w przypadku brzoskwiniowej diety. Dla Chińczyków te owoce są symbolem nieśmiertelności.

  • 100 g brzoskwiń to zaledwie 30 kcal, a jeśli zjada się je ze skórką, dostarczają trzy czwarte zalecanego przez lekarza dziennego zapotrzebowania na witaminę C.
  • Brzoskwinie są nie tylko balsamem dla schorowanych żołądków, ale mają także właściwości oczyszczające organizm z toksyn.
  • Dieta brzoskwiniowa pozwala przezwyciężać zaparcia. Wprawdzie śliwki leczą jeszcze skuteczniej tę przypadłość, ale bogate w magnez brzoskwinie i morele również łagodnie przeczyszczają..
  • Nie ma żadnych przeciwwskazań dla kuracji brzoskwiniowej z wyjątkiem przypadków cukrzycy. 1 –2 kg owoców na posiłek, z wykluczeniem innego pożywienia, to przyjemny i bezpieczny sposób odchudzania.
  • Jedna ważna uwaga! Jedz owoce zamiast śniadania, obiadu lub kolacji. Najlepszy efekt osiągniesz jedząc owoce na czczo. Dlaczego? Jedzenie owoców po posiłku (nawet niskokalorycznym) może powodować problemy z trawieniem. Chodzi o efekt „uwięzienia”. Trawienie owoców zaczyna się już w ustach, a kończy w jelicie cienkim. Ten proces powinien odbywać się bardzo szybko i tak dzieje się, gdy jesz owoce na czczo lub gdy miną przynajmniej 3 godziny od pory ostatniego posiłku. Jeśli jednak owoce są deserem, zostają zablokowane przez mięso, makaron, ziemniaki, chleb. Uwięzione fermentują i zamiast efektu oczyszczenia pojawiają się problemy z trawieniem. Te uwagi dotyczą przede wszystkim owoców z dużą ilością zawartości węglowodanów ( a więc owoców słodkich). Bez obawy można jeść po posiłku tryskawki, maliny, jeżyny, porzeczki i czarne jagody. Także owoce gotowane nie ulegają fermentacji, ale gotowanie pozbawia je większości witaminy C.
W ten mało znany sposób odchudzaliśmy się ze „Smakami i aromatami”. Temat może mało pasujący do gotowania i jedzenia, ale te sezonowe owoce należą przecież do jedzenia i skoro jest teraz na nie sezon, można, oprócz konfitur, wykorzystać je także do utrzymania smukłej sylwetki.
seniorka

Sorbety


Dzisiaj o sorbetach ze „Smaków i aromatów”. Najpierw trochę historii, a póżniej sztuka przygotowywania i podawania. Zacznijmy więc od historii.

Perski smakołyk. Zanim pojawiły się lody, wyrafinowani smakosze starożytności raczyli się zamrożoną miazgą ze świeżych owoców. Neron podawał swoim gościom w pełni gorącego lata, cudownie orzeżwiające „śnieżne” desery, których koszt bulwersował współczesnych. Moralista Seneka wręcz pogardzał rzymskimi nobilami za bezmyślne wydatki, jakie ponosili dla zaspokojenia kapryśnych zachcianek. Można sobie wyobrazić, jak karkołomnym i drogim przedsięwzięciem musiało być w tamtych czasach sprowadzenie śniegu i lodu z wysokich partii gór. Innych sposobów zamrażania jeszcze nie znano i dopiero Marco Polo przywiózł z Chin prototyp współczesnej maszynki do lodów. Chińczycy już w czasach Konfucjusza wiedzieli, że do lodu trzeba dodać sól, co znacznie obniża punkt topnienia i ułatwia kucharzowi zadanie. Prawdopodobnie ten sekret wcześniej wykradli Chińczykom kupcy perscy, bo jednak klasyczna postać sorbetu to ich wynalazek.

Słowo sorbet pochodzi od włoskiego sorbetto, ale prażrodłem jest turecki chorbet, wywodzący się z perskiego charab. Trudno powiedzieć jak smakowały śnieżne desery Nerona, ale dość dokładnie wiadomo, jak przyrządzano sorbety w Wersalu za panowania Katarzyny Medycejskiej. Królewscy kucharze z dużą wprawą ucierali już świeże owoce, miód, przyprawy i śnieg, a potem jeszcze schładzali w lodzie posypanym saletrą. Z czasem ten orzeżwiający i lekki deser przeniósł się z uprzywilejowanych stołów do domów zamożnych mieszczan. W dziewiętnastowiecznej kuchni, gdy wystawne obiady składały się z kilkunastu dań, sorbety podawało się po pieczystym z cielęciny lub jagnięciny, a przed pieczonym drobiem. Uchodziło to za szczególnie elegancki zwyczaj, świadczący o „znajomości świata”. Póżniej sorbety przesunęły się do kategorii deserów i trochę bez powodzenia konkurowały z lodami. Dzisiaj moda na nie wraca – szczególnie te bardziej wytrawne, podawane po gorącej przystawce, a przed daniem głównym. Znów podczas eleganckiego obiadu lub dużego śniadania podaje się te lekkie, niskokaloryczne (bez tłuszczu, żółtek, śmietanki) mrożone soki lub przeciery owocowe jako enteremets, czyli orzeżwiający przerywnik, który ma odpowiednio przygotować podniebienie na czekające go jeszcze przyjemności.

Awangardowi kucharze wymyślili także sorbety z warzyw (ogórkowe, pomidorowe, buraczane) i z ziół. Za szczególnie wykwintne uchodzą – zasłużenie – sorbety przygotowywane z owoców, szampana, wybornych białych win, owocowych likierów. Ale i słodsze sorbety znów wróciły do łask dzięki szaleństwom diet i odchudzania. Jada się je na deser i nie liczy kalorii, bo zawierają ich znacznie mniej niż lody, torty i wszelkie ciasta.

Klasyczne menu z sorbetem

  • zimna przystawka * zupa * gorąca przystawka * sorbet * danie główne * deser
Sztuka zamrażania sorbetów. Sorbety najlepiej udają się w maszynce do lodów, ponieważ zamarzająca masa owocowa dzięki ciągłemu mieszaniu zyskuje odpowiednią gładkość i nie zawiera kryształów lodu. Nie każdy jednak ma taką maszynkę, a całkiem dobry sorbet można zrobić, mając mikser (a jeszcze lepiej malakser), mocną metalową rózgę i zamrażarkę, która schładza poniżej – 10 stopni. Potrzebna jest jeszcze cierpliwość, ponieważ masę owocową trzeba dość często mieszać.

  • Używaj do zamrażania sorbetów metalowych misek (dobrze przewodzą niską temperaturę), foremek z folii aluminiowej lub plastikowych pojemników. Zawsze przykrywaj je – napełnione już masą owocową – pergaminem lub płatkiem folii. Dla pewności usuń z zamrażalnika produkty o intensywnym zapachu
  • Cały sekret przyrządzania tego smakołyku – w pierwszej fazie dziecinnie łatwy (owoce tylko się przeciera lub miksuje) – sprowadza się do częstego mieszania – ucierania zamarzającej masy. To nieodzowny wysiłek, aby połamać kryształy zamarzającej wody. Ważniejsze jest mieszanie w pierwszej godzinie, kiedy tworzy się struktura sorbetu. A więc, najpierw co kwadrans, potem wystarczy co pół godziny.
  • Jeśli efekt ma być naprawdę nadzwyczajny, trzeba zamrożony już sorbet wyjąć z lodówki, potrzymać przez 10 minut w temperaturze pokojowej, zmiksować końcówką z nożykami (skutecznie rozbija grudy i grudki) i jeszcze raz zamrozić masę (już krotko – 30 minut wystarczy).

Katastrofa! Co robić?
  • Jeśli sorbet zamienił się w zwarta bryłę lodu, którą trudno rozkruszyć, być może sorbet zamarzł zbyt szybko. Początkujący powinni pamiętać, że przygotowywany ręcznie sorbet łatwiej wykonać z purèe owocowego niż z soku. No, ale skoro wydarzyła się katastrofa, pozostaje rozmrożenie purèe, zmiksowanie i ponowne zamrożenie. Ale można też rozbić mikserem lekko zamrożoną bryłę i podać jako modną granitę.
  • Nie należy przesadzać z cukrem i alkoholem – w tym wypadku więcej, nie znaczy lepiej. Gdy jest ich za dużo sorbet, mimo długiego zamrażania, pozostanie zbyt miękki. Taki sorbet trudno uratować, ale wymieszany z alkoholem będzie świetnie udawał owocowy cooler.
  • Ostatnią deską ratunku może być dodanie do lekko rozmrożonego nieudanego sorbetu włoskiej masy bezowej. Robi się ją tak: ubijamy 2 białka mikserem, a gdy powstanie sztywna piana, zmniejszamy obroty i jednostajnym, cienkim strumieniem wlewamy gorący syrop przygotowany z 8 dkg cukru i 3 łyżek wody (ugotowany do nitki). Zaparzona piana będzie sztywna, plastyczna i nada ponownie zamrożonemu sorbetowi pożądaną konsystencję. Nie wolno jednak zapomnieć o częstym mieszaniu sorbetu.
  • Jeśli nie mamy czasu na pracochłonne metody ratowania zamarzniętej bryły, zawsze można podać szerbet. Przyrządza się go, zalewając pokruszony lód (w tym wypadku pokruszony szpikulcem sorbet) sokiem owocowym, a następnie wodą gazowaną. Zawsze można wodę zastąpić mocno schłodzonym białym winem lub winem musującym.








seniorka

Z wodą zdrowiej


Eliksir życia, który dodaje sił, poprawia wygląd skóry, orzeżwia. O tej porze roku pijmy go szczególnie dużo! Przeglądając dzisiaj miesięcznik „Sól i pieprz”, trafiłam na artykuł o wodzie, jej zaletach i konieczności picia 1,5 – 2 litrów dziennie tego życiodajnego płynu. Oczywiście, wszyscy myślimy o wodach mineralnych, ale oprócz nich istnieją inne odmiany wody.


Odpowiednia woda na każdy smak
Woda wodzie nierówna. Którą wybrać, aby odpowiadała potrzebom naszego organizmu? Oto krótki przegląd najważniejszych rodzajów wód.

