IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

55 Stron V  « < 44 45 46 47 48 > »   
Reply to this topicStart new topic
> Co o gotowaniu i jedzeniu wiedzieć warto, czyli niezbędnik kuchenny
seniorka
post 3 Jun 2012, 14:16
Post #901


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Sezonowy kalendarz warzyw i owoców

Gdyby wierzyć chińskiej filozofii życia, należałoby jako podstawę swojej diety uznać dostosowanie sposobu odżywiania do konkretnej pory roku. W końcu przyroda podpowiada nam co jeść, by żyć zdrowo.

Współczesne metody przechowywania i przetwarzania żywności, gwarantują nam dostęp do niezliczonej ilość produktów przez cały rok, jednak jak wiadomo nie wszystkie z tych metod zapewniają taki poziom wartości odżywczych pokarmów, jakiego byśmy się spodziewali. Dlatego warto orientować się w kalendarzu sezonowych owoców i warzyw, w końcu niektóre dary natury są dla nas dostępne przez bardzo krótki okres czasu.

Suszona zima

Począwszy od grudnia, a na początku kwietnia skończywszy wśród warzyw i owoców mamy dostęp jedynie do tych, które można przechowywać w postaci suszonej, mrożonej a także do owoców bardzo trwałych, które z powodzeniem mogą leżakować długo po zerwaniu z drzewa czy krzaka. Niestety w naszym społeczeństwie konieczność spożywania warzyw i owoców przez cały rok wydaje się być mało rozpropagowana. Polacy owoców i warzyw jedzą mało, zaś średnie spożycie w miesiącach zimowych jeszcze się zmniejsza. Świadczyć o tym może fakt, że z przeprowadzonych w ubiegłym roku badań wynika, że w Polsce na jednego mieszkańca przypada niespełna 3 kg mrożonych owoców i warzyw rocznie, podczas gdy w Niemczech średnie spożycie wynosi aż 40 kg!

Czym się kierować wybierając warzywa mrożone? Przede wszystkim ilością zawartych w nich konserwantów. Kusząco wyglądają zapewne wszelkiego rodzaju mieszanki z już gotowym dodatkiem przypraw czy dania gotowe z makaronem i dodatkiem warzyw, jednak w większości nie są one dla nas źródłem dużej ilości składników odżywczych. Znacznie lepiej wybierać tzw. mrożonki typu „mono”, czyli sam kalafior, marchewkę, szpinak, brokuły czy fasolkę szparagową.

Najbardziej racjonalnym, wymagającym jednak sporej ilości miejsca w zamrażalniku rozwiązaniem, byłoby przygotowanie własnych mrożonek. Wybierając samodzielnie produkty do mrożenia latem, mamy pewność, że są to warzywa i owoce najwyższej jakości. Dodatkowo zimą warto zadbać o uzupełnienie diety o jabłka, gruszki, orzechy, migdały oraz inne bakalie będące istną bombą witaminową.

Wiosna nowalijek

W kwietniu w naszych ogródkach i sklepach pojawiają się nowalijki. Do menu na stałe wchodzą sałatki przyozdobione i przyprawione szczypiorkiem, koperkiem i szczawiem. Na straganach pojawiają się pierwsze wczesne pomidory, kapusta, botwinka, szpinak, szparagi i rzodkiewka. W połączeniu z białym serem, jajkami i chudym mięsem mamy do czynienia z najzdrowszą sezonową dietą, którą można stosować z powodzeniem do końca maja, kiedy pojawi się kalafior, brokuły czy buraczki. Wśród pierwszych wiosennych owoców mamy przede wszystkim truskawki, które stanowią najlepszy z możliwych wiosenny deser, przydadzą się także do ciast oraz obiadów na słodko, doskonale bowiem pasują do pierogów, klusek, naleśników czy racuchów. Stopniowo wraz ze zbliżaniem się do lata będą pojawiać się kolejne bogate w witaminy owoce jak rabarbar, agrest oraz czereśnie

Pełne lato

W cieplejsze dni mniej chce nam się jeść, ale też i mniej gotować, dlatego to idealny okres na posilanie się sałatkami oraz świeżymi owocami. Wśród absolutnych hitów czerwcowych obiadów mamy przyrządzaną np. na grillu cukinię, gotowany kalafior, groszek, fasolkę szparagową, a także sałatkę z pora, kapusty oraz cebuli. Późnym latem do wachlarza obowiązkowych pokarmów dochodzi fasola i cały arsenał owoców, wśród których mamy m.in. wiśnie, czereśnie, bogate w witaminę C oraz błonnik maliny, poprawiające nastój truskawki, leczące choroby jelit poziomki, arbuzy, brzoskwinie, działające przeciwzapalnie porzeczki i borówki. Warto więc nie tylko zaopatrywać w tego typu skarby przyrody w sklepach, ale poszukać bezpośredniego dostawcy owoców. Często rolnicy swoje płody sprzedają tuż przy sadach czy na przenośnych straganach przy drogach.

