Twoja przeglądarka jest nieaktualna i może wyświetlać tę stronę nieprawidłowo. Powinieneś zaktualizować ją lub skorzystać z alternatywnej przeglądarki.
Dziś, po kilkunastu latach, przypomniałam sobie tę sałatkę. Jako, że nie miałam melona tylko mango proszące się o zużycie, to wymieniłam owoce i zrobiłam sałatkę, Też wyszła bardzo smaczna.
Janie, a dlaczego nie w formie babkowej? Teraz jest ich bardzo dużo i w dobrych cenach. Np. https://allegro.pl/produkt/forma-do-babki-karl-hausmann-25-srednica-25cm-a8ad4778-2d94-411c-bdef-a144da59a591 Będzie i smaczna i ładna.
Znów upiekłam tę babkę. Po przeczytaniu przepisu na podobną babkę, eksperymentalnie dodałam do ciasta jeden ugotowany ziemniak i trochę ekstraktu waniliowego zrobionego na rumie. Nie zauważyłam aby to polepszyło jej smak i przy następnych nie będę nic zmieniać.
Jak dobrze, że czasami ktoś wyciąga na wierzch dawne przepisy. Przejrzałam cały wątek i okazało się, że nie piekłam go już od 11 lat. Muszę znów się z nim zmierzyć.
A ja wczoraj skończyłam ostatni słoiczek z tych na zdjęciu wyżej. Nawet patrzyłam w sklepie czy jest słonina wędzona, ale niestety nie było. Poczekam. Jak znów będzie to kupię i zrobię, bo to jest wygodne mieć to po ręką. Po trzykrotnej pasteryzacji świetnie się przechowało w szafce w kuchni.
Chciałam tylko powiedzieć, że nigdy w życiu nie piłam takiego kompotu. Może to błąd, ale na pewno wyniesiony z rodzinnego domu, w którym nigdy takiego nie było.
Natomiast u nas na Wigilię zawsze był bardzo rzadki kisiel z błotnych żurawin. Taki rzadki do picia. I do dzisiaj jestem wierna temu...
Przeczytałam cały wątek i przypomniały mi się moje młodsze lata kiedy często robiłam rybę faszerowaną. U mnie też taka ryba była tak nazywana. Teraz kiedy rodzina malutka a ja starsza jakoś zaniechałam, ale może kiedyś...
Dziś upiekłam ten piernik z mniejszych ilości. Robiłam ze 150 g mąki orkiszowej 700 i 150 g mąki żytniej 720. Pozostałe składniki zmniejszyłam proporcjonalnie.
Możliwe. Mam nadmiar bakalii i pomyślałam może do tego je zużyć. I nawet pojemniczek takich wiśni mam i mąkę migdałową. Tylko chęci do roboty nieco mniej. 😉
Garstkę owoców odłożyć do przybrania, resztę zemleć w młynku.
Joanno, powiedz mi o jaki to młynek chodzi? I jak mają takie owoce (morele, rodzynki czy żurawiny) po zmieleniu wyglądać?
Już któryś raz czytam przepis i nijak nie mogę sobie tego wyobrazić.
Skusiłyście mnie i właśnie zakręciłam ciasto na fefernuski z 1/2 kg mąki. Nie wiem czy to, że nie rozpuściłam w wodzie amoniaku i sody tylko wsypałam je do mąki razem z przyprawami będzie miało jakieś znaczenie. 🤔
Jak myślicie❓