  • Woda mineralna pochodzi z określonego naturalnego żródła. Jest to deszczówka, która przebyła długą drogę przez wszystkie warstwy podłoża, a z każdej z nich przejęła substancje mineralne. Przed butelkowaniem z wody tej usuwa się obniżające jej wartości smakowe związki siarki i żelaza, a następnie woda może zostać jeszcze wzbogacona o kwas węglowy.
  • Woda pitna pozyskiwana jest z wód gruntowych lub powierzchniowych. Zakłady wodociągowe zajmują się jej oczyszczaniem i uzdatnianiem.
  • Woda stołowa powstaje ze zmieszania wody pitnej lub żródlanej z wodą mineralną. Jest ona naturalnie lub sztucznie mineralizowana i może posiadać dodatki soli mineralnych, wody morskiej i dwutlenku węgla.
  • Woda żródlana – woda mineralna pozyskiwana z wyższych partii żródeł podziemnych.
  • Woda lecznicza – woda mineralna o właściwościach leczniczych z powodu wysokiej zawartości składników mineralnych. Jest środkiem wspomagającym kurację.
Lud_
CYTAT(seniorka @ 19 Aug 2009, 08:39 ) *
1 –2 kg owoców na posiłek,


kg?
seniorka
Tak, bo to ma zastąpić posiłek. A apetyty widocznie mamy różne. Nie próbowałam tej diety i nie odpowiem czy jest skuteczna. Sprawdziłam jeszcze raz w "Smakach i aromatach " - są kg. Jeśli weżmiesz 3x 1 kg, to wyjdzie 3 kg dziennie - można przeżyć.
seniorka

Różowe wino – chłodne, lekkie, pachnące truskawkami


Cieszy oko paletą barw mieniącą się odcieniami jasnej czerwieni. Niezastąpione w czasie letnich upałów – zachęca nas do spróbowania miesięcznik „Moje gotowanie”.

Wina różowe są winami pierwszorzędnymi. Nie ustępują winom białym i czerwonym. Tłoczone są z ciemnych winogron. Inaczej jednak niż w przypadku wina czerwonego po maceracji fermentacja ze skórkami trwa bardzo krótko – kilka do kilkunastu godzin Trzeba je kupić i wypić młode, z bieżącego lub zeszłego roku ( w tym roku pijemy rocznik 2008, a 2009 z win wyprodukowanych na półkuli południowej). Wino różowe nie polepsza się z wiekiem, lecz traci swoje zalety. Podane na stół musi być dobrze schłodzone – jego temperatura nie powinna przekraczać 10 stopni, zgodnie z zasadą, że im prostsze wino, tym bardziej je chłodzimy. Nigdy nie podawajmy różowego wina w wyższej temperaturze, gdyż może okazać się zbyt kwaśne lub przesadnie garbnikowe. Najlepiej umieścić butelkę w wiaderku z lodem i wodą, utrzymują stałą temperaturę podczas konsumpcji. Barwy mogą być łososiowe, truskawkowe, malinowe, ale jeżeli wino ma kolor morelowy lub jak skórka cebuli, jest to oznaka jego nienajlepszej formy. Wina różowe powinny błyszczeć i być przezroczyste. Mieć aromat świeżych owoców, takich jak truskawki, poziomki i wiśnie, a smak odświeżający, lekko kwaśny.

Nie ma innego wina, które tak łatwo dopasowuje się do różnych potraw – mówi Tomasz Prange-Barczyński, redaktor naczelny magazynu „Wino” – tutaj wachlarz jest naprawdę szeroki. Różowe wino okazuje się cudowne zarówno do potraw z ryżu (włoskie risotto, hiszpańska paella), makaronu (lazania, spaghetti), jajek (omlety), kisze np. lotaryński, jak i do sałatek jarzynowych z majonezem. Odpowiednie jest także do białych mięs ( kurczaka, indyka) lub wieprzowiny, panierowanych lub z grilla i do takich ryb, jak karp, karaś, pstrąg, dorsz lub łosoś, które mogą być smażone albo pieczone
seniorka

Aromat Wysp Kanaryjskich


Tutejsza wyspiarska kuchnia słynie ze świeżo złowionych owoców morza i ryb. Hitem są tapas, czyli małe przekąski „na ząb”, charakterystyczne dla całej hiszpańskiej kuchni.

Fuertaventura i Lanzarote to dwie z siedmiu wulkanicznych wysp archipelagu położonego na oceanie Atlantyckim na północny zachód od wybrzeży Afryki. Aż trudno uwierzyć, że w tym księżycowym, pustynnym krajobrazie – wokół roztaczają się górzyste czarne tereny – lokalni rolnicy uprawiają oryginalne odmiany popularnych warzyw. Rosną tutaj miniaturowe ziemniaki (patatas) oraz soczyste pomidorki (tomates), które są doskonałym dodatkiem do mięs. Charakterystyczny dla Wysp Kanaryjskich zielony sos majo verde wspaniale komponuje się z lokalnymi potrawami mięsnymi. Tutejsza kuchnia kusi smakowitymi tapas – małymi przekąskami. Kawałek tuńczyka, plasterek szynki, ser z żurawiną – podawane na jeden kęs. Specjalnością Fuertaventury są kozie sery, a Lanzarote winogrona – jedyne na świecie uprawiane ręcznie na wulkanicznej glebie. Po wina, które wytwarza się z tych szczepów, przyjeżdżają miłośnicy z całego świata.

To smakowite wprowadzenie do kuchni Wysp Kanaryjskich poznaliśmy dzięki Magdalenie Różczce i Radkowi Brzózce z miesięcznika „Moje Gotowanie”. Kto z Was ma zamiar odwiedzić Wyspy Kanaryjskie, na pewno chętnie zapoznał się z ich kuchnią.

seniorka
Ogórki


Dzisiaj z panią Joanną Bajorek, redaktorem „Mojego gotowania” kilka zdań o ogórkach. Tych do chrupania, zakąszania i…poprawiania urody. Mimo że dostępne teraz przez cały rok, to koniec lata jest dla nich najlepszym czasem. Warto je nie tylko chrupać, ale kisić i marynować. Zapach małosolnych nieodłącznie kojarzy się z latem.

Można tez uzyskać smak małosolnych szybko, bez czekania , aż się ukiszą. Wystarczy ogórek obrać , pokroić w plasterki, wymieszać z posiekanym czosnkiem, skropić sokiem z cytryny lub octem, oprószyć solą i pieprzem i sowicie posypać posiekanym koperkiem. Gdy się lekko zmacerują można skropić je odrobiną oliwy. Ale co kiszone, to kiszone.

Dla wielu smakoszy z południa Europy kiszony ogórek czy kapusta do obrzydlistwo, są po prostu zepsute. Nie potrafią docenić smaku ogórkowej czy soljanki, nie wiedzą jak smakuje zimna wódeczka zakąszona kiszonym ogórkiem, najlepiej takim z beczki, i nie maja pojęcia, jak sok z kiszenia pomaga następnego ranka.

A prawie każda z pań domu doceni ogórek albo tylko jego łupiny, gdy zabraknie jej toniku do twarzy lub gdy po prostu czuje, że jej skóra jest zmęczona i wysuszona. Wystarczy obłożyć twarz i szyję, a także dłonie, plasterkami lub łupinami świeżego ogórka i potrzymać 10 minut. Skóra będzie idealnie nawilżona i nabierze pięknego, zdrowego kolorytu.


Dobre pytania dotyczące ogórków
  • Jakie kupować? Oczywiście gruntowe. Są na targach już od końca czerwca. Jednak największy wysyp jest w sierpniu i na początku września. Ogórki są teraz mniejsze i krótsze od szklarniowych, mają chropowatą skórkę i barwę od ciemnozielonej do żółtozielonej. Ważne, aby były jędrne i twarde. Do kiszenia – takie, jak kto woli, natomiast do marynowania – jak najmniejsze i „szczupłe”. Na mizerię, oczywiście, jak największe, typu węże (szklarniowe), chociaż duże kwaszeniaki też doskonale się nadają. Do kiszenia dobrze jest kupować ogórki od zaprzyjażnionych sprzedawców, aby mieć pewność, że nie są sypane środkami owadobójczymi, zwłaszcza tuż przed zbiorem. Tak potraktowane będą niesmaczne albo wcale się nie ukiszą, tylko raczej zepsują.
  • Jak przechowywać? Świeżych ogórków nie warto kupować na zapas. Można je potrzymać w lodowce 2 – 3 dni, na najniższej półce. Ogórek przekrojony, zawinięty w folię i schowany do lodówki powinien wytrzymać do następnego dnia. Konserwowe i kiszone zamknięte w słoikach można przetrzymać nawet 2 – 3 lata.
seniorka

ABC marynowania w occie


  • Twarde warzywa i owoce, zanim zostaną włożone do octowej marynaty, powinny być blanszowane, czyli krótko – zazwyczaj 2 – 3 minuty – gotowane w lekko osolonej wodzie.
  • Lepszy jest łagodniejszy, 6% ocet. Zawsze próbuj, czy marynata ma odpowiednio słodko – kwaśny smak.
  • Blanszowanie zapobiega kurczeniu się warzyw i owoców, a także utlenianiu witaminy C. Sama marynata też jest smaczniejsza, mniej wodnista.
  • W sprawie pasteryzowania przetworów radzę kierować się zaleceniami dziuni.
Polecam Pikle indyjskie, w sam raz na przyjęcia bufetowe.

Żrodło:”Smaki i aromaty”

seniorka

Najsłynniejszy omlet świata i lekcja smażenia omletów


W jednym z najpiękniejszych miejsc Normandii, u stóp Mont Saint Michel, góry intensywnie celtyckiej w swoim charakterze, od stu lat podaje się w restauracji La Mere Poulard omlety, o których wspomina każdy przewodnik turystyczny i każda licząca się encyklopedia kulinarna.

Podążając w górę wąską, wybrukowaną kamieniami ścieżką, wąż turystów już z daleka słyszy rytmiczny odgłos ubijanych jaj. Kto wejdzie do tej rekomendowanej gwiazdką Michelina restauracji, przekona się, jak w teatralny sposób potrafią Francuzi przyrządzać sztandarowe danie swojej kuchni. Szczególna atmosfera tego miejsca, ogień podsycany drewnem, miedziane patelnie z długimi uchwytami – to wszystko robi ogromne wrażenie, ale prawdziwą nagrodą ( za którą trzeba sporo zapłacić) jest niezrównana lekkość oraz subtelny smak omletu. Podaje się go przed daniem mięsnym - na przykład pieczoną jagnięciną z fasolką albo jako słodki deser. Po południu można wpaść tylko na ów słynny omlet, a potem już spokojnie wdrapać się wąską Grande Rue do klasztoru na szczycie góry.

