Siedzi w piecu. Tak pozmieniałam, że z przepisu została tylko idea. W cieście 1/4 szklanki mąki zastąpiłam kakao, a likier migdałowy nalewką wiśniową. A że wzięłam mąkę orkiszową pełnoziarnistą, musiałam dodać jedno jajko, żeby ciasto dało się rozsmarować w foremce. Posypałam je dwiema łyżkami tartej bułki i ułożyłam mrożone wiśnie (jakieś ćwierć kilograma). Na polewę wzięłam pół kilograma sera śmietankowego z Piątnicy, dwie tabliczki tego wiśniowego cuda z Wawela i jedną gorzkiej czekolady z Wedla, 3/4 szklanki kremówki, 4 jajka, 4 łyżki cukru, łyżkę nalewki wiśniowej, oraz 2 łyżki maizeny. Piekę w 160 stopniach z mokrymi opaskami. Już wiem, że lepszy byłby gładki śmietankowy serek z wiaderka, niż ten w kostce z Piątnicy, bo nie jest idealnie gładki i ma drobne grudki, ale taki miałam w domu i musiałam wykorzystać.