Zostało mi pół kilograma twarogu, więc upiekłam kolejny sernik. Trochę kombinowany, z wykorzystaniem tego, co było w lodówce, czyli kremówki 36% i odsączonego jogurtu greckiego. Znów zapomniałam o soli...
Oblałam go czekoladą, bo miejscami ciut za bardzo się przypalił jak na mój gust. ;)...