Twoja przeglądarka jest nieaktualna i może wyświetlać tę stronę nieprawidłowo. Powinieneś zaktualizować ją lub skorzystać z alternatywnej przeglądarki.
Wyszły pyszne. Pistacjowe się rozpłynęły, bo krem nie był stuprocentowo pistacjowy, ale pokroiłam w kostkę i da się jeść. Pozostałe okruchy będą idealne na spód do sernika. Migdałowe też się trochę rozjechały, ale mniej. W smaku jak makaroniki. :mniam:.
Mnie się dziś wybitnie nie chciało lukrować, dobrze, że porcja była mała:
Dla domowników zostawiłam garść gołych.
W tym roku wyszły mi wyjątkowo smaczne.
Dziś odpiekałam swoje ciasto i przyszło mi do głowy, że Twoje mogło być po prostu za zimne.Trzeba jakiś czas odczekać od przyniesienia z chłodu do wałkowania, żeby się uelastyczniło. Za zimne będzie się rwać.