Bogata jesień

Jesień to w naszej szerokości geograficznej niezwykle obfity w naturalne witaminy okres, mamy do czynienia z dojrzewaniem wielu warzyw i owoców, nie można więc nie skorzystać z okazji i nie wprowadzić ich do menu. Po pierwsze warto zainteresować się warzywami dyniowatymi, które są smaczne i dość łatwe w przygotowaniu. Prócz dyni, w tej rodzinie obecne są cukinia, kabaczek i patison. Wszystkie one bogate są w nienasycone kwasy tłuszczowe oraz witaminy z grup B i C.

W diecie koniecznie powinien się znaleźć też bakłażan, pomidory oraz papryka. Można z nich przygotować zarówno smaczne dania jednogarnkowe jak i zapiec w zapiekance na grillu. Jesienią mamy ostatnią okazję na świeży szpinak z letniego siewu oraz warzywa korzeniowe, takie jak marchew, pietruszka i buraki. Poza tymi warzywami jesień to przecież najlepszy sezon na grzyby, które właśnie teraz mają nieprawdopodobny smak i można je zjadać na świeżo, a nie tylko w zupach czy mrożonych mieszankach warzyw.

W świecie owoców jesienią też wiele się dzieje. Kończą się powoli śliwki, są jeszcze nektarynki, jagody, porzeczki, brzoskwinie. Późną jesienią można jeszcze dostać na straganach dojrzewające we wrześniu gatunki winogron, orzechy oraz kasztany, zaczyna się też sezon na jabłka, w które nasz kraj jest naprawdę bogaty i które są prawdopodobnie najlepszą przekąską między posiłkami, na którą możemy pozwolić sobie przez okrągły rok!

Żródło: http://pl.point.fm/zdrowie-uroda/diety-odc...ach.html?page=2

Go to the top of the page
 
+Quote Post
sionia
post 26 Jun 2012, 19:52
Post #902


czeladnik
******

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 2.340
Dołączył: 3-May 06
Użytkownik nr: 1.706



Seniorko,
brakuje mi ciebie, pozdrawiam.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 26 Jun 2012, 21:18
Post #903


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Sioniu, jesteś bardzo miła, ale ja od dłuższego czasu choruję dość poważnie (jutro wpiszę to, prosząc o kciuki) i zaniedbałam wszystko, co lubiłam, łącznie z gotowaniem. Jak tylko "stanę na nogi", wrócę do moich ulubionych wątków. Pozdrowienia.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
sionia
post 27 Jun 2012, 09:42
Post #904


czeladnik
******

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 2.340
Dołączył: 3-May 06
Użytkownik nr: 1.706



Seniorko,
życzę ci rychłej poprawy zdrowia a sobie twoich ciekawych kulinarnych wpisów.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 27 Jun 2012, 09:43
Post #905


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Dziękuję bussi.gif
Go to the top of the page
 
+Quote Post
mundek
post 24 Feb 2013, 22:13
Post #906





Grupa: Brązowy użytkownik
Postów: 1
Dołączył: 24-February 13
Użytkownik nr: 40.590



CYTAT(seniorka @ 27 Aug 2009, 00:12 ) *
Lekcja smażenia omletów
- Przyrządzanie omletów jest znacznie łatwiejsze niż to się na ogół wydaje – mówi Jacek Dębski, szef kuchni w hotelu Mercure, specjalizującej się w daniach kuchni francuskiej. – Obawa przed smażeniem tego wybornego placka z ubitych jaj wynika, jak sadzę, z nadmiernego komplikowania prostych czynności przez autorów książek kulinarnych. Być może tworzy to szczególną aurę wtajemniczenia i dodaje tej bardzo prostej, szybko przygotowywanej potrawie – dosłownie w ciągu 10 minut – wyjątkowości. Radzę nie przejmować się radami w rodzaju „jedną ręką podginaj omlet, a drugą potrząsaj stale patelnią, żeby masa nie przywarła do dna”. Te rady miały sens, gdy w kuchni nie znano jeszcze teflonowych patelni. Francuski kucharz, który szkolił personel naszej kuchni, wcale nie odginał brzegów omletu, tylko mieszał masę jajeczną tak, by płynna warstwa mogła dotrzeć na dno. Oczywiście należy pamiętać o kilku rozsądnych regułach , które gwarantują sukces, czyli puszysty, lekki omlet na talerzu.

