Masala czaj, prosto z Indii*

Liska

Member
Lis 27, 2004
3,631
0
0
W Indiach wiele jest modyfikacji tego przepisu. Ten powstał w jednym z indyjskich aśramów, a herbata według niego przyrządzona jest wspaniała. Ja lubię ją w wersji bardzo słodkiej.



2 szklanki wody
1 szklanka mleka
1 łyżeczka świeżo zmielonego kardamonu (uwaga: zielonego, nie czarnego!)
1 goździk ubity w moździerzu
mały kawałek kory cynamonu - dokładnie zmielony
szczypta: gałki muszkatołowej, suszonego imbiru
kilka plasterków (2-3) świeżego imbiru
opcjonalnie: trawa cytrynowa, 1/4 łyżeczki anyżu
1-2 łyżeczki czarnej herbaty granulowanej (ja używam Brooke Bond, generalnie - im mocniejsza, tym lepiej. Indusi używają najtańszej herbaty tzw. tea dust)


Mleko i wodę wlać do garnuszka, wsypać przyprawy i zagotować na wolnym ogniu. Następnie wsypać herbatę i znowu zagotować. Zdjąć z ognia, Odstawić na kilka minut, przelać herbatę przez sitko do kubeczków i posłodzić.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:

Malgosimi

Member
Gru 22, 2004
22,404
0
0
zapomnialam dac opinie: KOCHAM te herbate! najbardziej ze wszystkich napojow chyba! bossska!
 

miszka52

Member
Paź 29, 2006
1,307
0
0
Był u nas przez święta "prawdziwy" Hindus i oni w domu piją tylko Liptona, który też z Indii pochodzi. Ale tak właśnie gotują z wodą i mlekiem.
 

Johasia

Member
Wrz 14, 2004
11,744
0
0
Albo z samym mlekiem....
icon_cool.gif
 

Liska

Member
Lis 27, 2004
3,631
0
0
miszka52 @ 27 Dec 2006 napisał:
index.php?act=findpost&pid=421843Był u nas przez święta "prawdziwy" Hindus i oni w domu piją tylko Liptona, który też z Indii pochodzi. Ale tak właśnie gotują z wodą i mlekiem.
Miszko, Indie tak wielkie jak kontynent. W niektórych regionach nie wiedzą, co to czaj za to nazywają ten napój masala tea albo jeszcze inaczej. W Himalajach piłam np czaj w wersji z bawolim mlekiem i masłem. Słony i trudno się przekonać, żeby smakował.
Hindusi najczęściej piją 'dust tea' i z niego robią czaj.
 

agal

Member
Sie 24, 2007
15
0
0
to ja tak tylko jako ciekawostkę.

zacznę od tego, że uwielbiam ten napój dlatego będąc w Indiach sobie nie odmawiałam.
Najlepiej smakował na dworcach (nie pytajcie, bo nie wiem dlaczego). Zazwyczaj sprzedawany w maleńkich plastykowych kubeczkach - normalka. Na poludniu za to pojawili się sprzedawcy oferujący herbatę w glinianych naczynkach - coś jak nasze doniczki. No przecież nie mogłam sobie odmówić.
lecker.gif
Smakowało... dziwnie. Coś jak herbatka z dodatkiem gliny. Nasiąknięte naczynko ma bardzo intensywny gliniany zapach, ale to jeszcze bym przebolała... Serce mnie bolało na myśl o tym, że po wypiciu powinnam się pozbyć naczynka. Takie piękne i czasami widać było odcisk małych rączek na glinie... Śmietników nie ma a takie naczynie należy zwyczajnie (dla nich to oczywiste) rzucić na tory (jak każdego śmiecia). Ja nie miałam sumienia śmiecić i długo się tułałam z moim naczynkiem aż w końcu gdzieś je niechcący zostawiłam.
Pod koniec podróży spotkaliśmy Polaków, którzy nam opowiadali jak to są zbulwersowani recyklingiem wszystkiego co możliwe (i niemożliwe) w Indiach. I opowiedzieli historię o... glinianych naczynkach do herbatki. Jestem twarda i wiele wytrzymuję, ale zrobiło mi się niedobrze.
Chodzi o to, że naczynko faktycznie powinno się rzucić na tory, ważne jednak, żeby rzucić je na tyle mocno aby się rozpadło. Jeżeli zostanie całe to wieczorkiem na te tory schodzą ludziska sprzedający herbatkę i szukają ocalałych kubeczków. To dalej może nie robić wrażenia. Dodam więc, że oprócz tego, że na torach jest masa śmieci to też służą one za toalety. W razie potrzeby pacjent zeskakuje na tory podwija szatki i robi co ma robić (setki czy tysiące osób na peronie nie mają znaczenia). (Jak nie wiesz gdzie jest dworzec zaciągnij się powietrzem. Zanim zobaczysz stację na 100% ją poczujesz..)