Ponoć madame Poulard żyjąca w latach 1851 – 1931 pierwsza właścicielka restauracji, wykorzystała przepis balzakowskiego Ojca Rouger. Autor „Komedii ludzkiej” wprawdzie podczas pracy żywił się tylko owocami i jajami – wypijał jeszcze morze kawy – ale gdy postawił ostatnią kropkę w kolejnej powieści, szedł do dobrej restauracji i oddawał się gargantuicznemu ucztowaniu. Jako wielki realista potrafił oddać smak najwyborniejszych potraw paryskich i prowincjonalnych restauracji, gromadził także precyzyjne receptury ulubionych dań. Matka Poulard okazała się wielce utalentowaną uczennicą mistrza – jej omlety szybko stały się legendą. Dzisiaj restaurację prowadzą jej spadkobiercy, którzy odziedziczyli nie tylko miedziane patelnie, ale i sekret przyrządzania lekkiego lekkiego jak piórko dania. Smakosze odbywają pielgrzymki do tego okrytego legendą lokalu, a omletem była tu podejmowana królowa Elżbieta II, goszczona w La Mere Poulard przez prezydenta Mitteranda.

Jak się przyrządza ów słynny omlet? Niezrównana Elizabeth David , autorka „French Provincial Coocing”, z nonszalancją właściwą mistrzom kuchni, poradziła pewnemu smakoszowi, który zwrócił się do niej z listowną prośbą o wyjawienie tajemnicy tego uznanego dania: Oto przepis na omlet – wbijam dobre jajka do naczynia, rozbijam starannie, na patelni topię kawałek masła i wlewam roztrzepane jajka, stale mieszając. Będę szczęśliwa, jeśli ten przepis pana usatysfakcjonuje.

Uff, oto rada, z której trudno skorzystać. Na szczęście inni autorzy doceniają wagę szczegółów i ich receptury pozwalają nawet amatorom usmażyć dobry...omlet w stylu La Mere Poulard.


Lekcja smażenia omletów
- Przyrządzanie omletów jest znacznie łatwiejsze niż to się na ogół wydaje – mówi Jacek Dębski, szef kuchni w hotelu Mercure, specjalizującej się w daniach kuchni francuskiej. – Obawa przed smażeniem tego wybornego placka z ubitych jaj wynika, jak sadzę, z nadmiernego komplikowania prostych czynności przez autorów książek kulinarnych. Być może tworzy to szczególną aurę wtajemniczenia i dodaje tej bardzo prostej, szybko przygotowywanej potrawie – dosłownie w ciągu 10 minut – wyjątkowości. Radzę nie przejmować się radami w rodzaju „jedną ręką podginaj omlet, a drugą potrząsaj stale patelnią, żeby masa nie przywarła do dna”. Te rady miały sens, gdy w kuchni nie znano jeszcze teflonowych patelni. Francuski kucharz, który szkolił personel naszej kuchni, wcale nie odginał brzegów omletu, tylko mieszał masę jajeczną tak, by płynna warstwa mogła dotrzeć na dno. Oczywiście należy pamiętać o kilku rozsądnych regułach , które gwarantują sukces, czyli puszysty, lekki omlet na talerzu.

- 1. Trudno przecenić wagę patelni. Prawdziwi miłośnicy omletów powinni mieć specjalną, przeznaczoną tylko do smażenia tej potrawy. Najlepsza jest teflonowa o idealnie równym dnie. Wyciera się ją, lecz nigdy nie myje.

- 2. Na jeden omlet bierze się 3 dość duże jajka (po 60 g). Patelnia powinna mieć około 15 – 16 cm średnicy. Na większy omlet z 4 – 5 jajek odpowiednia będzie patelnia o średnicy 20 cm. Na ogromny z 6 jaj – 24 cm.

- 3. Jajka muszą być naprawdę świeże i zawsze wyjęte wcześniej z lodówki. Tylko wtedy można je odpowiednio ubić.

- 4. Niektóre przepisy zalecają dodawanie niewielkiej ilości mleka, śmietanki lub wody. Trochę płynu (1 – 2 łyżki na 3 jajka, nie więcej) dodadzą masie omletowej pulchności.

- 5. Czyta się w poradnikach kulinarnych o ubijaniu jajek dwoma widelcami. Nie jest to łatwe, uważam, że wystarczy energicznie roztrzepać jajka – przez 20 sekund – jednym widelcem. W szczególnych rodzajach omletu – sufletowych – ubija się pianę z białek i miesza z żółtkami.

- 6. Masło musi być dobrej jakości. Świeże, pachnące, bez oleju. Jajka należy wlewać na patelnię, kiedy opadnie piana z rozgrzanego masła, ale jeszcze zanim zmieni barwę na orzechową. W żadnym razie nie wolno dopuścić do przypalenia masła.

- 7. Teraz nadchodzi ważny moment mieszania omletu. Bierzemy drewnianą szpatułkę (lub bardzo szeroki nóż) i zaraz po wylaniu jajek zaczynamy je mieszać. Zastygła na dnie masa utrudnia tężenie jajek na wierzchu – delikatne rozrywanie dna szpatułką pozwala spływać płynnej jeszcze masie na spód. W pewnym momencie – mniej więcej po minucie - należy przerwać mieszanie. Omlet na spodzie musi mieć przyrumienioną lekko skorupkę, ale w środku i na wierzchu musi zachować wilgotność.

- 8. Kiedy zestala się spód omletu (szpatułkę już odłożyliśmy na bok) od czasu do czasu poruszamy patelnią. Smażenie omletu z 3 jajek trwa około 3 – 5 minut (kwestia upodobań, niektórzy lubią omlet bardzo słabo ścięty).

- 9. Teraz bardzo szybko kładziemy na środku porcję nadzienia i składamy omlet – podważając jeden brzeg drewnianą szpatułką – na pół. Można składać „na trzy” i wtedy omlet ma kształt rogala.

- 10. Omlety z bardziej skomplikowanym nadzieniem często wkłada się jeszcze na kilka minut do pieca. Niekiedy omlet smaruje się jeszcze przed podaniem cieniutką warstwą stopionego masła – nabiera słonecznej barwy i jest apetycznie błyszczący.

- Co jeszcze można włożyć do omletu?

- * pieczarki z boczkiem wędzonym

- * starannie dobrane świeże zioła: szczypiorek, natka pietruszki, estragon, rozmaryn lub majeranek

- * kiełbasę z pomidorami i mozarellą

- * zielony groszek podgrzany na łyżeczce masła ze szczyptą tymianku

- * usmażone z cebulą wątróbki drobiowe

- * pokrojone w paski piersi pieczonego (gotowanego) kurczaka, podgrzane z drobno posiekaną cebulą, estragonem i śmietaną

- * tarty ser – 2 – 3 łyżki na jeden omlet

- * tuńczyka z puszki, wymieszanego np. z paskami papryki lub posiekanym koperkiem

- * usmażoną na złoty kolor cebulę, przyprawioną majerankiem i pieprzem

- * ugotowane szparagi

- * pokrojone w paski lub kostkę świeże pomidory (bez pestek) lub paprykę

- żródło:”Smaki i aromaty”

Lud_
CYTAT(seniorka @ 22 Aug 2009, 21:49 ) *
Tak, bo to ma zastąpić posiłek. A apetyty widocznie mamy różne. Nie próbowałam tej diety i nie odpowiem czy jest skuteczna. Sprawdziłam jeszcze raz w "Smakach i aromatach " - są kg. Jeśli weżmiesz 3x 1 kg, to wyjdzie 3 kg dziennie - można przeżyć.


Dziwi mnie nieco to zalecenie, bo 2 kg brzoskwini to jakieś 960 kcal - trochę dużo jak na jeden posiłek na diecie, a ja bym w to miejsce wolała zjeść wypasiony obiad z deserem icon_wink.gif Pomijam fakt, że 2 kg owoców na raz to dla mnie synonim rozstroju żołądka icon_lol.gif
Ale rozumiem, że cytujesz tylko artykuł z czasopisma.

Wracając do tematu, dziękuję za artykuł o omletach, bo to jest danie, które BARDZO lubię i często podaję, więc przyda się anbetung.gif
seniorka
Przeliczyłam - 2 kg brzoskwiń to 600 kcal, co wcale nie jest mało jak na jeden posiłek. Ten cytowany artykulik nosił tytuł "Odchudzanie smakosza" i nie jest zaleceniem do stosowania. Ale masz rację, będę unikała dziwolągów, żeby nie wprowadzać zamieszania. Cieszę się, że przydały się omlety. Mam dość dużo ciekawych tematów, które, mam nadzieję, zainteresują i Ciebie. Pozdrowienia wink.gif
seniorka
Papryka


Z przyjemnością przeglądam najnowszy numer „Mojego Gotowania”. W tym miesięczniku znajduję i doskonałe przepisy i doskonałe porady. Przepisy wykorzystam do gotowania, a poradami podzielę się z Wami. Dzisiaj będzie o papryce…i nie tylko. Węgrzy, którzy spośród europejskich nacji najbardziej upodobali sobie to warzywo, nazywają je „czerwonym złotem”. Choć dostępna jest przez cały rok, to właśnie teraz jest najbardziej aromatyczna, jędrna i…najtańsza.

Ojczyzną papryki jest Ameryka Środkowa i Południowa, a do Europy przywiózł ją Kolumb. Dosyć szybko rozwinięto europejskie uprawy, najpierw w Hiszpanii, a potem we Włoszech, Francji i krajach bałkańskich. Papryka jest bogatym żródłem witaminy C (świeża zawiera jej dwa razy więcej niż taka sama porcja pomarańczy!). To smaczne warzywo ma niewiele kalorii (zaledwie 28 kcal w 100 g) i szerokie zastosowanie w kuchni. Wspaniale smakuje na surowo (by była lekkostrawna, najlepiej obrać ją ze skóry), można także ją piec, dusić, marynować. Świetnie smakuje z grilla i faszerowana. Istnieje wiele gatunków papryki – różnią się wielkością, kształtem, barwą i smakiem, ale wyodrębnia się dwa podstawowe rodzaje: dużą łagodną oraz drobną bardzo ostrą papryczkę typu chilli.


Jak postępować z papryką…
  • Należy wybierać jędrne, nieuszkodzone strąki o intensywnej barwie i lśniącej skórce.
  • Paprykę po przekrojeniu wzdłuż najlepiej kroić od strony wewnętrznej. W ten sposób uniknie się uszkodzenia miąższu przy przecinaniu twardej skórki, co zdarza się, gdy kroimy ją od strony zewnętrznej, zwłaszcza nie dość ostrym nożem.
  • Świeżą paprykę możemy przechowywać kilka dni na dolnej półce w lodówce.
Polecam wypróbowany wielokrotnie przeze mnie przepis na papryki nadziewane.
Kasiula_bittersweet
bardzo przydatny temat! daumen.gif
omlety i sorbety przeczytane, czas na resztę!
seniorka
Cieszę się, że tu zawitałaś. Zostań na stałe. Pozdrawiam wink.gif
seniorka

Cydr i calvados


Ten napój z jabłek podaje się we Francji w każdym bistro, w Anglii zawsze jest w pubie, a w Niemczech w każdym domu. Cydr produkują na skalę przemysłową Francuzi, Anglicy, Szwajcarzy, Austriacy i Rosjanie, ale najlepszy pochodzi z rejonu Pays d’Auge w Normandii. Przechowywany jest w butelkach zabezpieczonych takim korkiem jak szampan, ponieważ ciągle odbywa się fermentacja i cidre po otwarciu lekko musuje. Wiejski cidre ma gorzkawy, wytrawny smak, z wyczuwalnym aromatem świeżo zebranych jabłek.