- 1. Trudno przecenić wagę patelni. Prawdziwi miłośnicy omletów powinni mieć specjalną, przeznaczoną tylko do smażenia tej potrawy. Najlepsza jest teflonowa o idealnie równym dnie. Wyciera się ją, lecz nigdy nie myje.

- 2. Na jeden omlet bierze się 3 dość duże jajka (po 60 g). Patelnia powinna mieć około 15 – 16 cm średnicy. Na większy omlet z 4 – 5 jajek odpowiednia będzie patelnia o średnicy 20 cm. Na ogromny z 6 jaj – 24 cm.

- 3. Jajka muszą być naprawdę świeże i zawsze wyjęte wcześniej z lodówki. Tylko wtedy można je odpowiednio ubić.

- 4. Niektóre przepisy zalecają dodawanie niewielkiej ilości mleka, śmietanki lub wody. Trochę płynu (1 – 2 łyżki na 3 jajka, nie więcej) dodadzą masie omletowej pulchności.

- 5. Czyta się w poradnikach kulinarnych o ubijaniu jajek dwoma widelcami. Nie jest to łatwe, uważam, że wystarczy energicznie roztrzepać jajka – przez 20 sekund – jednym widelcem. W szczególnych rodzajach omletu – sufletowych – ubija się pianę z białek i miesza z żółtkami.

- 6. Masło musi być dobrej jakości. Świeże, pachnące, bez oleju. Jajka należy wlewać na patelnię, kiedy opadnie piana z rozgrzanego masła, ale jeszcze zanim zmieni barwę na orzechową. W żadnym razie nie wolno dopuścić do przypalenia masła.

- 7. Teraz nadchodzi ważny moment mieszania omletu. Bierzemy drewnianą szpatułkę (lub bardzo szeroki nóż) i zaraz po wylaniu jajek zaczynamy je mieszać. Zastygła na dnie masa utrudnia tężenie jajek na wierzchu – delikatne rozrywanie dna szpatułką pozwala spływać płynnej jeszcze masie na spód. W pewnym momencie – mniej więcej po minucie - należy przerwać mieszanie. Omlet na spodzie musi mieć przyrumienioną lekko skorupkę, ale w środku i na wierzchu musi zachować wilgotność.

- 8. Kiedy zestala się spód omletu (szpatułkę już odłożyliśmy na bok) od czasu do czasu poruszamy patelnią. Smażenie omletu z 3 jajek trwa około 3 – 5 minut (kwestia upodobań, niektórzy lubią omlet bardzo słabo ścięty).

- 9. Teraz bardzo szybko kładziemy na środku porcję nadzienia i składamy omlet – podważając jeden brzeg drewnianą szpatułką – na pół. Można składać „na trzy” i wtedy omlet ma kształt rogala.

- 10. Omlety z bardziej skomplikowanym nadzieniem często wkłada się jeszcze na kilka minut do pieca. Niekiedy omlet smaruje się jeszcze przed podaniem cieniutką warstwą stopionego masła – nabiera słonecznej barwy i jest apetycznie błyszczący.

- Co jeszcze można włożyć do omletu?

- * pieczarki z boczkiem wędzonym

- * starannie dobrane świeże zioła: szczypiorek, natka pietruszki, estragon, rozmaryn lub majeranek

- * kiełbasę z pomidorami i mozarellą

- * zielony groszek podgrzany na łyżeczce masła ze szczyptą tymianku

- * usmażone z cebulą wątróbki drobiowe

- * pokrojone w paski piersi pieczonego (gotowanego) kurczaka, podgrzane z drobno posiekaną cebulą, estragonem i śmietaną

- * tarty ser – 2 – 3 łyżki na jeden omlet

- * tuńczyka z puszki, wymieszanego np. z paskami papryki lub posiekanym koperkiem

- * usmażoną na złoty kolor cebulę, przyprawioną majerankiem i pieprzem

- * ugotowane szparagi

- * pokrojone w paski lub kostkę świeże pomidory (bez pestek) lub paprykę

- żródło:”Smaki i aromaty”