Widok gościa robiącego na tory szybko mi się opatrzył, ale do dziś dnia jak sobie pomyślę, że mogłam pić z naczynka, które już raz było na torach...

i sorki za długość, ale nie mogłam się powstrzymać
 

kasha

Member
Wrz 25, 2004
20,571
2
0
Właśnie popiajam gorącą - strasznie zmarzłam przy myciu okien,
akurat miałam wszystkie składniki co graniczy z cudem
fiesgrins.gif

Co za zapach, a trawa cytrynowa daje niezłego kopa
icon_lol.gif
 

Liska

Member
Lis 27, 2004
3,631
0
0
agal @ 12 Oct 2007 napisał:
index.php?act=findpost&pid=601529to ja tak tylko jako ciekawostkę.

zacznę od tego, że uwielbiam ten napój dlatego będąc w Indiach sobie nie odmawiałam.
Najlepiej smakował na dworcach (nie pytajcie, bo nie wiem dlaczego). Zazwyczaj sprzedawany w maleńkich plastykowych kubeczkach - normalka. Na poludniu za to pojawili się sprzedawcy oferujący herbatę w glinianych naczynkach - coś jak nasze doniczki. No przecież nie mogłam sobie odmówić.
lecker.gif
Smakowało... dziwnie. Coś jak herbatka z dodatkiem gliny. Nasiąknięte naczynko ma bardzo intensywny gliniany zapach, ale to jeszcze bym przebolała... Serce mnie bolało na myśl o tym, że po wypiciu powinnam się pozbyć naczynka. Takie piękne i czasami widać było odcisk małych rączek na glinie... Śmietników nie ma a takie naczynie należy zwyczajnie (dla nich to oczywiste) rzucić na tory (jak każdego śmiecia). Ja nie miałam sumienia śmiecić i długo się tułałam z moim naczynkiem aż w końcu gdzieś je niechcący zostawiłam.
Pod koniec podróży spotkaliśmy Polaków, którzy nam opowiadali jak to są zbulwersowani recyklingiem wszystkiego co możliwe (i niemożliwe) w Indiach. I opowiedzieli historię o... glinianych naczynkach do herbatki. Jestem twarda i wiele wytrzymuję, ale zrobiło mi się niedobrze.
Chodzi o to, że naczynko faktycznie powinno się rzucić na tory, ważne jednak, żeby rzucić je na tyle mocno aby się rozpadło. Jeżeli zostanie całe to wieczorkiem na te tory schodzą ludziska sprzedający herbatkę i szukają ocalałych kubeczków. To dalej może nie robić wrażenia. Dodam więc, że oprócz tego, że na torach jest masa śmieci to też służą one za toalety. W razie potrzeby pacjent zeskakuje na tory podwija szatki i robi co ma robić (setki czy tysiące osób na peronie nie mają znaczenia). (Jak nie wiesz gdzie jest dworzec zaciągnij się powietrzem. Zanim zobaczysz stację na 100% ją poczujesz..)

Widok gościa robiącego na tory szybko mi się opatrzył, ale do dziś dnia jak sobie pomyślę, że mogłam pić z naczynka, które już raz było na torach...

i sorki za długość, ale nie mogłam się powstrzymać
Fajna historia
icon_biggrin.gif
Całe Indie.
Ale z perspektywy bycia TAM a nie tu, picie z używanego kubka (nawet leżącego na torach
icon_wink.gif
, nie wydaje mi się specjalnie obrzydliwe.
Z takich historii przypomina mi się jak piłam ze szklanki kupiony na ulicznym straganie napój z wyciskanej przez takie wałki trzciny cukrowej. Szklanka była oblepiona z zewnątrz, ale ja miałam podejście hardcore'owe z cyklu: co mnie nie zabije, to mnie wzmocni i rzeczywiscie w Indiach ani razu się nie pochorowałam. Od tamtej pory mam też kompletnie inne od wcześniejszego podejscie do higieny: szorowanie wszystkiego płynami zabijającymi wszystko na śmierć, zabranianie dziecku łażenia po podłodze i zbierania (obsikanych przez psy, jak mniemam;-) kamieni wydaje mi się oderwanym od życia bezsensem.
 

tatter

Moderator
Gru 21, 2005
7,253
4
0
Liska @ 18 Oct 2007 napisał:
index.php?act=findpost&pid=605483Od tamtej pory mam też kompletnie inne od wcześniejszego podejscie do higieny: szorowanie wszystkiego płynami zabijającymi wszystko na śmierć, zabranianie dziecku łażenia po podłodze i zbierania (obsikanych przez psy, jak mniemam;-) kamieni wydaje mi się oderwanym od życia bezsensem.
Calkowicie sie tutaj z Pania zgadzam!
icon_biggrin.gif
 

agal

Member
Sie 24, 2007
15
0
0
icon_smile.gif


a myślałam, że to tylko mnie się tak pozmieniało. Włos na talerzu? no to co wyjmuję i jem dalej a kiedyś... (inna rzecz, że włosy mnie kochają, szkoda tylko, że nie moje własne
icon_neutral.gif
)

PS
najpyszniejszy napój pod słońcem to ten sok z trzciny
lecker.gif
 

A.S.