W Polsce nie przyjął się, choć kiedyś w sadach rosły odpowiednie odmiany kwaśnych i cierpkich jabłek. Jeśli ma się takie jabłka, można podjąć próbę nastawienia „wiejskiego” cydru. Moszcz miesza się z drożdżami, dodaje trochę cukru i nastawia do fermentacji. Po ściągnięciu cydru znad osadu, dosładzamy go do smaku, zlewamy do butelek i pasteryzujemy (bez pasteryzacji domowy cydr będzie fermentować z powodu niskiej zawartości alkoholu – ok.5 % ). Należy pamiętać o komorze powietrznej i o niezbyt mocnym wkładaniu korka, który zamykamy szczelnie dopiero po ogrzaniu butelek. Teraz napój nadaje się do przechowywania, ale należy liczyć się z tym, że nigdy nie będzie klarowny.

Z cydru robi się słynną wódkę jabłkową – calvados. Po destylacji, czasem dwukrotnej, wódkę wlewa się do dębowych beczek i poddaje dojrzewaniu. Im młodszy jest calvados, tym wyrażniej wyczuwa się w nim smak i aromat jabłek. W starym calvadosie przeważają zapachy pochodzące z drewna beczek.

W Normandii, ojczyżnie calvadosu, pije się najczęściej młodą wódkę jabłkową – nieco ostrą i drapiącą gardło. Rano, jako dodatek do porannej kawy, potem podczas obiadu – między daniami. Kieliszek jabłkowej brandy ma przewiercać dziurę w żołądku i torować drogę następnym daniom. Stąd nazwa „trou normand”, czyli normandzka dziura.
seniorka
O kaczce


Dzisiaj o kaczce w „Moim Gotowaniu" będzie mówił pan Paweł Suchenek, szef kuchni hotelu Rialto -

Moją ulubioną częścią kaczki jest pierś – delikatna i nie potrzebuje długiej obróbki termicznej. Udka są nieco bardziej wymagające. Przyrządzam je oddzielnie, robiąc konfit – czyli długo, powoli duszę w tłuszczu z dodatkiem ziół, cukru, soli i innych przypraw – znakomicie smakują z dodatkiem gruszki duszonej w czerwonym winie, z odrobiną anyżku i cynamonu. Aby upiec kaczkę w całości, najlepiej natrzeć ją solą i majerankiem, nafaszerować jabłkami z dodatkiem imbiru. Piec powoli około 2 godzin, przez większość czasu w temperaturze 140 stopni, dopiero 15 – 20 minut przed końcem pieczenia podwyższyć ją do 180 – 200 stopni, aby nasza kaczka się pięknie zrumieniła. Dodatki pasujące do kaczki to imbir, porto, owoce leśne: jeżyny, poziomki, czarne porzeczki, także pomarańcze, ale przede wszystkim jabłka, cynamon, anyżek i miód.
kermidt
Doskonale sa pieczone piersi z przyprawami. Duza iloscia przypraw. I zdziwilam sie przy tym przepisie, ze na swiecie uzywany jest jalowiec. Myslalam, ze to typowo polska, a w kazdym razie europejska przyprawa.
Nie za dlugo. Piers, jak wolowina, najlepsza jest kiedy w srodku jest rozowa, nie wysuszona na wior.
Z pieczonymi figami... mmmmmmmmmm
seniorka
Jak gotować warzywa


Ponad połowa składników odżywczych zawartych w pożywieniu zostaje zniszczona, zanim znajdzie się na talerzu.

  • Na wiosnę, kiedy jeszcze nie ma świeżych warzyw gruntowych, lepiej kupować mrożonki. Specjalna technologia szybkiego blanszowania w wysokiej temperaturze powoduje, że warzywa tracą tylko 10% witamin rozpuszczalnych w wodzie, a podczas samego procesu zamrażania jeszcze mniej.
  • W lecie i jesienią, jeśli tylko to możliwe, kupuj na targach produkty miejscowe, z małych gospodarstw i zawsze w niewielkiej ilości. Warzywa i owoce ( nawet przechowywane w lodówce) z każdym dniem tracą na wartości. Szpinak trzymany w otwartym pojemniku, „gubi” 10% witaminy C w ciągu doby.
  • Myj szybko świeże warzywa i nigdy nie mocz ich w wodzie, ponieważ nawet w zimnej wodzie część witamin ulega wypłukaniu i rozkładowi. Mrożonki rozmrażaj od razu w garnku postawionym na małym ogniu.
  • Wysokie temperatury, gotowanie we wrzątku oraz kontakt z powietrzem (utlenianie), to trzej najwięksi niszczyciele wartości odżywczych warzyw. Najszybciej ginie witamina C i beta-karoten, roślinna forma witaminy A. Zbadano, że podczas intensywnego gotowania zawartość witaminy C w warzywach i owocach obniża się prawie o 60, witaminy B1 o 40, witaminy B2 i PP o 25%. Straty składników mineralnych wynoszą od 10% do 60% w zależności od produktu i pierwiastka.
  • Wiele zależy od czasu gotowania, od tego, czy garnek w równy sposób rozprowadza ciepło, ale przede wszystkim od temperatury. Jeśli gotujesz w wodzie lub na parze przez krótki czas, temperatura w środku marchewki, kalafiorze, czy brokułach będzie znacznie niższa niż na zewnątrz. To dlatego gotowanie warzyw w całości lub w dużych kawałkach chroni je znacznie przed utratą cennych składników.
  • Najmniejszy ubytek witamin, składników mineralnych, aminokwasów i enzymów obserwuje się podczas gotowania na parze. Ważne jest, aby wrzątek nie stykał się bezpośrednio z gotowanymi na parze warzywami. Woda powinna dość mocno wrzeć, aby pod szczelną pokrywką powstało dużo pary. Nie gotuje się jednak w ten sposób dużych kawałków ani dużych porcji na raz, gdyż nie wszędzie dotrze para. Gotowanie na parze trwa o 1/3 dłużej niż w wodzie. Przyprawy dodaje się na końcu.
  • Do gotowania na parze można używać specjalnej wkładki, koszyka, czy azjatyckich sit bambusowych. Do garnka wlewa się trzycentymetrową warstwę wrzącej wody, zawiesza się nad jej powierzchnią koszyk z warzywami, szczelnie przykrywa i gotuje na dość mocnym ogniu.
  • Dietetycy polecają także przyrządzanie warzyw w kuchence mikrofalowej – ciepło jest w niej wytwarzane przez wprawianie w ruch cząsteczek wody w pożywieniu, co powoduje, że straty witamin i składników mineralnych są minimalne.
  • Jeśli wolisz tradycyjne metody, wlewaj do garnka jak najmniej wody – warzywa będą się dusić we własnym soku i utrata wartości odżywczych okaże się znacznie mniejsza. Przygotowana w ten sposób marchewka (fasolka, brokuły, czy groszek) będzie miała więcej smaku. Ziemniaki zalej taka ilością wody, by je ledwie przykrywała.
  • I nade wszystko pamiętaj, że świeże warzywa będą miały nieporównanie lepszy smak i zachowają więcej składników odżywczych, jeśli odcedzisz je nieco twarde, chrupiące i pełne naturalnego aromatu.
Żródło:”Smaki i aromaty”
seniorka
Bakłażany


Niepodobne do innych warzyw zachwycają smakoszy lekką goryczką i delikatnie pikantnymi nutami.

Uprawiano je w Indiach już przed 4000 tysiącami lat. Ale dopiero w XV wieku zostały sprowadzone przez Arabów do Włoch i Hiszpanii. Początkowo traktowane nieufnie – miały wywoływać obłęd i epilepsję – dzisiaj podawane są na wszelkie możliwe sposoby. W witrynach włoskich i greckich restauracji marynowane albo pieczone na ruszcie plastry bakłażanów obowiązkowo znajdują się obok innych zakąsek. Można je faszerować siekanym mięsem albo ryżem, zapiekać z sosem pomidorowym i serem, mieszać z makaronem.

By dojrzeć potrzebują 120 suchych i prawdziwie słonecznych dni.. W pełni sezonu pola bakłażanowe przedstawiają prawdziwie fascynujący widok. Na niepozornych krzaczkach zwisają gruszkowate lub kuliste owoce o fioletowej, purpurowej , czasami niebieskawej lub zielonkawej, a nawet białej skórce. Ważą od kilkudziesięciu gramów do 2 kilogramów. Okrągłe mają delikatniejszy, bardziej słodki smak. Wydłużone zawierają więcej goryczki i pikantnych nut.

Jakkolwiek podane, bakłażany szczególnie lubią spotkać się w rondlu z pomidorami i tymiankiem. Innym dobrym towarzystwem jest ser i zawsze oliwa z oliwek, która – jak mówią smakosze – „dopieszcza i łagodzi” gorzkawy smak bakłażanów. Aromat nadaje im najczęściej – poza tymiankiem – czosnek, bazylia, oregano, pietruszka, cebula i estragon.

  • Bakłażany są jednym z nielicznych warzyw, których nie jada się na surowo ani z wody.
  • Podłużne, w kształcie gruszki, najlepsze są do faszerowania. Mniejsze mają zazwyczaj mniejszą ilość pestek, kremowy, zwarty miąższ i niewiele goryczki.
  • Duże bakłażany, z dużą ilością ciemnobrązowych pestek, mają gorzki smak. Należy je pociąć w plastry 1 cm, posypać dość obficie solą i ułożyć na sicie. Po 30 minutach zdjąć tępą stroną noża całą sól, a następnie każdy plaster wytrzeć papierowym ręcznikiem.
  • Kuliste - fioletowe, białe, bladozielone – są słodsze i delikatniejsze w smaku. Stosuje się je przede wszystkim do makaronów, sałatek.
  • Nie należy kupować bakłażanów z pomarszczona, uszkodzoną skórką. Zdrowe, o błyszczącej skórce, można przechowywać w lodowce do 2 tygodni w pojemniku na warzywa – bez zawijania w folię.
  • Przecięte szybko ciemnieją i tracą smak. Jeśli chce się zachować ich kremową barwę, należy pokrojone bakłażany skrapiać sokiem z cytryny.
  • Na południu Europy potrawy z bakłażanów ociekają oliwą. Ich porowaty miąższ potrafi – jak gąbka – wchłonąć każdą ilość tłuszczu. Jeśli chce się tego uniknąć, należy solić bakłażany (solenie powoduje wyciekanie nie tylko gorzkich substancji, ale i wody), a potem starannie osuszać. Pozbawione części wody, wchłaniają mniej tłuszczu podczas smażenia i zachowują chrupkość.
Wiadomości zaczerpnięte ze „Smaków i aromatów”.
Dla chętnych podaję jeszcze wypróbowany przepis na jarskie faszerowane bakłażany.
seniorka
Wszystkie melony oraz arbuzy, duże i małe


Dobry melon – to dojrzały melon. Jest parę sposobów, które pomogą wam wybrać odpowiedni owoc.