Z tej lekcji smażenia omletów to skorzystacie średnio.
Szef Dębski jest znany z posiadania wiedzy teoretycznej, która na praktykę się raczej nie przenosi.
Potrafił sie skaleczyć dzieląc na porcje udka z kurczaka, a teoretycznie wiedział wszystko na ten temat.
Bardziej się potrafi posługiwać długopisem niz nożem....
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 24 Feb 2013, 22:27
Post #907


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



No popatrz, a to dopiero nowina. Dziękuję za wiarygodne wiadomości. Może znajdziesz coś więcej na ten temat, podasz jakieś żródła? Ja powoływałam się na znakomite skądinąd czasopismo "Smaki i aromaty". Czekamy na wyjaśnienia. gruebel_2.gif



Edit: Nie chciało mi się pisać nowego posta, więc dopisuje się we wczorajszym. Nie lubię "dowcipów" mało dowcipnych i nie wnoszących nic nowego do tematu. Obejrzałam sobie profil mundka. Człowieku, nie miałeś/aś lepszego pomysłu na swój pierwszy post?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Rafka
post 26 Feb 2013, 13:05
Post #908





Grupa: Brązowy użytkownik
Postów: 2
Dołączył: 28-January 13
Użytkownik nr: 40.371



Fajnie się to wszystko czyta.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 30 Apr 2013, 23:10
Post #909


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



ZIOŁOWY OGRÓDEK

Domowa uprawa bazylii czy mięty ma co najmniej dwie zalety: potrawy ze świeżymi listkami są o niebo lepsze od tych bez, a zieleń zdobi parapet lub balkon. Dodajemy punkt specjalny - za zapach, który rozchodzi się po całej kuchni. W wolnej chwili wysiej więc różne zioła do doniczek.

  • Bazylia: nieodzowna do dań kuchni włoskiej – makaronu, caprese, bruschetty.
  • Estragon: uszlachetni aromatem mięsa , zupy i ryby.
  • Oregano: idealne do pomidorowych sosów.
  • Kolendra: specjalistka kuchni tajskiej, do zup i do curry.
  • Rozmaryn: wymarzony partner jagnięciny, dziczyzny i pieczonych ziemniaków.
  • Melisa: wzbogaci smak deserów, ale też ryb i sałatek.
  • Cząber: dodatek do zup i fasoli.
  • Koperek: ulubieniec młodych ziemniaków i sosów.
Żródło: czasopismo „Bistro”

Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 1 May 2013, 10:52
Post #910


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



5 PORAD WOKÓŁ KIWI



  • Kiwi ma tylko 50 kalorii. To idealna przekąska dla odchudzających się.
  • Wybieraj jędrne owoce, które lekko uginają się po naciśnięciu palcem. Jeśli kupisz twarde, przechowuj je na najniższej półce lodówki przez dwa dni.
  • Dojrzałe kiwi świetnie nadaje się na dżem.
  • Wykorzystuj owoce nie tylko do deserów – są świetne także do mięs i sałatek.
  • Nie łącz kiwi z mlecznymi napojami – będą gorzkie.
Żródło: czasopismo „Bistro”

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bea73
post 2 May 2013, 18:27
Post #911


kucharz 3 gwiazdek
************

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 12.223
Dołączył: 28-May 07
Skąd: Szwajcaria
Użytkownik nr: 4.174



CYTAT(seniorka @ 1 May 2013, 00:10 ) *
[*]Bazylia: nieodzowna do dań kuchni włoskiej – makaronu, caprese, bruschetty.
[*]Estragon: uszlachetni aromatem mięsa , zupy i ryby.
[*]Oregano: idealne do pomidorowych sosów.
[*]Kolendra: specjalistka kuchni tajskiej, do zup i do curry.
[*]Rozmaryn: wymarzony partner jagnięciny, dziczyzny i pieczonych ziemniaków.
[*]Melisa: wzbogaci smak deserów, ale też ryb i sałatek.
[*]Cząber: dodatek do zup i fasoli.
[*]Koperek: ulubieniec młodych ziemniaków i sosów.


Seniorko, ja jeszcze polece lippie trojlistna (Lippia citriodora triphylla); to wspanialy, subtelny cytrynowy smak i aromat; niesttey nie zawsze dobrze znosi niskie temperatury zima...
I jeszcze tymianek, tez ten cytrynowy daumen.gif
Go to the top of the page
 
+Quote Post
qd
post 2 May 2013, 19:06
Post #912


szef kuchni
********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 4.645
Dołączył: 28-August 05
Skąd: Szczecin
Użytkownik nr: 692



CYTAT(Bea73 @ 2 May 2013, 19:27 ) *
Seniorko, ja jeszcze polece [b]lippie trojlistna (Lippia citriodora triphylla)[/b]; to wspanialy, subtelny cytrynowy smak i aromat; niesttey nie zawsze dobrze znosi niskie temperatury zima...