Member
Sty 6, 2007
4,044
0
0
Co za dobra dusza wykopala ten przepis, zrobilam, co prawda nie mialam swiezego imbiru i trawy cytrynowej, ale cos wspanialego, z miodem .... Herbaty uzylam sypanej : Lipton Soft Cashmere - mieszanka czarnej z cynamonem i platkami rozy.
 

Pinkberry

Member
Lut 17, 2008
309
0
0
Ta herbata jest przepyszna na skondensowanym mleku
icon_smile.gif
I twierdzę, że na granulowanej wychodzi lepsza, ale to tylko moje zdanie
icon_smile.gif
 

Buka

Well-known member
Wrz 19, 2004
29,093
3,273
113
Zimno się zrobiło, czas na masala czaj.
Czy może macie jakieś sprawdzone gotowe mieszanki do tej herbaty? Chciałabym spróbować innej niż z domowego zestawu. Czy np. w Kuchniach Świata są do nabycia?
Czym słodzicie? Lubię z dodatkiem mleko skondensowanego, ale najbardziej z dulce de leche.
lecker.gif
 

Hanka145

Well-known member
Kwi 15, 2005
1,489
73
48
A owszem, sa, mozna kupic w hinduskich lub pakistanskich sklepach albo w dzialach z orientalna zywnoscia. Ja mam "Tea masala" w sloiczku w proszku, firmy Koshys, ale moga tez byc innych firm. Sklad (na etykiecie): cardamon, cloves, cinnamon i inne przyprawy (nie podali jakie). Waga 2 oz (64 g). Nie ma podanego sposobu przyrzadzania. Moga byc inne z innymi skladnikami.
Pilam oryginalna w hinduskiej restauracji, nie byla slodka, ale z mlekiem albo smietanka, nie pytalam.
Przy okazji - w takich sklepach jest sporo nadzwyczajnych polproduktow, np. mieszanki przypraw w formie past, do ktorych trzeba dodac albo mieso albo jarzyny, jogurt albo mleko czy smietane, czasem hinduski ser - Panir. To jest gotowe danie w pol godz. Nie przesadzaja z ostroscia dan, mozna uzyc mniej pasty, albo dodac ostrych papryczek wg. gustu. Sosy do miesa i jarskie, sa pyszne i nie zawieraja zadnych sztucznych skladnikow, zadnej chemii, konserwantow, tylko naturalne skladniki. Mozna przechowywac pol roku w szczelnym opakowaniu z folii.

Odbiegajac od tematu - dziekuje Ci Buka za uzywanie zapomnianej formy gramatycznej - te (e z ogonkiem). Chyba tylko Ty jedna ja uzywasz, a moze jeszcze jedna osoba, ale nie pamietam kto. Wszyscy pisza "ta" - a z ogonkiem, np. ma ta ksiazke (a z ogonkiem) zamiast mam te ksiazke (e z ogonkiem) a szkoda. Nie mam polskich znakow, wybaczcie.
 

Buka

Well-known member
Wrz 19, 2004
29,093
3,273
113
Hanko, a ja dziękuję za poszerzenie wiedzy o mieszankach.
icon_smile.gif
Będę szukać.
Resztą czuję się ciut zażenowana, bo to po prostu nawyk.
icon_redface.gif
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:

Hanka145

Well-known member
Kwi 15, 2005
1,489
73
48
To moze jeszcze uzupelnie. W hinduskich sklepach sa tez "gotowce" - bardzo dobre, firmy PARAMPARA - (moga byc tez innych firm) oryginalne, robione w Indiach. Sa to dania wylacznie jarskie, pyszne, ale te sa dosyc pikantne, wiec nie dla wszystkich.
Polaczenia jarzyn i warzyw z szeroka gama przypraw w sosie. Te sa tez w folii aluminiowej, gotowe do jedzenia. Wklada sie torebke do gotujacej wody na kilka minut i wyklada zawartosc do miseczki. Typowo do jedzenia z nanem lub ryzem. Oczywiscie bez zadnej chemii, sztucznych smakow czy kolorow albo konserwantow. 100% naturalne produkty.
W takich sklepach tez sa nadzwyczajne sery jogurtowe albo kefirowe, sa bardziej geste niz gesta smietana i kwaskowate. Przepyszne i gotowy skladnik do tzatziki np. Ja uzywam do sosow i zup zamiast smietany, ale mozna jesc z jarzynkami tak samo jak twarog. Mozna tez nabyc oryginalny hinduski ser Panir, ten jest taki neutralny, jak ricotta, ale twardszy, kroi sie w kostke, no i ghee - klarowane maslo. Maja kilka gatunkow nanow, falafel w proszku, ryz basmati i inne przysmaki. Produkty hinduskie, pakistanskie, libanskie, naprawde dobre.