  • Puk, puk. Sprawdza się w przypadku melonów o grubej skórce i arbuzów. Po popukaniu w melona lub arbuza powinniśmy usłyszeć głuchy dźwięk. Arbuza można także osłuchać, wziąć w ręce, przyłożyć do ucha i lekko nacisnąć. Odgłos przypominający chrupanie świadczy, że arbuz jest dojrzały.
  • Waga. Weż melona w rękę. Powinien być cięższy niż się wydaje na oko.
  • Uroda zewnętrzna. Obejrzyj melona: nie może mieć miękkich ani sinych miejsc, czy wgnieceń na skorupie, wyglądających jak odciski palców. Skórka musi być gładziutka. Jeśli kupujesz arbuzy, szukaj takich z ogonkiem. W dojrzałym arbuzie jest on wyschnięty i skręcony jak świński ogonek. Z przeciwnej strony arbuza znajduje się „oczko”, czyli miejsce po słupku. Powinno być duże, co najmniej jak paznokieć męskiego kciuka, wtedy arbuz jest dojrzały i słodziutki.
  • Zapach. Powąchaj melona w miejscu, gdzie kiedyś był ogonek. Musisz poczuć intensywny, słodki, no właśnie „Melonowy” aromat. Jeśli melon nie pachnie za mocno, może być niedojrzały. Skoro już kupiłeś, włóż go na 1 – 2 dni do papierowej torebki razem z jabłkiem, a na pewno dojrzeje. Melon zalatujący stęchlizną należy zdyskwalifikować. .
  • Kształt. Jest istotny w przypadku arbuzów. Jajowate, osiągające imponujące rozmiary, mają przeważnie grubą skórę i czerwony kolor miąższu. Jeśli trafimy w sklepie na rozkrojone arbuzy, nie sugerujmy się barwą miąższu, tylko wybierajmy te z pestkami czarnymi lub ciemnobrązowymi w jaśniejsze plamki. . Taki kolor pestki oznacza, że owoc będzie słodki i dojrzały.
Żródło: miesięcznik „Kuchnia”

Radzili: Elżbieta i Maciej Jabłońscy,
właściciele ekologicznego gospodarstwa w Rozalinie pod Warszawą.
seniorka

Buraki – samo zdrowie


O tym, że sok z buraków odtruwa organizm, dietetycy wiedzieli już sto lat temu – czytamy w „Smakach i aromatach”. Dzisiaj czerwony burak budzi jeszcze większe zainteresowanie.

1. Zaletą buraków, jako warzywa towarzyszącemu mięsnym potrawom, jest wybitnie zasadowy odczyn. Wprawdzie tzw. systemy buforowe dbają o stabilność odczynu pH we krwi, płucach i nerkach, ale przeciążony przez złe odżywianie system szwankuje i dochodzi do zaburzeń trawienia. Aż 80 procent spożytych codziennie pokarmów powinno mieć charakter zasadowy, a tylko 20 kwaśny. W tradycyjnym sposobie odżywiania ten stosunek wynosi 55 do 45 procent. Aby utrzymać pH na właściwym poziomie, wystarczy stosować łatwą do zapamiętania regułę: sześć porcji warzyw i dwie porcje owoców dostarczają nam 80 procent pokarmu zasadowego, a jedna porcja białka ( mięso, ryby, sery) i jedna porcja skrobi (potrawy mączne, chleb, ziemniaki) - 20 procent pokarmu kwaśnego. Buraki są jednym z warzyw o dużym nadmiarze zasad.

2. Sok z buraków korzystnie wpływa na pracę trzustki, wątroby i pęcherzyka żółciowego. W instytutach, gdzie leczy się głodówką, pierwszy etap oczyszczania czy odtruwania organizmu polega na trzydniowej „płynnej” kuracji. Pacjenci pija wywar z warzyw, wodę mineralną i czysty sok z buraków.

3. Uważa się, ze buraki (podawane także w postaci sałatki) stymulują dopływ żółci z wątroby i tym samym przyspieszają proces trawienia. Na tym jednak nie koniec. Wzmożona produkcja żółci, w której skład wchodzą pochodzące z cholesterolu kwasy żółciowe i sam cholesterol, w sposób istotny obniża jego poziom we krwi.

4. W korzeniu buraka występują bardzo ważne dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu związki sodu, magnezu, żelaza, wapnia, a przede wszystkim krzemu. Sód jest pierwiastkiem młodości – zawdzięczamy mu wigor, zręczność i elastyczność.. Krzem, choć występuje w organizmie w śladowych ilościach, jest obecny niemal w każdej tkance. Pełni ważne funkcje w procesie budowy kości, przyczynia się do zdrowego wyglądu włosów, skóry i paznokci. Został mianowany „pierwiastkiem urody”. Wprawdzie najwięcej jest go w skrzypie, ale kto nie nabrał zwyczaju picia ziółek, niech je buraki

5. Burak zawiera niewiele witamin, a występujące w nim składniki mineralne dość dobrze znoszą proces gotowania. Jeśli chcemy jednak zachować wszystkie jego cenne właściwości, gotujmy te warzywa krótko, zawsze w łupinie i z dość wysoko odciętym korzonkiem. Najwięcej cennych składników mają buraki z ciemną skórką i miąższem o głębokiej „buraczanej” barwie.

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tymi „lekarskimi „ poradami. Nie wszyscy przecież wiemy, co jemy. Dla chętnych do picia podaję przepis na Kwas burakowy. Wystarczy szklanka dziennie.





seniorka

Powtórka z papryki


Paprykę możemy, rzecz jasna, jeść na surowo: najsłodsza jest czerwona, ale wielu zwolenników ma też papryka zielona (niedojrzała), o intensywnym smaku kojarzącym się ze świeżym zielonym groszkiem. Możemy ją także ugotować, udusić, usmażyć lub upiec. Jeżeli paprykę pieczemy, to głównie po to, by zdjąć z niej skórkę. Strąki papryki kroimy wzdłuż na pół, usuwamy gniazda nasienne i ogonki, układamy ją na blasze skórką do góry i wsuwamy do piekarnika pod rozgrzany opiekacz. Kiedy skórka zbrązowieje i zacznie się gdzie niegdzie przypalać, wyjmujemy paprykę z piekarnika i od razu wkładamy ją do foliowych torebek. Torebki zawiązujemy i odstawiamy do momentu, aż papryka całkowicie ostygnie. Para, która powstanie wewnątrz, oddzieli skórkę od upieczonego miąższu, tak że łatwo będzie ją zdjąć. Zadanie możemy sobie dodatkowo ułatwić, obierając skórkę pod strumieniem bieżącej wody. Papryki możemy również opiekać w całości, trzeba jednak pamiętać o obracaniu strąków, by skórka przypiekała się równomiernie. Jeśli ktoś nie ma opiekacza, może papryki upiec w piekarniku na programie typowym do pieczenia ciast (220 st.). Można także zrobić to na grillu ogrodowym, papryka będzie miała wtedy dodatkowo kuszący, dymny posmak.

Takie upieczone i pozbawione skórki papryki mają w kuchni niezliczone zastosowania. Możemy na przykład kilka czerwonych papryk zmiksować z pudełeczkiem koziego twarożku, solą, pieprzem i sokiem z cytryny do smaku – otrzymamy w ten sposób znakomity, grecki w charakterze dip. Możemy także różnokolorowe papryki pokroić w pasy, ułożyć w słoju, przekładając plasterkami młodego czosnku i zalać oliwą. Jest to znakomita zakąska w stylu włoskim; gdy całą papryką zjemy, pozostanie nam jeszcze w słoiku pachnąca papryką i czosnkiem oliwa, doskonała do sałatek. W paski pieczonej papryki zawijać można na przykład kostki sera feta, kawałki dobrej mozarelli wraz z listkiem bazylii, małe paróweczki, gotowane krewetki itp. Wystarczy taki „pakunek” przekłuć wykałaczką i koreczki na każdą okazję gotowe. Możemy też kilka kawałków papryki położyć na grzance, przykryć plasterkiem sera (lub też posypać startym) i zapiec do zrumienienia.

W naszych czasach nie tylko smak się liczy – ważne są też korzyści płynące z jedzenia. Nie zapominajmy więc o wartościach odżywczych papryki. Zawiera ona całe masy witaminy C (trzy razy tyle co pomarańcza!) i witaminy A, ponadto sporo błonnika, a to wszystko przy zaledwie 24 kcal w 100 gramach. Sami widzicie, ze nie można przejść obojętnie obok tych przepisów, a dodatkowo będę Was kusiła zakąską po turecku z zielonej papryki i innych ingrediencji.

Żrodło: miesięcznik „Kuchnia”

seniorka

Miód


Po latach niełaski, w jaką popadł za sprawą mnogości słodyczy, dziś na nowo odkrywamy walory miodu. Zbiera się go w najpiękniejszych miesiącach roku – po raz pierwszy między majem a lipcem, kiedy pszczoły spijają nektar z pierwszego kwitnienia, po raz drugi w połowie września. Miód zachowuje własności roślin, z których został zebrany i pachnie tak jak one – zawiera bowiem składniki olejków eterycznych pochodzące z nektaru.

Tysiące lat temu pszczelarze nauczyli się rozpoznawać i doceniać smakowe i lecznicze właściwości poszczególnych miodów. W czasach rzymskich wysoko ceniono ostry miód rozmarynowy, a w Grecji do dziś można kupić miód tymiankowy, opiewany przez Wergiliusza. W Prowansji zbiera się miód lawendowy – gęsty, biały, o upajającym zapachu. Miody z krajów tropikalnych charakteryzuje ostry, intensywny aromat.