Czyli werbene cytrynową, którą poznałam i pokochałam dzięki Bei73. Staram się co roku o krzaczek na balkon...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 2 May 2013, 22:11
Post #913


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



Bea - serdeczne dzięki. qd - a gdzie się starasz? Bo brzmi to fascynująco. Sądzę, ze wiele z nas byłoby zainteresowane tym nabytkiem icon_lol.gif
Go to the top of the page
 
+Quote Post
kawazmlekiem
post 3 May 2013, 09:07
Post #914


kucharz 3 gwiazdek
******************

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 37.827
Dołączył: 19-March 05
Skąd: Bydgoszcz
Użytkownik nr: 422



CYTAT(Bea73 @ 2 May 2013, 19:27 ) *
Seniorko, ja jeszcze polece lippie trojlistna (Lippia citriodora triphylla); to wspanialy, subtelny cytrynowy smak i aromat; niesttey nie zawsze dobrze znosi niskie temperatury zima...
I jeszcze tymianek, tez ten cytrynowy daumen.gif

Tymianek cytrynowy widziałam wczoraj w ogrodniczym, ale nie wzięłam. Za lippią się rozejrzę.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
qd
post 3 May 2013, 10:25
Post #915


szef kuchni
********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 4.645
Dołączył: 28-August 05
Skąd: Szczecin
Użytkownik nr: 692



CYTAT(seniorka @ 2 May 2013, 23:11 ) *
Bea - serdeczne dzięki. qd - a gdzie się starasz? Bo brzmi to fascynująco. Sądzę, ze wiele z nas byłoby zainteresowane tym nabytkiem icon_lol.gif


Na kiermaszu ogrodniczym, ktory u nas zwykle w poczatkach maja sie odbywa, spora impreza pod nazwą "Pamietajcie o ogrodach"; w tym roku 18-19 maja. Zwykle sa dwa-trzy stoiska z ziołami i czasami udaje mi sie upolowac. W zeszlym roku nikt nie mial, cos tam gdzies zazgrzytalo pomiedzy dostawcą sadzonek dla hodowcow. Mam nadzieję, że w tym roku będą.
Ja pytam zawsze o werbene cytrynową.

Roku jednego zywczajnie poprosiłam znajomą kwiaciarkę, która do Berlina jeździ po towar, żeby tam się rozejrzała. No i przywiozła. Metrowy krzew, którego nijak nie mogłam wcisnąć na balkon. Zabrała ponoć na działkę, a tam w zimie zmarzł i tyle tego było.

Odkryłam też w oranżerii przelewickiej piekny okaz werbeny, niestety szkółka była na wszelki wypadek 1 maja zamknięta ( a zwiedzających tlumy), a personel 'tylko sprzątał'.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bea73
post 3 May 2013, 16:17
Post #916


kucharz 3 gwiazdek
************

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 12.223
Dołączył: 28-May 07
Skąd: Szwajcaria
Użytkownik nr: 4.174



CYTAT(qd @ 2 May 2013, 20:06 ) *
Czyli werbene cytrynową, którą poznałam i pokochałam dzięki Bei73. Staram się co roku o krzaczek na balkon...

Ciesze sie niezmiernie icon_smile.gif

CYTAT(seniorka @ 2 May 2013, 23:11 ) *
Bea - serdeczne dzięki.

Seniorko, jesli tylko uda Ci sie ja kupic, to sprobuj koniecznie! Dla mnie to taki 'must have' mojego ziolowego balkonu icon_smile.gif

CYTAT(kawazmlekiem @ 3 May 2013, 10:07 ) *
Tymianek cytrynowy widziałam wczoraj w ogrodniczym, ale nie wzięłam. Za lippią się rozejrzę.

Kawo, ja wlasciwie tylko tego cytrynowego uzywam teraz najczesciej, polecam.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
kawazmlekiem
post 3 May 2013, 16:53
Post #917


kucharz 3 gwiazdek
******************

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 37.827
Dołączył: 19-March 05
Skąd: Bydgoszcz
Użytkownik nr: 422



Jak polecasz, to kupię. Ale tymianek nigdy mi się długo w doniczce nie utrzymał.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 3 May 2013, 18:55
Post #918


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



CYTAT(kawazmlekiem @ 3 May 2013, 17:53 ) *
Jak polecasz, to kupię. Ale tymianek nigdy mi się długo w doniczce nie utrzymał.



