Twoja przeglądarka jest nieaktualna i może wyświetlać tę stronę nieprawidłowo. Powinieneś zaktualizować ją lub skorzystać z alternatywnej przeglądarki.
To co zwykle, czyli krajanki piernikowe i cytrynową, pierniki Elizy, kurabiedki, rożki makowo-orzechowe, fefernuski, oraz pierniki Janki, na które zostało mi trochę ciasta z września. Świetnie się w lodówce przechowało.
Bardzo wszystkim smakowały, chrupiące z zewnątrz i kleiste w środku. Dałam krem z orzechów ziemnych, tahini, groszki czekoladowe i garść czarnego sezamu. Formowałam łyżką z Tchibo. Faktycznie błyskawiczne.
Ja miałam 6 białek, więc zrobiłam dwie wersje. Jedną oryginalną, migdałową z wiśniami amarene i drugą orzechową z połówkami włoskich orzechów. Obie zapowiadają się pysznie.
EDIT:
Nawet nie wiem . :)
W tym roku będzie zdecydowanie mniej jak poprzednio, bo świętujemy poza domem, ale parę się uzbiera. ;)
EDIT:
Policzyłam. Jeśli o jakichś nie zapomniałam, to z pierniczkami wyszło piętnaście. :)
Dzięki, że wyciągnęłaś temat, bo jakiś czas temu kupiłam krem orzechowy z myślą o ciasteczkach, tylko zapomniałam, który to przepis. A że szybciutko się je robi, już stygną. :)
Zastanawiam się, skąd Wam się bierze tyle nalewki. Ja nastawiłam ją tylko raz wiele lat temu i uzyskałam ze dwa naparstki. Może zawiniło to, że nie dodałam cukru? :rofl:
W tym roku zrobiłam z dużej ilości suszonych moreli, żurawin, wiśni, czarnych jagód, domowej skórki pomarańczowej, połowy przepisowego cukru (trzcinowego) z orzechami włoskimi i laskowymi, wanilią i kapką rumu.
Wyciągam, bo dawno nie piekłam i zatęskniłam za ich smakiem.
EDIT:
Uprościłam technologię dodając orzechy i suszone żurawiny do świeżych, usmażonych z pomarańczami. Zamiast imbiru dałam słoiczek dżemu pomarańczowego z kawałeczkami skórek.