Polskie miody uchodzą za jedne z lepszych na świecie. Warunki do hodowli pszczół są u nas wprost wymarzone – niezbyt uprzemysłowione rolnictwo sprawia, że pracowite owady mają do dyspozycji ogrom łąk i różnorodność kwiatów. Z ich nektaru powstają miody o różnych właściwościach leczniczych. I tak miód rzepakowy wzmacnia chore serce i układ krążenia, akacjowy jest idealny na podrażniony żołądek, wielokwiatowy, jedzony regularnie, pomaga łatwiej znosić wiosenne alergie, lipowy działa krzepiąco w stanach osłabienia, gryczany jest zalecany przy nieżytach górnych dróg oddechowych, spadziowy niweluje stres, a wrzosowy poleca się przy chorobach nerek.

W maleńkich, przydomowych pasiekach można natrafić na unikatowe miody, na przykład z mniszka lekarskiego, który jako pierwszy pojawia się w sezonie miodowym, a póżniej na bławatkowy, złocistożółty i ostry w smaku, na bardzo słodki koniczynowy, czy też łagodny i lekko kwaskowaty malinowy.

Pijmy miód, panowie bracia! Ostatnio do łask wraca też miód pitny, który tak naprawdę jest przodkiem wszystkich napojów wytwarzanych przez człowieka. Słynny antropolog Claude Levi-Strauss twierdził, że gest, którym człowiek po raz pierwszy zmieszał miód z wodą, wyznacza moment przejścia od natury do kultury. Szybko odkryto, że taka mieszanina daje alkoholową fermentację, a stąd już tylko krok do obcowania z boskością.

Polska ma szansę na powrót podbić miodem pitnym Europę. Trunek ten był naszym napojem narodowym od zamierzchłych czasów do połowy XVIII wieku. Wtedy to wyparły go piwa i zagraniczne likiery, jednak dziś znowu chętnie sięgamy po dawne receptury. Istnieją firmy, które – jak niegdyś – wytwarzają miód zaprawiony sokiem malinowym, czyli tzw. maliniak, lub miód z dodatkiem soku wiśniowego, o brzmiącej z niemiecka nazwie kirsztrang.

Żródło: miesięcznik „Kuchnia”

seniorka
Grzyby


Zanim trafi na stół, ukrywa się w lesie, słuchając opowieści mchu i paproci. Grzyb to kompan nie od parady: sprawdzi się niemal w każdym kulinarnym towarzystwie.

Pierwsza wzmianka o grzybach pochodzi z V/IV wieku p.n.e. – o ich leczniczych zaletach rozprawiał w swych pismach Hipokrates. W czasach starożytnych zaczęto również grzyby hodować i wykorzystywać moc grzybów trujących do usuwania przeciwników politycznych. W średniowieczu grzyby były stosowane w celach leczniczych przez podejrzewane o konszachty z diabłem znachorki. Ich wiedza przestała być tajemnicą, gdy w XVI wieku opublikowano pierwszy atlas grzybów.

Opinie na temat ich wartości odżywczych są podzielone. Według jednych są bezwartościowe, bo składają się głównie z wody. Inni chwalą je za zawartość potasu i witamin. Jedno jest pewne – są ciężkostrawne, dlatego nie powinny ich jeść dzieci i osoby starsze. Na całym świecie występuje aż 120 tys. gatunków grzybów – i tylko jedna setna z nich jest jadalna. W kuchni najlepiej sprawdzają się:

Borowiki szlachetne (prawdziwki) – ich lekko orzechowy smak pasuje do sosów i zup. Można je smażyć, dusić, zamrażać, marynować.

Podgrzybki – w smaku podobne do borowików, jednakże mniej aromatyczne.

Kurki – o lekko goryczkowatym smaku, który zanika w trakcie gotowania. Do zup, sałatek, smażenia i marynowania. Nie nadają się do mrożenia i suszenia – mogą wtedy nabrać goryczki.

Kozaki (kożlarze) – są łagodne w smaku, pasują do dań mięsnych. Można je suszyć, marynować i dusić.

Maślaki – mają śluzowatą skórkę, którą trzeba usunąć. Nadają się do smażenia, duszenia i marynowania, ale nie powinno się ich suszyć.

Kanie (sowy) – o słodkawym zapachu i orzechowym smaku. Najlepiej panierować i smażyć jak sznycle wiedeńskie.

Rydze – mają lekko ziołowy smak, korzenny aromat i delikatny, soczysty miąższ. Doskonale nadają się do smażenia, suszenia i kiszenia. Blanszowane stanowią składnik sałatek i marynat.

Smardze – idealne do sosów, jasnych mięs i suszenia. Mają twardy miąższ, dlatego przed ugotowaniem należy je namoczyć.

Innych grzybów nie wolno moczyć w wodzie, bo chłoną ją jak gąbka – trzeba je czyścić na sucho. Nie można ich przechowywać dłużej niż jeden dzień.. Tylko kurki wytrzymują nawet 2 tygodnie – w lodówce w plastikowym pojemniku lub w słoiku. Nigdy nie przechowujmy grzybów w torbach foliowych. Łatwo się zaparzają, co sprzyja rozwojowi grożnych bakterii Zbierajmy je więc do koszy, a nie reklamówek albo wiadra, i przyrządżmy lub ususzmy zaraz po zebraniu.

Polecam bruschettę z grzybami i serem ricotta, nadzwyczaj prostą w zrobieniu i bardzo smaczną.

Żródło: miesięcznik „Kuchnia”
seniorka

Reguły doskonałego smażenia owoców w cieście

Jakie owoce smażymy w cieście?
  • Idealne są banany i jabłka, podawane często na jednym półmisku ze względu na dobry kontrast chrupkości i soczystości jabłek z miękkością delikatnych bananów.
  • Warto poeksperymentować z ananasami świeżymi i z puszki. Owoce z syropu muszą być starannie obsuszone.
  • Także samo morele i śliwki można zanurzać w gęstym cieście i smażyć na niezbyt mocno rozgrzanym tłuszczu. Owoce trzeba wcześniej skropić alkoholem.
  • Ważne jest obtaczanie plastrów owoców w mące przed zanurzeniem ich w cieście – dzięki temu zabiegowi ciasto lepiej przylega np. do jabłek.
  • Olej (lub jakikolwiek inny tłuszcz) nie może być ani zbyt gorący (ciasto przypali się z wierzchu, a w środku pozostanie surowe), ani zimny (wtedy ciasto nasiąka tłuszczem jak gąbka). Zanim zaczniesz smażyć, nabierz łyżeczką trochę ciasta i wylej go na patelnię. Ciasto powinno najpierw zanurzyć się w oleju, a potem szybko wypłynąć, tworząc wokół wiele skwierczących pęcherzy. Jego kolor po minucie smażenia powinien być złoty.
  • Olej musi przykrywać dno patelni dwucentymetrową warstwą – po usmażeniu jednej partii racuchów, zawsze trzeba dolać trochę świeżego oleju, zaczekać chwilę, aż osiągnie właściwą temperaturę i smażyć drugą porcję ciasta.
  • Jeśli chcesz mieć wyjątkowo miękkie i puszyste ciasto, odsyp jedną czubatą łyżkę mąki pszennej i zastąp ją łyżką mąki ziemniaczanej. Mąka ziemniaczana nie zawiera glutenu, który powoduje twardnienie smażonego ciasta.
Polecam jabłka w cieście z przepisu kuchni wiedeńskiej.

Żrodło:”Smaki i aromaty”

seniorka

Kuchnia w sądzie


Sąd paryski orzekł, że przepisy kulinarne wielkich kucharzy nie są dziełami, wobec których znajduje zastosowanie prawo autorskie. Uzasadniając swój wyrok sąd orzekł, że przepis kulinarny nie jest „dziełem ducha”. Może być chroniony jako zapis, ale nie może być przedmiotem nauczania na tej zasadzie co literatura. Przepis kulinarny jest bowiem „metodą” czyli „wiedzą nie podlegającą ochronie na mocy prawa autorskiego”.

Żródło:”Smaki i aromaty”

seniorka
Magiczny jabłkowy ocet


Przeglądam artykuł pod tym samym tytułem, autorstwa pani Anny Barańskiej sprzed wielu lat opublikowany w „Smakach i aromatach” i zastanawiam się, co może Was zainteresować, jeśli chodzi o lecznicze, a właściwie odchudzające właściwości octu jabłkowego. Ale zacznijmy od początku.

Zwolennicy naturalnego odżywiania uważają, że przyrządzany ze sfermentowanego soku jabłkowego ocet ma niezwykłe właściwości lecznicze i odchudzające. Wtajemniczeni od dawna przekazywali sobie receptury na „powerdrink”, odchudzające herbatki i toniki służące upiększaniu włosów i skóry. W poradnikach alternatywnego leczenia można znależć kuracje octowe, stosowane przy grzybicy, chorobie lokomocyjnej, kaszlu, zapaleniu stawów i trądziku.

Przez całe stulecia ocet owocowy – winny i jabłkowy – służył na polu bitwy do obmywania ran, w salonach cucił omdlałe damy, a trzymany w kredensie niezawodnie konserwował żywność. W czasach, kiedy włosy myło się szarym mydłem, płukanka octowa nadawała im piękny połysk. Jego właściwości odchudzające znane były Byronowi, który przez pewien czas odżywiał się wyłącznie wodnym roztworem octu i sucharami, aż osiągnął tak modną w epoce romantyzmu bladość. Zła sława octu (często nadużywanego w kuracjach odchudzających) pojawiła się wraz z upowszechnieniem taniej produkcji spirytusowej tego preparatu.

Największym orędownikiem i twórcą współczesnych zasad leczenia octem jabłkowym był amerykański lekarz D. C. Jarvis (1881 – 1945), który na wiele chorób zalecał swoim pacjentom wypijanie szklanki wody z miodem i octem jabłkowym. Tak powstał słynny „powerdrink”:

· Dwie łyżeczki od herbaty octu jabłkowego i dwie łyżeczki od herbaty miodu starannie wymieszać w szklance letniej wody. Miód powinien się całkowicie rozpuścić. Wypijać 2 – 3 razy dziennie. Można dodawać soki owocowe i warzywne.

Ten napój, jak twierdzą wyznawcy metody dr Jarvisa – łagodzi objawy zapalenia stawów oraz pobudza wątrobę do wydzielania większej ilości żółci.