Niestety, mnie też nie. Ale spróbuję jeszcze raz. icon_lol.gif
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 14 May 2013, 17:47
Post #919


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



WIEDEŃSKIE? ANGIELSKIE?

W krajach śródziemnomorskich miejscowi wypijają rano filiżankę mocnej kawy z ekspresu i zjadają rogalik z bułeczką. Dla turystów mają lepiej zaopatrzony gorący bufet w hotelach. Dopiero wieczorem, gdy robi się na tyle chłodno, że można usiąść do stołu, jedzą zasadniczy posiłek.

Francuskie śniadanie składa się z cafe au lait, croissants, brioches i baguette. Do tego masło i trochę konfitur lub miodu. Znacznie lepiej rozpoczynają dzień wiedeńczycy. Klasyczne wiedeńskie śniadanie to zwiewna uczta. Jajka na miękko w szklance, słodka gorąca bułeczka drożdżowa, miód, dżem, a na koniec gorąca kawa lub herbata.

Amerykanie jadają często swoje śniadanie w samochodzie. Kupują w sklepie lub jakiejkolwiek restauracji pakowane w torbę kanapki, plastikowy kubek kawy i przełykają to wszystko stojąc w korkach po drodze do pracy.

O wiele poważniej pierwszy posiłek traktują Anglicy. Ponieważ klimat na wyspach jest jaki jest, utrzymuje się tu przekonanie, że dzień należy rozpocząć od ciepłej strawy. (a hot breakfast). Każdy wielbiciel dobrych poranków, kiedy niespiesznie siada się do stołu, z przyjemnością myśli o śniadaniu w angielskim stylu. Co pojawia się na stole?. Płatki (cornflakes), tradycyjna owsianka, która skutecznie wymiata zgubne skutki następnych dań, a więc jajek sadzonych na boczku (bacon and eegs), kiełbasek na gorąco, smażonych pomidorów, wędzonego śledzia na gorąco (kiper). I to jeszcze nie wszystko. Anglik chętnie zje na śniadanie cynaderki, pieróg z szynką cielecą, grzyby, chleb przysmażany w jajku (fried bread) i wypije do tego sok owocowy., kilka filiżanek mocnej herbaty z mlekiem. Schrupie jeszcze na zakończenie tej uczty grzanki z masłem i pomarańczową marmoladą . Po tym wszystkim żadna mgła już nie straszna. Około 11 zasiądzie do herbaty z ciastkiem, a o 13 zje lunch.

Polska tradycja nawiązała w równym stopniu do angielskich (owsiankę podawano już w XIX stuleciu) i jajka w szklance (galicyjski przysmak).. Śniadanie było ważne, często ważniejsze od kolacji, bo do stołu zasiadały dzieci. W „Pannach z Wilka” Jarosław Iwaszkiewicz opisuje niedzielne śniadanie w małym podwarszawskim dworze. Na stole pyszni się bryła białego twarogu, na półmiskach leżą domowe wędliny, w kryształowych salaterkach miody, suche i zatopione w syropach konfitury, a do tego świeże ogórki z grządki, rzodkiewki, pajdy pachnącego chleba, śmietanka z kożuszkiem do kawy i herbaty. Czas płynie powoli, domownicy prowadzą niespieszne rozmowy, stołu nie sprząta się, aż ostatni śpioch wyłoni się ze swojej sypialni.

Co podaje się na śniadanie?

Napoje: kakao, kawę, herbatę, mleko, śmietankę, jogurty, , soki owocowe i warzywne.

Płatki zbożowe: im mniej przetworzone, tym zdrowsze, często z dodatkiem bakalii, ziaren słonecznika, pinii, dyni, siemienia lnianego.

Potrawy z jaj: omlety, jajecznice, jajka sadzone i na miękko, czasem na twardo z dodatkiem różnych ingrediencji.

Potrawy z ryb: wędzone łososie, pstrągi, makrele, ryby gotowane.

Wędliny: szynki, kiełbasy, , serdelki i parówki na gorąco.

Mięso i drób: lekkie pasztety, galantyny, zimne pieczone kurczaki, smażone wątróbki.

Owoce: sałatki owocowe i wszelkie sezonowe owoce, podawane jako deser.

Sery: twarogowe typu fromage frais, camembert, brie, ementalski itp.

Pieczywo: grzanki, słodkie bułeczki, , pełnoziarniste pieczywo, rogaliki.

Dodatki: masło, rzodkiewki, szczypiorek, miód.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
seniorka
post 29 Oct 2013, 23:43
Post #920


kucharz-zawodowiec
***********

Grupa: Złoty użytkownik
Postów: 8.443
Dołączył: 13-August 08
Skąd: Warszawa
Użytkownik nr: 10.341



[quote name='seniorka' date='23 Jan 2010, 09:46 ' post='935898']
Foie gras


Gdyby zapytać smakoszy, jakie są trzy najbardziej luksusowe produkty świata, bez namysłu wymienią kawior, trufle i foie gras.

W dosłownym tłumaczeniu foie gras znaczy „tłusta wątróbka”. Potocznie kojarzy się z pasztetem o konsystencji niezwykle delikatnego musu. Genialnym kucharzem, który pierwszy przyrządził to arcydzieło był niejaki Clause ze Strasburga i stąd we wszystkich staroświeckich annałach foie gras bywa nazywane „strasburskim pasztetem”. Ale każdy znawca od razu powie, że foie gras to także smażone, a czasem grillowane na ogniu, koniecznie z gałązek winnej latorośli, płatki gęsiej lub kaczej wątróbki. Zawsze otłuszczonej, bowiem w tym tkwi esencja i sekret tego specjału.

Pierwsi starożytni Egipcjanie dostrzegli fenomenalną żarłoczność dzikich gęsi, które przed odlotem na północ jadły jak oszalałe, magazynując w ten sposób energię niezbędną do odbycia liczącej tysiące kilometrów podróży. Otłuszczona wątroba spełniała rolę niezawodnej spiżarni. Wiadomo, że już w III tysiącleciu przed naszą erą Egipcjanie łapali ptaki przed ich odlotem i przyrządzali foie gras, a tłuszcz obrastający mięso wytapiali. Był tak cenny, że naczynia wypełnione gęsim smalcem wysyłali królom Sparty w prezencie.

Upodobanie do tej luksusowej potrawy przejął cały antyczny świat i już w II wieku przed naszą erą znane były metody domowego chowu gęsi, a także specjalne metody ich tuczenia. Rzymianie karmili swoje stada słodkimi figami i o foie gras mówili „figowa wątróbka”.. Legenda głosi, że to jednak Hebrajczycy rozpowszechnili ten rarytas na całym świecie. Przyczyna jest prosta: gęsi nie podlegają zakazom religijnym tradycyjnej kuchni żydowskiej. Dzięki żydowskiej diasporze sekret hodowli tłustych gęsi przetrwał mroki średniowiecza, dotarł do regionów niedaleko Bordeaux, a póżniej do Gaskonii. Z zapisków wynika, że w XVI-wiecznej Gaskonii każdy chłop znał się już na tuczeniu tych ptaków. Wątróbki wędrowały na pańskie stoły, a miejscowi zajmowali się produkcją confit. Pocięte na kawałki porcje gęsiny dusili w smalcu i przechowywali w kamiennych garnkach. Długo była to specjalność lokalna, z czasem „konfit” trafił do paryskich restauracji, a dzisiaj jest jednym z uznanych – choć nie tak prestiżowych i kosztownych jak foie gras – francuskich przysmaków.

Kiedyś foie gras wyrabiano wyłącznie z wątróbek gęsich, dzisiaj także coraz częściej z kaczych. Jeszcze niedawno karmieniem zajmowali się farmerzy, dzisiaj dozowanie pokarmu odbywa się za pomocą elektronicznych mierników i specjalnych urządzeń. Niektórzy producenci dodają do kukurydzy, która jest pasza podstawową, także winogrona, figi i inne owoce, dzięki czemu wątróbka uzyskuje szczególnie wyrafinowany smak.

To, co budzi zachwyt każdego konesera wykwintnej kuchni to otłuszczona, niezwykle delikatna i aromatyczna wątróbka – równocześnie wywołuje oburzenie miłośników zwierząt. Rzekome okrucieństwo hodowców, zmuszających ptaki do nieustającego przyjmowania pokarmu, naruszyło pogodną atmosferę kontemplowania smaku foie gras. Wojna pomiędzy ekologami a smakoszami trwa. Doprowadziła nawet do wprowadzenia restrykcji w krajach tradycyjnie zajmujących się tuczem gęsi i kaczek. Smakosze obawiali się, że ten przysmak na zawsze zniknie ze stołów, ale nie tylko nie zniknął, ale ma się coraz lepiej. No cóż, kryzys wzmaga pożądanie.