Największe zainteresowanie budzi jednak pytanie, czy rzeczywiście ocet jabłkowy przyspiesza przemianę materii. Doświadczenie potwierdza to, co wiedziały nasze prababki. Szklanka rozcieńczonego octu jabłkowego jest wspaniałym i tanim środkiem dietetycznym aktywującym spalanie tłuszczów. Badania wykazują, że ocet działa zaskakująco wszechstronnie: oczyszcza organizm z zastarzałych złogów, poprawia trawienie, hamuje apetyt i wspomaga spalanie tłuszczów. Co ciekawe, filiżanka herbatki octowej hamuje ochotę na wiele wysokokalorycznych potraw. Jak działa? Przede wszystkim pobudza czynności jelit i w ten sposób przyspiesza „ transport” pokarmów, które nie są do końca strawione. Poprawia także wchłanianie żelaza, dzięki czemu organizm dysponuje większą ilością czerwonych ciałek krwi. Ale to jeszcze nie wszystko: kwas octowy zwiększa produkcję cząsteczek białka w komórkach. Paliwa do tych procesów dostarczają komórki tłuszczowe i właśnie dlatego chudnie się za sprawą octu.

Przepis na herbatkę odchudzającą:

Do litra naparu z rumianku lub mięty pieprzowej dodaj 1 łyżkę stołową soku cytrynowego, 4 łyżki stołowe miodu i 2 łyżki stołowe octu jabłkowego. Pij szklankę naparu na czczo i potem przed każdym posiłkiem.

Te wszystkie właściwości octu jabłkowego budzą zdumienie, choćby z tego powodu, że w istocie ten sfermentowany sok zawiera niewielkie ilości składników mineralnych. Jednak nie ulega wątpliwości, że dodanie octu jabłkowego do mięsa sprawia, że zawarte w nim składniki odżywcze są lepiej przyswajane. Ocet wzmacnia również system immunologiczny organizmu, chroniąc go przed infekcjami i korzystnie wpływa na florę bakteryjną jelit. Przemysł kosmetyczny zużywa ogromne ilości tego sfermentowanego cydru do produkcji szamponów i odżywek wzmacniających włosy. Ale trudno byłoby znależć naukowe dowody na potwierdzenie leczniczych właściwości octu jabłkowego w przypadkach infekcji żółciowo-jelitowych, chronicznego zmęczenia czy chorobach nerek i pęcherza.. Zwolennicy magicznych właściwości octu jabłkowego wiedzą jednak swoje i według nich lista chorób poddających się terapii octowej zaczyna się na literę B (bezsenność), a kończy na Z (zęby, zgaga).

A na koniec podam najpierw przepis na przygotowanie domowego octu jabłkowego oraz dwa przepisy z udziałem tego octu i zachęcam do ich wypróbowania. Będą to: wyborna marynowana cukinia i odchudzająca musztarda.

seniorka

Sposób na puszysty krem


Ciężkie maślane kremy – z dodatkiem orzechów, czekolady, kawy, dużej ilości cukru i żółtek – mogą nabrać lekkości i puszystości dzięki włoskiej masie bezowej. Zaparzone syropem białka nabierają tak dużej plastyczności, że często dekoruje się nimi białe, weselne torty. Przestrzegaj kilku prostych reguł.

  • Gotuj wodę z cukrem tak długo, aż syrop będzie naprawdę gęsty, czyli ugotowany do „nitki”.
  • Wcześniej ubij sztywną pianę z białek i szczypty soli.
  • Wlewaj do piany bardzo gorący syrop, zawsze małym strumykiem i intensywnie ubijaj masę bezową.
  • Masę dodaj do kremu partiami i rób to z wyczuciem, być może nie zużyjesz całej przygotowanej piany – wszystko zależy od gęstości kremu.


seniorka

Włoskie bezy


Bezy są doskonałym dodatkiem do letnich deserów. Ich słodycz i chrupkość przyjemnie kontrastuje z lekko kwaśnymi, miękkimi owocami. Dekoruje się nimi kremy, polane bitą śmietaną owoce leśne, także lody i torty. Dobrze wypieczone, zachowują kruchość przez tydzień i dłużej, gdy przechowuje się je w szczelnym pudełku. Przygotowanie zajmuje zaledwie kwadrans, znacznie dłużej trwa pieczenie, ale ten czas można spędzić na milej lekturze.

Włoski sposób przyrządzania masy bezowej polega na zaparzaniu ubitej piany bardzo słodkim syropem. Warto opanować tę technikę, ponieważ zaparzona piana jest rewelacyjnym dodatkiem do ciężkich, maślanych kremów. Jak to się robi? Podałam poprzednim razem.

Żródło: Smaki i aromaty’

Polecam ruloniki bezowe.

seniorka

Tricki mistrzów


Jest to jakby uzupełnienie poprzedniego tematu, tylko z zastosowaniem innych ingrediencji. No bo posłuchajcie. – Każdy maślany krem może być znacznie lżejszy, gdy doda się do niego trochę bitej śmietanki kremowej.

  • Przygotowując krem zgodnie z przepisem, weż o 1/5 mniej masła i jajek (lub żółtek). Schłodż w lodówce 125 ml śmietanki kremowej.
  • Potem ubij ją mikserem (lub trzepaczką), a gdy podwoi objętość, wsyp 1 czubatą łyżkę cukru pudru. Ubijaj jeszcze przez 2- 3 minuty.
  • Wymieszaj małą łyżeczkę żelatyny w proszku z 2 łyżkami gorącej wody. Wlej do śmietanki, ubij starannie.
  • Dodaj do gotowego kremu śmietankę, wymieszaj delikatnie trzepaczką rózgową. Ten sposób przygotowania kremu daje znacznie lepszy efekt niż dodawanie do masy budyniu.
Teraz znamy już dwa sposoby na poprawienie jakości kremów maślanych. Który wybierzecie, to już zależy od Was.

seniorka

Madera – wyspa wawrzynów


Na pełnej malowniczych tarasów wyspie, porośniętej lasami laurowymi, znana restauratorka Magda Gessler odkrywała tajemnice smaków tamtejszej kuchni – informuje nas miesięcznik „Moje Gotowanie”.

Madera, jedna z wysp wulkanicznego archipelagu, odkryta przez portugalskich żeglarzy w 1419 roku, dzięki swemu pięknu i klimatowi stała się częstym celem podróży turystów. Przybywającym drogą morską szykuje niezapomniany widok: kręte drogi biegnące wśród wawrzynowych gajów, góry opadające prostopadle ku dolinom, gęstą roślinność (oprócz lauru eukaliptusy, wrzosy, mimozy, rzadkie gatunki fiołków i orchidei) porastającą górzyste tarasy o urwistych skałach, plantacje winogron, mango, bananów i marakui. Wspaniały wybór owoców, łagodne temperatury oceanu, bogactwo spuścizny kulturalnej, piękne ogrody botaniczne pełne egzotycznych kwiatów i kosmopolityczne życie Funchal – stolicy wyspy, to tylko niektóre uroki tego miejsca. Wyspa jest „słodka” nie tylko za sprawą słynnego deserowego wina, które rozsławiło jej imię, ale także miodu z trzciny cukrowej i popularnych pierników. Podstawą kuchni Madery są ryby oraz wołowina marynowana w wszechobecnych tu świeżych liściach laurowych, nadającym potrawom nutę korzenno-gorzkawą. Laur stosowany jest nie tylko w kuchni do mięs, zup i sosów, ale także w lecznictwie.

seniorka
O filetowaniu ryb


Własnoręczne sprawienie świeżej ryby wymaga nieco pracy, ale warto się tego nauczyć – nie wszystkie gatunki ryb są sprzedawane jako filety. A uczyć nas tego będzie pan Paweł Suchenek , szef kuchni hotelu Rialto, na łamach „Mojego Gotowania”.

Świeża (niezamrożona) ryba ma lśniące, pozbawione śluzu i mocno przylegające do tuszy łuski, błyszczące, niezmętniałe oczy, naturalny zapach oraz skrzela bez przebarwień i śluzu.

Lepiej kupować ją w całości, a nie w formie filetów, ponieważ łatwiej ocenić jej świeżość.

Przed przystąpieniem do filetowania w pierwszej kolejności usuwamy łuski, ponieważ póżniej niewygodnie się je skrobie. Filetujemy ostrożnie, gdyż mięso ryb jest niezwykle delikatne i bardzo łatwo zmarnować wyśmienity kawałek. Potrzebujemy ostrego noża oraz pęsety.

Nacinamy nożem mięso wzdłuż kręgosłupa, przecinając wszystkie ości poprzeczne. Zacząć można albo od strony ogona, kierując nóż ku głowie, albo odwrotnie – od głowy w kierunku ogona, w zależności od tego , jak jest wygodniej. Ości brzuszne usuwamy nożem, pozostałe – pęsetą. Głowę odkrawamy tuż za skrzelami. Delikatnie oddzielamy mięso od skóry, zaczynając od ogona.

Polecam filety rybne w cieście piwnym. Wypróbowany sposób, nadzwyczaj smaczne z sosem z jogurtu i majonezu.
seniorka
Figi


Ukute w starożytności porzekadło „żyje figami” stało się przysłowiowym określeniem człowieka otoczonego zbytkiem i karmionego delicjami.

Ludzie, którzy znają się na figach, czekają na zbiory z drzew owocujących pod koniec lata. Czerwcowe i lipcowe figi uznają za zbyt wodniste i pozbawione owej charakterystycznej zmysłowej słodyczy. Cóż – mówią – ciemnopurpurowe włoskie dotatto mają wprawdzie przyjemny miąższ, ale daleko im do jesiennych fig smyrneńskich, tak słodkich i pulchnych, że aż z nich cieknie sok.

Prawdziwym rarytasem są rzadko występujące, niemal białe, z bardzo cienką skórką i cudownie soczystym miąższem. To z nich francuscy cukiernicy pieką najwykwintniejsze tarty. Większość z nas szuka jednak na straganach fig purpurowych i ciemnokasztanowatych, ze względu na ich wyjątkową urodę. Nie bez powodu mówi się, że figi są najpierw radością dla oczu, a potem grzesznym pokuszeniem.

Figowiec jest pierwszym drzewem wymienionym w Biblii. Adam i Ewa zakryli się zerwanym z niego listkiem, gdy poznali, że są nadzy. Od antyku każda ściana domu na południu Europy miała swoje drzewo figowe – sadzono je, gdy urodziło się dziecko. Filozofowie greccy uznawali je za żródło wiedzy i mądrości, a dla Rzymian figi były synonimem namiętności i erotyzmu.

Być może zmysłowość tego owocu, uznawanego do dzisiaj za afrodyzjak, bierze się z aromatu, jaki rozsiewa w swoim krótkim, słodkim życiu. Dojrzała figa, niesamowicie mięsista, przesycona sokiem, szybko traci świeżość i jest naprawdę doskonała tylko wtedy, gdy zjada się ją na miejscu - pod greckim, hiszpańskim czy włoskim niebem. Niestety te wspaniałe owoce żle znoszą podróże.

Długowieczne, owocujące przez 50 – 80 lat drzewo, w dobrych warunkach osiąga 19 metrów wysokości. We Włoszech czy Grecji wskazuje wodę. Jego pajęcze, mocno rozgałęzione korzenie odnajdują niezawodnie podziemne żródełka, a gęsta korona rzuca cień i jest dobrą ochroną dla winnic. To dlatego figowce sadzi się na miedzach.

Na południu Europy świeże figi jada się na deser do owocowych sałatek, nadziewa nimi słodkie pierożki i ciasta. Smakosze jednak wiedzą, że ten słodki smakołyk jest doskonałym dodatkiem do wieprzowiny, dań z królika, wędzonej szynki, a szczególnie duszonego w winie bażanta. To starożytni Rzymianie pierwsi odkryli znakomitą kompozycję smaków, jaką daje połączenie tych nasyconych cukrem owoców i szynki. Współcześni podają w sezonie pokrojone w plasterki figi z prosciutto crudo. Francuzi wymyślili połączenie fig z foir gras (pasztet z gęsich wątróbek), a cały świat uwielbia podduszone w portweinie figi , które zjada się z lodami waniliowymi i słodką śmietanką. Gotowane w porto lub whisky - także suszone- są doskonałym akompaniamentem do gęsi i pieczonego schabu. Kto raz spróbuje, będzie na pewno zachwycony.


Jak kupować jak podawać
  • Kupuj dojrzałe, mięsiste figi o świeżym, mocnym zapachu. Nawet lekko kwaskowaty aromat świadczy, że owoce są przejrzałe. Przyniesione do domu trzymaj zawsze w lodówce. Ale nie dłużej niż 2 – 3 dni.
  • Świeży owoc – zawsze schłodzony – można wydrążać łyżeczką, kroić w plasterki lub dzielić na ćwiartki. Zazwyczaj skrapia się taki deser odrobiną alkoholu: brandy, whisky, porto.
  • Figi, zwłaszcza włoskie i greckie, lepiej obierać ze skórki. Jeśli podaje się je na deser nie obrane – efektowniej prezentują się na talerzu – wtedy należy pokroić je na talerzu na 4 części, a następnie odwrócić palcami miąższ do dołu, wziąć ćwiartkę figi w obie ręce, podnieść do ust i zjeść różowy miąższ. Skórkę odkładamy na brzeg talerza. Zwolennicy starej szkoły jedzą figi używając deserowego noża i widelca.
  • Jeśli figi mają być użyte do pieczenia czy smażenia, nie zdejmuje się skórki, a jedynie odcina ogonek zawierający mleczko z enzymami, które mogą podrażniać błonę śluzową jamy ustnej.
  • Zielone figi zwykle przeznaczone są do suszenia, ale na południu często dusi się je na maśle i podaje do medalionów wieprzowych w czerwonym winie.
  • Figi lubią towarzystwo soku cytrynowego, cukru (pyszne karmelizowane), gożdzików, pokrojonych w płatki migdałów i śmietankowego twarożku.
  • Do tych intensywnych w smaku owoców pasują wytrawne, schłodzone białe wina.
  • Jeśli uda ci się kupić dobre świeże figi – wczesną jesienią pojawiają się na krótko w supermarketach – zaryzykuj przygotowanie czegoś naprawdę szczególnego. Może to być przystawka, danie główne lub wyrafinowany deser. Dobre figi powinny ładnie pachnieć, muszą być dość, ale niezupełnie twarde. W żadnym wypadku gąbczaste.

Suszone figi
· Niegdyś najlepszy produkt eksportowy ubogiej Prowansji, w całej niemal Europie podawane były na deser po tradycyjnej wieczerzy bożonarodzeniowej. Dzisiaj nikt w Prowansji nie zadaje sobie trudu suszenia fig i tak jak morele, suszone figi cała Europa importuje z Turcji. Najlepsze są w sprzedaży w listopadzie i grudniu – po świętach mogą już zastępować cukier. Najdroższe, nawlekane są na rożenki z rafii. Dobiera się je ze względu na wielkość i idealną dojrzałość. Zawsze mają cieniutką skórkę.

  • Suszone figi podaje się na wiele sposobów. Można z nich ugotować wykwintny kompot (z dodatkiem skórki cytrynowej), udusić w porto i podać jako dodatek do medalionów wieprzowych, tłustego drobiu czy zająca w śmietanie.
  • Cukiernicy wykorzystują suszone figi nie tylko do pieczenia bakaliowych ciast. Namoczone w rumie i zmielone są wspaniałym nadzieniem do kruchych ciasteczek, tart i czekoladowych placków.
  • Jednym z najsłynniejszych włoskich smakołyków są fichi ripieni alla sibarita, suszone figi z Kalabrii, nadziewane migdałami albo orzechami włoskimi, posmarowane syropem winogronowym i upieczone. Drewniane pudełka wypełnione tym słodkim i lepkim smakołykiem są tradycyjnym prezentem bożonarodzeniowym.
  • 100 g suszonych fig to 275 kcal i sporo wartościowych składników mineralnych. Dzięki suszonym figom Fenicjanie mogli odbywać swoje dalekie morskie wyprawy. Dzisiaj amatorzy wysokogórskich eskapad pakują je do plecaków razem z wysokokaloryczną czekoladą..
Żródło:"Smaki i aromaty”

Polecam ze świeżych fig przyrządzenie całego, znakomitego posiłku od przystawki poprzez danie główne, aż do deseru
seniorka

Nalewki


Dzisiaj z panią redaktor Joanną Bajorek, z „Mojego Gotowania” będziemy rozmawiać o nalewkach. Wszyscy wiemy, że te domowe są najlepsze, a prawie w każdym domu, gdzie się je robi, są jakieś sekretne przepisy przekazywane najbliższym. Bo kiedyś nalewki były tylko domeną pań domu w tak zwanych „apteczkach domowych” , o czym pisałam w „Kuchni prababci”, a dzisiaj robią je chętnie także panowie. Ale zajmijmy się nalewkami, na które teraz jest najlepszy czas.


Dobre pytania dotyczące nalewek
  • Jakie owoce i kwiaty wybierać? Najlepiej te pochodzące z terenów położonych z dala od dróg i zakładów przemysłowych, Ważne, by były świeże, dojrzałe i zdrowe – nawet jeden spleśniały lub tylko nadpsuty owoc, może zepsuć smak całego gąsiora nalewki!
  • Czy zawsze myć owoce? Choć większość znawców nie zaleca płukania bardzo miękkich owoców jak maliny czy jagody (nasiąkają wodą), to jednak nie namawiam, by się do tych zaleceń stosować, zwłaszcza jeśli chodzi o owoce leśne. Płukanie jednak trzeba wykonać szybko, a owoce dokładnie potem osuszyć. Zdecydowanie odradzam płukanie delikatnych kwiatów, np. czarnego bzu, bo usunęlibyśmy z nich najbardziej wartościowy i aromatyczny pyłek. Dlatego na nalewkę nadają się tylko kwiaty krzewów rosnących w rejonach czystych ekologicznie.
  • Czy można używać najtańszego alkoholu? Nie warto. Łatwo można popsuć smak nalewki. Używajmy tylko spirytusu rektyfikowanego kupionego w sklepie! Aby nalewka uzyskała nasycony kolor i mocny aromat, przed użyciem trzeba rozcieńczyć go przegotowaną zimną wodą do mocy zalecanej w przepisie (zwykle jest to 70-75%). Do zalewania owoców i ziół można także użyć tzw. morsów, czyli soków z owoców łatwo je puszczających (wiśni, porzeczek, malin). Morsy można łączyć z dojrzałymi nalewkami i przyprawiać zaprawami korzenno – ziołowymi.
  • Czy nalewkę można zrobić szybko? Jest kilka takich przepisów. Jednak zasada „spiesz się powoli” jest jedną z najważniejszych przy ich powstawaniu. Aby owoce czy kwiaty mogły oddać trunkowi cały swój smak i aromat, musza być odpowiednio długo macerowane – minimum 10 dni, jeśli zawartość słoja jest często mieszana, lub 3 – 4 tygodnie, jeśli zostawiamy ją w spokoju. Płyn uzyskany po zalaniu owoców alkoholem (tzw.nalew) musi dojrzeć – im więcej składników, tym dłużej. W przypadku nalewek i likierów owocowych od dwóch do kilku tygodni, a trunków korzenno – ziołowych – co najmniej miesiąc do dwóch, a nawet czterech lat.
  • Jak uzyskać klarowność i piękny kolor? W czasie dojrzewania nalewki zwykle samoczynnie się klarują, a osad opada na dno. Przejrzystą warstwę alkoholu ostrożnie, nie mącąc całości, należy zlać do innego naczynia lub butelek (koniecznie ciemnych, aby kolor się nie utleniał), przez czystą giętką rurkę plastikową o małej średnicy. Mętną część płynu wraz z osadem starannie potem przefiltrować przez lejek z upchaną w nóżce watą bawełnianą. Uzyskany płyn połączyć ze zlanym już klarownym nastawem. Aby alkohol nie wyparował podczas filtrowania, szczelnie przykryć lejek folią spożywczą lub spodkiem. Nalewki na mleku, na owocach zawierających dużo pektyn oraz te z dodatkiem miodu, wymagają dwukrotnego filtrowania – najpierw przez sito wyłożone podwójną warstwą białego papierowego ręcznika, a potem przez lejek z watą bawełnianą.
  • Jak i do czego podawać? W eleganckiej, najlepiej kryształowej karafce. Wytrawną, schłodzoną do 6 – 8 st., w małych (50ml) kieliszkach i serwować do pikantnych przekąsek, a półwytrawną i półsłodką - do mięs. Likiery nalewać do malutkich (20-25 ml) wąskich kieliszków i podawać do lodów, ciast, kawy, deserów. Kieliszków nie napełniać po brzegi.
Warto też wiedzieć, że…

  • nalewka uzyska posmak trunku leżakowanego w beczkach, jeśli do zalanych alkoholem składników damy odrobinę kory dębu lub trochę wewnętrznych ścianek (przegródek) z łupin orzecha włoskiego.
  • słodycz likierów i bardzo słodkich nalewek możemy stonować niewielkim dodatkiem kwasku cytrynowego rozpuszczonego w odrobinie przegotowanej wody.
  • do wzmocnienia koloru jasnych domowych trunków używa się wyłącznie barwników naturalnych, na przykład karmelu.
Podaję przepis na wypróbowaną nalewkę farmaceutów, którą poleca pani redaktor Joanna Bajorek, a którą zamieściła na forum już kilka lat temu Kamila.

To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.