Foie gras jest obok wina, szampana, serów i trufli, jednym z pięciu prestiżowych specjałów francuskiej kuchni. Gościło już na stole Ludwika XV, ale prawdziwy rozgłos zyskało za czasów jego następcy, Ludwika XVI, a to za sprawą słynnej receptury na le pat&egrave;

en croute, czyli pasztet w cieście, za którym monarcha po prostu przepadał. Drugim wielkim odkrywcą dania z udziałem foie gras był Gioacchino Rossini, którego przepis na tournedos z polędwicy wołowej, podane a plasterkiem smażonej gęsiej wątróbki i płatka truflowego, jest do dzisiaj jednym z najczęściej serwowanych dań we francuskich restauracjach. Jednak każdy koneser foie gras bez wahania powie, że tak szczególny przysmak dopuszcza wyłącznie szczyptę soli.


Vademecum smakosza foie gras
  • nazwa le foie gras (wym. fua gra) zarezerwowana jest wyłącznie dla produktu składającego się w 100 % z wątróbki kaczek lub gęsi, pochodzących ze specjalnego chowu. Nie oznacza to jednak, że produkt składa się z jednego płata wątróbki. W jego skład mogą wchodzić drobne kawałki, połączone w jedną całość.
Le foie gras entier oznacza produkt składający się z jednego kawałka lub kilku płatów wątróbki. Le bloc de foie gras to 30 – 50 % pokrojonych wątróbek zanurzonych w musie z innych mięs (wieprzowe, cielęce, drobiowe). Więcej, bo 75 % wątróbek zawiera le parfait de foie gras. Są jeszcze inne wyroby: galantine (35 % wątróbki) pur&egrave;e (50 %) i rozmaite pat&egrave;, czyli pasztety.

Nazwa le foie gras cru oznacza produkt surowy. Ma on złocistożółty odcień, czasem jest w tonacji kości słoniowej. Wszystko zależy od pokarmu , którym żywiony był drób. Sprzedaje się go w opakowaniu próżniowym i przechowuje w lodówce maksimum przez 7 dni.

Le froie gras mit-cuit albo semi-conserve opisuje odpowiednio przygotowany ( w niskich temperaturach) produkt, który można przechowywać do 2 lat w temperaturze nie wyższej niż 3 st. Jeszcze dłużej można przechowywać le foie gras apperitis&egrave;, produkt sprzedawany w wekach lub metalowych puszkach.

Najlepszym akompaniamentem do foie gras jest chleb i wino.

  • Entuzjaści jedzenia tego rarytasu widelcem powinni wiedzieć, że smakosze wolą foie gras podane na lekko podpieczonym kawałku pieczywa (bez masła). Dobry jest jasny, wiejski chleb, bagietka, półsłodkie chałki czy briosze. Krakersy i razowe przaśne chleby, uchodzą za herezję.
Odpowiednie wino to przedmiot gorących dyskusji. Tu smaki i zadania są podzielone, w zależności od regionu. Na południu Francji wszyscy wybiorą łagodne, lekko słodkie wina, a szczególnie Sauternes i Jurançon, zawsze dobrze schłodzone. Alzatczycy wolą własne Rieslingi, Sylvaner, Gewurztraminer. Spośród win czerwonych najlepiej pasują wina z rodziny M&egrave;doc (Margaux, Panillac), Libournais (Pomerol) oraz Madrian i Cabor. No i jak zwykle wielu ludzi chętnie zgodzi się na wypicie szampana.

Jak podawać foie gras
  • Talerz, na którym podajemy foie gras jako zimną przystawkę, powinien być schłodzony. Można udekorować go zieloną sałatą i owocami (winogrona, figi, truskawki lub maliny). W żadnym wypadku nie skrapia się sałaty winegretem, bo ostry smak octowego sosu zabija smak wątróbki.
  • Przynajmniej na 24 godziny przed przyjęciem trzeba umieścić konserwę lub wek z foie fras w lodówce i wyjąć 10 minut przed podaniem. Następnie pokroić na plasterki grubości około 1 cm, używając noża o długim i cienkim ostrzu (bez ząbków). Po odkrojeniu każdego plasterka zanurza się nóż w gorącej wodzie. Można jeść pasztet z ładnej terriny (foremki) i wtedy podaje się je z łyżeczką zanurzoną w gorącej wodzie.
Żródło;”Smaki i aromaty”







,



Go to the top of the page
 
+Quote Post

55 Stron V  « < 44 45 46 47 48 > » 
Reply to this topicStart new topic

 



Wersja Lo-Fi Datenschutzerklärung |  Impressum |  Aktualny czas: 24th January 2020 - 18:40